Kosmiczny spisek - recenzja komiksu "Kamień Przeznaczenia" #2

Autor: Mirosław Skrzydło
19 października 2011

Amerykanie nie mają łatwego życia. Oprócz tego, że ich kraj jest targany całą masą nieszczęść i kataklizmów (najazdy kosmitów, trzęsienia ziemi, etc.) przez rodzimych twórców, to jeszcze "dostaje" im się od scenarzystów pochodzących z innych krajów. Tomasz Kleszcz - autor cyklu "Kamień Przeznaczenia" z szaleńczym impetem atakuje nas nieprawdopodobną (żeby nie powiedzieć niedorzeczną) historią. Czy można znaleźć w niej coś oryginalnego?

Z pierwszego tomu dowiedzieliśmy się, że potężna istota nazywająca się Marduk zdołała powrócić na Ziemię. Do zapanowania nad ludzkością potrzebuje broni ostatecznej, a co za tym idzie tytułowego Kamienia Przeznaczenia. Owym przedmiotem okazuje się piękna dama do towarzystwa. W jej obronie, przed sforę wampirów, wilkołaków i wszelakiej maści bestiami, staje nader umięśniony Dux.

W drugiej części cyklu śledzimy dalsze knowania Marduka, a przede wszystkim dostajemy masę nowych informacji na temat rasy, która powołała nas do życia. Wartką akcję, która była jednym z nielicznych plusów serii, zastąpiły zawiłe monologi prezentujące inwazję kosmitów, wzbogacone o upiorne, dwustronicowe rysunki Magdy Saramak. Do całego kosmicznego spisku scenarzysta dodał samego prezydenta Stanów Zjednoczonych (sic!). Tomasz Kleszcz w recenzowanej serii postanowił wykorzystać wszystkie pomysły jakie przyszły mu do głowy. "Kamień Przeznaczenia" jest utrzymany w poważnej tonacji, do bólu patetyczny, a o wiele lepiej by to wyglądało jako pastisz opowieści fantastycznej z domieszką brawurowej akcji.

Ilustracje Tomasza Kleszcza naznaczone są sporą amatorszczyzną. Rysownik nadal ma spore problemy z proporcjami (wystarczy spojrzeć na całostronicowy rysunek spoconego Duxa i półnagiej Natashy), a twarze na poszczególnych kadrach są pozbawione emocji i wyrazu. Wątpię, aby z czasem udało mu się poprawić jakość szkiców.

Kolejny raz brawa należą się rysownikom goszczącym w galerii dołączonej do albumu - Marcinowi Rusteckiemu, na którego ilustracji Dux przypomina Hulka, niezawodnemu Michałowi Śledzińskiemu, a przede wszystkim Robertowi Adlerowi. Ostatni z wymienionych twórców pokazał w jaki sposób powinna prezentować się ponętna towarzyszka głównego bohatera. To się nazywa zabójcza piękność!

Tym razem nie ma mowy o dodaniu punktów za samokrytycyzm autora (jak to miało miejsce przy recenzji debiutanckiego albumu). W końcu ktoś zainwestował swe pieniądze w wydanie "Kamienia Przeznaczenia". Nie jest to zatem produkt niszowy, czy projekt początkującego twórcy, dopiero aspirujący do opublikowania przez jakieś wydawnictwo.

Ciężko stwierdzić, czy istnieje szansa na zaintrygowanie potencjalnych czytelników świeżym pomysłem, bądź przynajmniej efektownymi ilustracjami. Na tę chwilę kompletnie nie interesuje mnie dalszy ciąg fantastyczno-sensacyjnych przygód muskularnego Duxa i seksownej Natashy. Powiedzenie głośnego - Pasuję! jest w tym przypadku, jak najbardziej uzasadnione.

Ocena: 5/10

Kamień Przeznaczenia - 2

Scenariusz: Tomasz Kleszcz
Rysunek: Tomasz Kleszcz, Magdalena Saramak
Wydawnictwo: Robert Zaręba, Tomasz Kleszcz
Rok wydania polskiego: 10/2011
Liczba stron: 56
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
Wydanie: I
Cena z okładki: 18 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus