Historia zwykłego superbohatera - recenzja komiksu "Kick-Ass"

Autor: Damian "Nox" Lesicki
15 stycznia 2014

Kick-Ass to komiks wyjątkowy pod względem podejścia do tematyki superbohaterskiej. Jest to komiks nie tylko brutalny i dosadny, ale również niezwykle szczery i w pewien sposób autentyczny. Nie ma w nim wyidealizowanych bohaterów posiadających nadludzkie zdolności i ratujących piękne kobiety z opresji. Zamiast tego Millar i Romita Jr. dają czytelnikom historię o dorastaniu. Takim autentycznym, codziennym dorastaniu. Nie o wychowywanym przez ciotkę i wuja osieroconym kujonie, którego pewnego dnia gryzie napromieniowany pająk. To opowieść o do bólu przeciętnym chłopaku, który marzy, żeby jakoś wyrwać się z monotonii egzystencji. Sposób na osiągnięcie celu znajduje w ukochanych komiksach.

Dave Lizewski jest tragicznie wręcz zwyczajny. Nie jest poniewieranym geniuszem, a nieszczęścia nie dotykają jego rodziny w stopniu przewyższającym przeciętną. Jak większość ludzi w jego wieku szuka własnej drogi i stara się określić swoją tożsamość. Odczuwaną pustkę wypełnia zaczytując się w amerykańskich historiach o superbohaterach. Pewnego dnia zaczyna się zastanawiać, dlaczego mimo tak wielkiej popularności "trykociarzy", jeszcze nikt nie postanowił powtórzyć ich wyczynów w rzeczywistości. Kupuje więc na aukcji elementy kostiumu i wyrusza na patrol. Jak się jednak okazuje, pięści są twardsze, a ciało mniej odporne, niż w komiksach...

Pomysł na przedstawienie superbohaterów w naszym świecie jest genialny w swojej prostocie. Oczywiście, nie jest to pierwsza tego typu historia, wystarczy wspomnieć choćby genialnych Strażników Alana Moore’a. Mark Millar idzie jednak pod pewnymi względami dalej od swych poprzedników. Po pierwsze, świat przedstawiony nie jest kolejną rzeczywistością alternatywną. To nasza codzienność, ze wszystkimi jej problemami, ale także z komiksowym dziedzictwem, które staje się inspiracją dla "prawdziwych" superbohaterów. Znają oni dokładnie schematy gatunku i nierzadko wprost się do nich odnoszą, co z jednej strony dodaje całej opowieści autentyczności, a z drugiej – humoru. Kick-Ass odnosi się również do ikony gatunku dzięki postaci superbohatera-licealisty. Dave Lizewski jest odidealizowaną, pozbawioną supermocy i niezwykłego intelektu wersją Petera Parkera. Jego historia odpowiada na pytania, które z pewnością nurtowały niejednego fana komiksów: co by się stało, gdyby jakiś zaczytany w zeszytach Marvela lub DC chłopak faktycznie postanowił zostać zamaskowanym herosem? Jakie napotkałby problemy i czy miałby jakiekolwiek szanse na odniesienie sukcesu? Oczywiście Millar nie stworzył całkiem realistycznego dramatu pokroju filmowego Defendora. Całość jest okraszona sporą dawką czarnego humoru i nieprawdopodobnej akcji, choć w kilku kluczowych momentach okazuje się być boleśnie blisko prawdziwego życia*.

Chociaż John Romita Jr. to komiksowy wyjadacz, który zilustrował między innymi przygody Spider-Mana czy Wolverine’a, kreska użyta w Kick-Assie nie od razu musi przypaść do gustu. Mimo tego, daleka od sztampy, przerysowana stylistyka idealnie oddaje ducha scenariusza, który jest równie nietuzinkowy. Postaci zaprojektowane są wyraziście, kadry są klarowne, a sceny akcji dynamiczne i odpowiednio brutalne. Romita Jr. doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ilustrowana przez niego historia opowiedziana jest w sposób przeszarżowany, dlatego dopasowuje do niej styl rysunków tak, aby czytelnik nie czuł dysonansu pomiędzy formą i treścią opowieści.

Polskie wydanie przygotowane przez Mucha Comics nie budzi większych zastrzeżeń, ale również w żaden sposób nie powala. Twarda okładka jest porządnie wykonana, błyszczące kartki są zszyte, a całość prezentuje się estetycznie i solidnie. Rozdziały są tradycyjnie rozdzielone okładkami wydań zeszytowych. W jednym miejscu doszło jednak prawdopodobnie do edytorskiej wpadki, ponieważ rozdział siódmy rozpoczyna alternatywna okładka pierwszego, a dopiero na jej odwrocie znajduje się strona tytułowa odpowiedniego zeszytu. Kilka potknięć stylistycznych zdarzyło się również tłumaczowi. W większości dialogi czyta się je dobrze, jednak parę razy postaci mówią nienaturalnymi frazesami. Przykładem może być podawanie w rozmowie nastolatków pełnego tytułu Top Model. Zostań modelką czy używanie formy zaimka "mego" przez dziesięciolatkę. Podobnie spójnik "aby" w naładowanej emocjami wypowiedzi licealisty nie brzmi autentycznie. Są to jednak drobiazgi, które nie psują zasadniczej przyjemności z lektury.

Kick-Ass to komiks, który nie spodoba się wszystkim. Jest brutalny, wulgarny i karykaturalnie przerysowany. Nie jest to arcydzieło, lecz solidny komiks z "wyższej średniej" półki, który nie udaje niczego ponadto. Autorzy komiksu są rozbrajająco szczerzy i grają z odbiorcami w otwarte karty. Karykaturalną kreską dają znać, że choć realia komiksu są bardziej zbliżone do rzeczywistości, niż w typowych historiach o bohaterach w trykotach, to nadal jest to komiks z tego gatunku. I chociaż jest to tytuł bardziej niegrzeczny, to wciąż należy do pozycji rozrywkowych. Millar i Romita Jr. świetnie to rozumieją, do swojej serii w odpowiednich proporcjach dodając zawartość butelek z etykietami: "realistyzm" i "za***istość".

*Tych, którzy podobnie jak autor, z Kick-Assem spotkali się najpierw w wersji filmowej, kilka rozwiązań fabularnych może, delikatnie rzecz ujmując, zaskoczyć.

Kick-Ass - 1

Scenariusz: Mark Millar
Rysunek: John Romita Jr.
Kolor: Dean White
Tusz: Tom Palmer
Tłumaczenie: Robert Lipski
Wydawnictwo: Mucha Comics
Rok wydania polskiego: 7/2013
Tytuł oryginalny: Kick-Ass
Wydawca oryginalny: Marvel
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 208
Format: 175x265 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61319-37-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 79 zł


blog comments powered by Disqus