"Dziedzictwo Jowisza" – recenzja komiksu

Autor: Jerzy Łanuszewski
17 kwietnia 2018

www.gildia.pl
Jupiter's Legacy - 1 - Dziedzictwo Jowisza.
Dostępność: 24h
Cena: 53,10 zł 59,00 zł
dodaj do koszyka

Nowe pokolenie?

Lata temu grupa śmiałków przybyła na tajemniczą wyspę. Co na niej znaleźli? Nie wiadomo – jednak zyskali tam nadludzkie moce. Od tego czasu bronią świata jako superbohaterowie. Minęły dekady. Herosi są starzy, coraz rzadziej się ze sobą zgadzają, a ich dzieci (również obdarzone niezwykłymi zdolnościami) nie wydają się być zainteresowane przejęciem schedy. Do czasu.

Do Marka Millara mam stosunek ostrożny. Zdarzają mu się scenariusze niezłe, zdarzają się też zupełnie słabe. Może być różnie. Wybitnych w jego wykonaniu jeszcze nie czytałem. Tym, co przyciągnęło mnie do Dziedzictwa Jowisza, były rysunki Franka Quitely’ego. Powiem szczerze: uwielbiam tego artystę od momentu, kiedy pierwsze raz wziąłem do ręki komiks JLA. Ziemia 2. Strasznie podobają mi się rysowane przez niego postacie, jednocześnie mięsiste i delikatne, o subtelnych rysach twarzy, a jednocześnie wewnętrznej sile. W tym albumie jednak nie wszystko gra. Czuje się pośpiech przy tworzeniu kolejny stron, linie są grubsze niż zwykle, a rysunki mniej szczegółowe. Sporo psują też mało umiejętnie nałożone kolory. Nie ma tu tej lekkości, którą widać było np. w albumie All-Star Superman czy w Nocach nieskończonych. Wciąż zdarzają się lepsze kadry i plansze (okładki poszczególnych rozdziałów też są bardzo w porządku), ale jako całość warstwa wizualna Dziedzictwa Jowisza nie robi takiego wrażenie, jakie powinna. Szkoda.

Zwłaszcza, że pośpiech oraz niedbałość widać też w scenariuszu. Millar rozgrywa wszystko zbyt szybko, nie potrafi zatrzymać się, by pewne wątki mocniej zaakcentować i skupić się bardziej na zbudowaniu sensownych postaci oraz relacji między nimi. Przez to miałem wrażenie, że dostaję tylko streszczenie tej historii, a nie pełnoprawną fabułę. Charaktery bohaterów są jako-tako zarysowane, wiadomo, kto jest kim, ale trudno się przejmować ich losami czy decyzjami. W dodatku autor chyba za bardzo nie wiedział, o czym miała być jego historia. Rozpoczyna od wątku rozpuszczonych dzieci superherosów, jednak bardzo szybko z niego rezygnuje i kieruje narrację w zupełnie inną stronę. Brakuje tutaj wyraźnie konsekwencji.

Sama fabuła też nie należy do specjalnie oryginalnych. Nie ma w niej nic, co by wnosiło coś więcej do formuły komiksu superbohaterskiego. Niby jest tu jakaś dekonstrukcja, ale autor załatwia ją chwytami, które były uskuteczniane dobre 30 lat temu. Są oczywiście też bardziej udane sceny oraz rozwiązania, jednak to trochę za mało, by oceniać scenariusz pozytywnie. Nie chcę wyjść na hejtera Millara – to nie jest zły komiks, po prostu dosyć przeciętny. Takich historii jest multum, gdyby nie głośne nazwiska, to raczej nikt nie myślałby o wydaniu tego tytułu poza Stanami Zjednoczonymi.

Pierwszy tom Dziedzictwa Jowisza rozczarowuje. Jeśli potrzebujecie średniawej superbohaterszczyzny – weźcie. Jeśli bardzo kochacie Quitely’ego (i jesteście mu w stanie wiele wybaczyć) – weźcie. Jak potrzebujecie czegoś więcej – odpuśćcie.

Jupiter's Legacy - 1 - Dziedzictwo Jowisza

Scenariusz: Mark Millar
Rysunek: Frank Quitely
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawnictwo: Mucha Comics
Rok wydania polskiego: 12/2017
Tytuł oryginalny: Jupiter's Legacy
Wydawca oryginalny: Image Comics
Rok wydania oryginału: 2015
Liczba stron: 136
Format: 180x275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788365938046
Wydanie: I
Cena z okładki: 59 zł


blog comments powered by Disqus