Recenzja komiksu "Kamień Przeznaczenia" #4

Autor: Michał Misztal
13 listopada 2012

Tomasz Kleszcz pisze we wstępie do czwartego tomu "Kamienia Przeznaczenia": "Niestety, mam dla was złą informację, mianowicie to jeszcze nie jest... koniec". Trochę przesadza z autoironią, wydaje mi się, że jednak brakuje w niej niezbędnego dystansu i momentami jest niepotrzebnie podszyta lekką, niemal niewidoczną frustracją. A przecież autor ma wiele powodów do zadowolenia z siebie, patrząc na postępy, jakie zrobił od początku publikacji swojej serii. Do jej oddanych fanów nie należę, ale muszę uczciwie przyznać, że im dalej, tym bardziej zmiejsza się ilość rzeczy, do których mogę się przyczepić. Jeśli zaś Kleszczowi pomimo wspomnianego rozwoju "dostaje się" w recenzjach trochę mocniej niż na starcie, to chyba dobrze, bo znaczy to, że, o ile w ogóle można stwierdzić, że taka sytuacja miała miejsce, przestaje być traktowany jak nieopierzony debiutant, wokół którego lepiej chodzić na palcach i spoglądać przez palce na rzeczy, które mu nie wychodzą, a zamiast tego staje się pełnoprawnym uczestnikiem sceny komiksowej. Kimś, kogo należy oceniać na takich samych prawach, jak resztę autorów i dla kogo nie ma miejsca na taryfę ulgową. Poza tym, skoro autor potrafi rozwijać się w dość szybkim tempie, większe niż dotychczas wymagania wydają się jak najbardziej uzasadnione. Kleszcz pokazał, że w jego wypadku sprostanie rosnącym oczekiwaniom nie jest niemożliwe.

Słowa o braku taryfy ulgowej mogły zabrzmieć groźnie, ale tak naprawdę, już po wcześniejszym zapoznaniu się z tym, czym "Kamień Przeznaczenia" jest, a czym nie jest i nigdy nie będzie, nie mam nic groźnego do powiedzenia. Owszem, zapowiedziany dalszy ciąg to dla mnie zła wiadomość, ale tylko z powodu mojego wrażenia, że w tej serii Tomasz Kleszcz już nie zdoła mnie niczym zaskoczyć, a chciałbym wiedzieć, jakie inne pomysły siedzą w jego głowie. Podczas lektury czwartego tomu pomyślałem, zresztą nie po raz pierwszy, że ocenianie każdej części z osobna trochę mija się z celem, bo autor napisał historię, którą chyba najlepiej czytałoby się od początku do końca za jednym razem, a pocięcie jej (nie zawsze udane - poszczególne tomy mogłyby ukazywać się rzadziej, ale mieć więcej stron) zostało podyktowane warunkami nie mającymi wiele wspólnego z samą opowieścią, takimi jak na przykład tempo pracy Kleszcza czy chęć w miarę regularnych publikacji następnych tomów. Mamy tu więc jeszcze jeden fragment większej całości, który sam w sobie nie jest osobną, zamkniętą historią, a jedynie kilkoma nowymi rozdziałami serii. Równie dobrze mogłoby być ich trochę mniej albo trochę więcej, w zależności od kaprysu i możliwości autora. Poszczególne części nie zostały podzielone tak, żeby budować napięcie albo celowo przerwać w chwili, kiedy czytelnik jest najbardziej zainteresowany tym, co zdarzy się na następnej stronie.

Tym razem czytelnik dostaje kolejną porcję widowiskowej nawalanki oraz gorączkowych spekulacji, jak powstrzymać tajemniczy obiekt zbliżający się do naszej planety. Znowu można przyczepić się do wielu rzeczy (choćby do błędów ortograficznych, interpunkcji oraz literówek, najczęściej polegających na pisaniu "a" zamiast "ą" lub "e" zamiast "ę"; zresztą, sam autor wspominał o tym na swoim blogu), ale jako bezpretensjonalny komiks akcji (choć nie polegający wyłącznie na mordobiciu) "Kamień Przeznaczenia" sprawdza się całkiem nieźle i jest przyzwoitą rozrywką. Brakuje mu tylko czegoś, co przeniosłoby tę serię na wyższy poziom, być może bardziej interesujących i wyrazistych postaci, zwrotu akcji, przykuwającego uwagę i zaskakującego pomysłu, na pewno jeszcze lepszych rysunków więc trzymam kciuki za nieprzerwany rozwój warsztatu Tomasza Kleszcza. Jednakże, jak już wspomniałem, nie wydaje mi się, żeby ten komiks jeszcze czymś mnie zaskoczył i zdołał radykalnie zmienić moją opinię o nim, dlatego czekam na finał i na nowe pomysły autora. "Kamień Przeznaczenia" jest o wiele lepszy, niż mogłoby się niektórym wydawać, ale sądzę, że pewnej poprzeczki już nie przeskoczy. Na to przyjdzie czas później.

Kamień Przeznaczenia - 4

Scenariusz: Tomasz Kleszcz
Rysunek: Tomasz Kleszcz
Wydawnictwo: Tomasz Kleszcz
Rok wydania polskiego: 10/2012
Liczba stron: 58
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-86383-45-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 20 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus