Wywiad z Michaelem Kandelem, tłumaczem komiksu "Kayko and Kokosh: Flying School"

Autor: Olga Wróbel
9 kwietnia 2018


 
Michael Kandel

Autor zdjęcia: Szymon Sokół,
na licencji CC BY-SA 3.0

Jak to się stało, że został Pan studentem slawistyki i tłumaczem polskiego science-fiction?

Zacząłem od rosyjskiego, a potem musieliśmy wybrać drugi język. Zdecydowałem się na polski.  

Skąd zainteresowanie tą relatwnie mało popularną grupą języków?

Interesuje mnie każdy język, bardziej czy mniej popularny. Interesuje mnie nawet język migowy! Rosyjski pojawił się w moim życiu, kiedy ojciec przyniósł do domu olbrzymi zapis nutowy opery "Borys Godunow". Słowa pieśni zapisane były po angielsku, francusku i właśnie po rosyjsku. Ta sympatia do Rosji miała chyba źródło w okresie II wojny światowej.

Jest pan tłumaczem Stanisława Lema. Jak odkrył Pan jego książki?

Trafiłem na Lema przygotowując się do studiów doktorskich w zakresie polskiej literatury. Zdobyłem listę lektur dla doktorantów tego kierunku na Uniwesytecie Warszawskim. To była bardzo długa lista! Pierwszą książką Lema, którą przeczytałem, był "Niezwyciężony". Przypominała mi prozę znakomitego H.G. Wellsa, byłem pełen podziwu dla wyobraźni Lema, napisałem do niego fanowski list. 

Ten autor przekładany był przez wielu tłumaczy, ale byłem jednym z pierwszych, którzy pomogli jego książkom przebić się do pierwszoligowych amerykańskich wydawnictw: Continuum, Seasbury, Hardcourt.

Czy wcześniej czytał Pan komiksy z serii Kajko i Kokosz?

Tak, kilka tomów, parę lat temu.

Dlaczego?

Tomasz Kołodziejczak postanowił zapoznać mnie z dokonaniami polskiego komiksu.

Czytywał Pan inne komiksy?

Tak, zawsze je lubiłem. Moje ulubione to Krazy Kat, Popeye, Spider Man i Doktor Strange.

Czytał je Pan jako dziecko czy dorosły? 

I jako dziecko, i jako dorosły.

A poważniejsze komiksy, tak zwane powieści graficzne? Maus, Persepolis, Strażnicy?

Maus i Persepolis są świetne, ale nie jestem fanem Strażników. Wydają mi się bez polotu, zarówno pod względem grafiki, jak i treści. Dzisiejszym wielbicielom powieści graficznych poleciłbym Fransa Maserella, flamandzkiego artystę, który tworzył ponad sto lat temu. Na nim się wychowałem.

Jakie szczególne wyzwanie stoją przed tłumaczem komiksów? A może to medium nie nastręcza żadnych wyjątkowych problemów?

Jest jedna zasada: trzeba pilnować długości słów i zdań, żeby zmieściły się w dymkach.

A Kajko i Kokosz? Czy tam natrafił Pan na trudności?

Christa umieszcza w tym komiksie wiele żartów słownych, lubi bawić się słowami. Staram się oddać jego poczucie humoru. Nie próbuję natomiast zachowywać wszystkich odniesień do kultury słowiańskiej, bo dla zagranicznych czytelników byłyby niezrozumiałe, i, co za tym idzie, bezużyteczne. Na ich miejsce znajduję inne żarty, mam nadzieję,że równie uroczo niemądre.

Jak ocenia Pan Kajka i Kokosza? Czy te komiksy nadal mają szansę rozbawić dzieciaki, czy może są zbyt staroświeckie?

Pod niektórymi względami rzeczywiście się zestarzały, ale na tym polega ich urok. Są zabawne, pogodne, nie ma w nich okrucieństwa i mroku, które coraz wyraźniej widać w świecie dookoła nas.

Które fragmenty wydały się Panu staroświeckie? Mnie zdumiał nieco koncept szkoły latania, oparty na jakże zabawnym odwróceniu sytuacji: kobiety uczą mężczyzn, jak prowadzić pojazdy.

To zaskoczenie pozwala przypuszczać, że negatywnie odbiera Pani seksizm w tych komiksach. Ale to jest właśnie część ich staroświeckiego uroku. Moim zdaniem ratuje je intencja autora: nie ma tu wrogości, jest dużo dobrej zabawy. Ale tak, bez tych seksistowskich żartów byłoby pewnie lepiej. Jest tam także sporo bójek, to też wydaje mi się przestarzałe.

Czy tłumaczenie na angielski może pomóc temu komiksowi w podbiciu zagranicznych rynków? 

Przetłumaczenie książki na angielski czasami rzeczywiście ma taki efekt, w przypadku tego komiksu skuteczniejsza byłaby pewnie adaptacja na grę komputerową.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Kajko i Kokosz - 10 - Kayko and Kokosh: Flying School

Scenariusz: Janusz Christa
Rysunek: Janusz Christa
Tłumaczenie: Michael Kandel
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2018
Liczba stron: 40
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328126374
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,99 zł



blog comments powered by Disqus