Epitafium Jeża - recenzja komiksu "Jeż Jerzy: Musi umrzeć"

Autor: Mirosław Skrzydło
28 grudnia 2009

Nazwanie Jeża Jerzego orędownikiem spokoju i głosicielem dobrej nowiny, było by sporym nadużyciem. W przypadku tego zupełnie ludzkiego, gryzoniowatego bohatera mamy do czynienia z nieokrzesanym, uzależnionym od wszelakich używek, cwanym rozrabiaką. Najnowszy, dziewiąty album jego zwariowanych przygód w pełni potwierdza powyższe zdanie. Czy niepokojąco brzmiący tytuł albumu, zwiastuje śmierć naszego ulubieńca?

Jeż Jerzy to zaskakująco udany Kot Fritz Polskiego Komiksu, który narodził się w 1994 roku. Ojcami jego sukcesu byli: odpowiedzialny za mocne scenariusze Rafał Skarżycki i błyskotliwy ilustrator Tomasz Lew Leśniak. Ci, pełni humoru i mądrych spostrzeżeń artyści są w polskim komiksie kimś takim, jak we Francji Rene Goscinny oraz Albert Uderzo. To niezastąpiony duet wirtuozów, który przez lata wypracował własny styl i z wielkim zapałem realizuje kolejne marzenia (ostatnio zajęli się produkcją pełnometrażowego filmu z Jeżem Jerzym - jedna z najbardziej oczekiwanych premier kinowych 2010 roku).

Jeż Jerzy prowadzi tylko z pozoru normalną egzystencję w przestrzeni miejskiej. W rzeczywistości kłopoty to jego drugie imię. Zresztą kolczasty anarchista posiada wiele imion, które krótko można nazwać - Sex, drugs i rock'n'roll! Do tego trzeba dodać nieodzowne atrybutu Jerzego, czyli jego osławioną deskę oraz niebieską czapeczkę z daszkiem, obowiązkowo przesuniętą na bok. I już mamy (nie wstydzę się to głośno wykrzyczeć) największego sympatycznego zakapiora w rodzimym mainstreamie!

Jego zapierające dech w piersiach przygody z poprawnością polityczną, religijną i normami społecznymi, mają tyle wspólnego co Doda z kulturą wysoką. Są one przykładem postmodernistycznego mirażu i niezwykle realistycznej fatamorgany. Gadający jeż występuje tu w towarzystwie moherowych staruszek i pozbawionych rozumu dresów. Politycy są gnuśni, ponurzy i niesympatyczni. Prostytutki są nad wyraz wyuzdane, a rosyjscy gangsterzy wyglądem i zachowaniem przypominają Andrzeja Gołotę.

W dziewiątym tomie, dostajemy m.in.: przepowiednię majów (2012), której ofiarą stanie się sam Jerzy, jego problemy z komornikiem i rosyjskim zabójcą. Sam Szatan natomiast, ostrzy swe pazury (i nie tylko!) na Jeża, którego bardzo chce mieć w swym ognistym królestwie. Do tego cała masa sprośności, krwi, przekleństw i trafnych komentarzy do polskiej popkultury (m.in. świetny motyw z wyjaśnieniem pochodzenia Joli Rutowicz).

Plusem tego albumu jest dodatkowe szesnaście stron, na których znajdują się: krótkie talk show z Szatanem i Bogiem dyskutujących o Jeżu oraz etapy powstawania ilustracji. Ponadto dostajemy pięć mocnych plakatów z Jeżem Jerzym, wykonanych przez doświadczonych ilustratorów, z których najlepiej prezentują się te autorstwa Janusza Ordona, Roberta Adlera i Karola KRL Kalinowskiego.

Zapomnijcie o zwariowanych perypetiach Czesia i spółki z Włatców Móch Bartosza Kędzierskiego. Jeż Jerzy wyprzedza ich o długość deski i po kilku metrach pozostawia daleko za sobą. Skarżycki i Leśniak przekroczyli granicę, na której Kędzierski nawet boi się stanąć. Świat zaprezentowany w ich komiksie, acz halucynogenny, karykaturalny i nazbyt intensywny jest świetnym odwzorowaniem naszego zaściankowego poletka. To dosłowny obraz polskiej rzeczywistości ze wszystkimi jej (głównie najmroczniejszymi) obliczami.

Oglądając Włatcy Móch, zdaje nam się że cofnęliśmy się do komunistycznej Polski sprzed dwudziestu lat. Zabieg ten, choć intrygujący, na dłuższą metę nie przynosi spodziewanego efektu. Bardziej rozśmiesza dzisiejszych nastolatków (mieszczących się między 11, a 16 rokiem życia), niż skłania nas dorosłych do gorzkiej refleksji nad światem, w którym przyszło nam funkcjonować.

Dlatego gorąco kibicuję Rafałowi Skarżyckiemu i Tomaszowi Leśniakowi oraz ich ukochanemu dziecku - Jeżowi Jerzemu, który choć (jak można się domyślić) umarł, zapewne powróci do nas w jeszcze bardziej brutalnym przekazie. Show, jak się bowiem mówi, musi trwać dalej. Piątka za ostatni manewr na desce, zachęcającą do kupna wymowną okładkę i cały album!

PS. Jak można zauważyć na krążącym po Internecie trailerze pełnometrażowej ekranizacji przygód drapieżnego gryzonia, produkcja zapowiada się naprawdę obiecująco. Oprócz świetnych ilustracji, dostajemy rewelacyjny dubbing - Borys Szyc jako Jerzy, czy Maciek Maleńczuk podkładający głos odstraszającej swymi gabarytami pani do towarzystwa. Aż strach pomyśleć, jak będzie się to prezentowało na dużym ekranie. Poczekamy, zobaczymy!

Jeż Jerzy - Musi umrzeć

Scenariusz: Rafał Skarżycki
Rysunek: Tomasz Lew Leśniak
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2009
Liczba stron: 48
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3600-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus