Wiecznie zła widoczność - recenzja komiksu "Insekt"

Autor: Jakub Żulczyk
22 marca 2007

Bajka. Mroczna, niepokojąca i duszna, a z drugiej strony na swój sposób śliczna, przypominająca jakiś zdeformowany rodzaj dziecięcej książeczki.

To dziwny komiks - mówi nam w swoim reklamującym blurpie KRL - z tym, że w większości przypadków słowo dziwne tak naprawdę nie znaczy nic; z reguły używamy go w stosunku do rzeczy, których nie potrafimy przełożyć na nasz własny język. Insekt jednak nie jest niezrozumiały. Ani nieczytelny. Mimo to jest dziwny. Bardzo dziwny.

To, na co przede wszystkim zwracamy uwagę, biorąc do ręki tę niepozorną książeczkę, to jej szata graficzna - gruby, brązowawy papier, czarno-białe rysunki o bardzo wysokiej sile wzrokowego rażenia. Ich infantylizm i kreskówkowość rozbija się o niemożliwą precyzję i perfekcję kadru - każdy rysunek w Insekcie jest kompletny, każdy detal jest na swoim miejscu i w swoim położeniu. To prostota, ale ta najszlachetniejsza, bo wypracowana w morderczych bólach - wyobrażam sobie, że każdy obrazek miał swoich kilkanaście wersji beta. No i nie zapominajmy o rastrze. Te rastry... - że ponownie zacytuję blurp KRL`a. Raster udaje mgłę, symuluje niewidoczność - przecież pierwszy, fantastyczny dialog w "Insekcie" brzmi:
- Co pani tak stoi na środku skrzyżowania?
- Bardzo mi przykro, ale tutaj jest strasznie zła widoczność. Prawie jak w nocy.
- To pani nie wie? Tutaj prawie zawsze jest zła widoczność.

Więc niech będzie - Insekt to komiks o niewidoczności. Jego głównym bohaterem jest Pascal, chłopczyk z równie owalną i wielką głową jak jego klasowi rówieśnicy, tylko z trochę dziwniejszą szczęką. Pascal jest bardzo popularnym i lubianym w klasie chłopcem - gdy zostaje ponownie wybrany na gospodarza klasy, dwie dziewczynki nawet biją się do krwi, obie jednakowo w nim zakochane! Jednak świat naszego bohatera nie jest w żadnym stopniu kolorowy - jest czarno-biały i ciemny jak grafiki Hommera, jest jak miasto, w którym żyje - kompletnie pozbawione słońca, zasłonięte przez dobywającą się z kominów, rur wydechowych, a nawet kubków kawy lepką, czarną mgłę. I dym. I te rastry. Gdzieś tam za miastem jest las, w którym żyją insekty - w lesie zawsze świeci słońce, rosną rośliny, a nigdzie nie ma duszącej i przytłaczającej mgły. Jednak insekty są groźne. Jak mówi nauczyciel na lekcji: współżycie ludzi i insektów jest zakazane, z powodu możliwości rozprzestrzeniania się chorób. Jak można się domyśleć, Pascal tak naprawdę jest insektem. Z tym, że jest niewidoczny. Nikt na razie o tym nie wie. Ale gdy się dowie, konsekwencje będą dla Pascala bardzo niewesołe.

Popełniłbym w tym momencie duże i gryzące mnie samego uproszczenie, gdybym napisał, że Insekt to po prostu komiks o nietolerancji, inności i strachu. W pewnym sensie ten album, przybierając formę zdeformowanej bajki, opowiada właśnie o tym. Z tym, że jest zbyt wyraźną i kompletną formą artystyczną, aby stawiać o nim tak jednoznaczne stwierdzenia. Insekt to jeden z tych dzieł - skarbów, niepozorna, ale promieniująca z półki czernią i niepokojem książeczka. I praktycznie niepodobny jest do innych komiksów, jakie czytałem w życiu. Pomimo tego, że jego lektura zajmuje tyle, co wypicie kubka kawy, Insekt prosi się o następne i jeszcze następne przeczytania. I obejrzenia - śledzenie wyjątkowych, perfekcyjnych w swojej formule, lekko inspirowanych mangą rysunków Hommera to czysta wzrokowa rozkosz.

Sascha Hommer to piekielnie zdolny facet. A Insekt to kolejny dowód na dobry smak Kultury Gniewu w selekcjonowaniu importów. Chociaż jeszcze wszystko przed nami - w zapowiedziach na ten rok mamy Black Hole Charlesa Burnsa - nie wiem, jedno z najwybitniejszych dokonań komiksu amerykańskiego w ogóle. Również promieniujące czernią. I także traktujące o inności. Nie zaszkodzi też potraktować Insekta jako swoistą rozgrzewkę przed tamtą, oślepiającą i zsyłającą koszmary lekturą.

Insekt (Kultura Gniewu)

Scenariusz: Sascha Hommer
Rysunek: Sascha Hommer
Tłumaczenie: Marcin Chuta
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 2/2007
Tytuł oryginalny: Insekt
Wydawca oryginalny: Reprodukt
Rok wydania oryginału: 2006
Liczba stron: 128
Format: A5
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN: 83-923986-6-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł


blog comments powered by Disqus