Kolejna gra o tron – recenzja komiksu "Konungowie. Najazdy"

Autor: Maciej Jasiński
Korekta: Jerzy Łanuszewski
11 października 2015

www.gildia.pl
Konungowie - 1 - Najazdy.
Dostępność: 24h
Cena: 20,90 zł 29,99 zł
dodaj do koszyka

Nawiązanie do znakomitego serialu Gra o tron, powstałego na podstawie cyklu George’a R. R. Martina jest w tym przypadku jak najbardziej na miejscu. Wiele motywów z tego komiksu to mniejsze lub większe zapożyczenia z różnych książek fantasy, mitologii i religii. Z tego bogactwa  wyszedł jednak spory chaos.

Ogromny mur (choć co prawda z drewna), potężne zagrożenie dla królestwa, które ma przybyć z północy i próbuje się przedostać przez palisadę (z powodzeniem nawet), do tego kilku pretendentów do tronu, walki między nimi, próby zdobycia sojuszników i wzajemne bratobójcze starcia – można zapytać "Skąd my to już znamy?". Taka treść komiksu to kolejny dowód na to, że pewne ogólne motywy są cały czas na nowo przetwarzane, dużo jednak zależy od tego jak się je połączy. No i niestety z tym w pierwszym tomie serii Konungowie nie jest najlepiej. Mieszkańcy tego świata wierzą w Odyna, walczą z ogromnymi centaurami, górskimi trollami i gigantycznymi turami rodem z mitologii. Jeśli dodać do tego berserkerów, otrzymujemy mało oryginalny zlepek i chyba zbyt bogaty zestaw źródeł tych motywów.

Nie pomagają też liczne retrospekcje, przeskoki czasu, w trakcie których bohaterowie mocno się zmieniają i przez dłuższą chwilę trzeba myśleć kto jest teraz kim. Na szczęście autorzy komiksu zadbali o pewne elementy (bliznę na twarzy czy noszoną od dzieciństwa opaskę na głowie), dzięki którym łatwiej rozpoznać postacie. Po samych sylwetkach to znacznie trudniejsze, bo niemal wszyscy w tym komiksie wyglądają jak napakowani koledzy Mariusza Pudzianowskiego z osiedlowej siłowni.

Ilustracje autorstwa Juzhen są całkiem efektowne, zwłaszcza gdy przedstawione są na nich rozległe widoki na krainę, albo dynamiczne bitwy. Gorzej, gdy spojrzy się na posągowe twarze ludzi, pozbawione emocji, czasami dziwne i martwe, niczym kamienne posągi z Wyspy Wielkanocnej.

Pierwszy album cyklu Konungowie wprowadza wielu bohaterów, kreśli zależności między nimi i prezentuje wycinek świata, w którym rozgrywa się akcja. Wszystko wydawałoby się, że jest jak należy i na swoim miejscu. Szkoda tylko, że scenarzysta robi to w tak nieuporządkowany sposób, który wymaga od czytelnika dużego skupienia, a nie o to raczej chodzi w komiksie mającym być – jak przypuszczam – mainstreamową prostą rozrywką. Liczę, że z przedstawieniem wojny, do której niewątpliwie dojdzie w dalszych tomach, autorzy poradzą sobie znacznie lepiej. Nadzieję daje to, że póki co w pierwszej części małe starcia zbrojne są najlepszymi fragmentami albumu, bardzo dynamicznymi i miłymi dla oka. Tam gdzie pojawiają się gadające kamienne głowy jest już niestety znacznie gorzej.

Ocena: 6,5/10

Konungowie - 1 - Najazdy

Scenariusz: Sylvain Runberg
Rysunek: Juzhen
Kolor: Juzhen
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 6/2015
Tytuł oryginalny: Konungar: Invasions
Wydawca oryginalny: Glenat
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 48
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328110106
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł


blog comments powered by Disqus