Recenzja 11. tomu Bałtyckiej Antologii Komiksów

Autor: Michał Misztal
9 stycznia 2013

Obiło mi się o uszy, że byłem pierwszą, czy może jedną z pierwszych osób w Polsce, które zamówiły jedenasty numer magazynu š! za pośrednictwem sklepu Centrali. Zdaję sobie sprawę, że ta recenzja ma raczej nikłe szanse na zmianę tej sytuacji, ale mimo wszystko chciałbym, żeby się udało. Bo š! to dokładnie to, czego szukam w komiksie.

Dostałem do rąk mały, ale gruby (162 strony) magazyn, który bez problemów mógłby zmieścić się w mojej kieszeni. W środku znajdują się prace niemal trzydziestu autorów z całego świata (w tym również jeden z Polski, zresztą bardzo udany, napisany i narysowany przez Renatę Gąsiorowską) poruszających temat szeroko rozumianej sztuki oraz jej związków z codziennym życiem, piszących o swoich inspiracjach i podejściu do tworzenia. Komiksy publikowane w š! z jednej strony bywają mocno eksperymentalne, głównie za sprawą szaty graficznej, a z drugiej, na szczęście, nie pokazują artyzmu na siłę, nie ma tu rzeczy pretensjonalnych. Osobom nie mającym wcześniej kontaktu z opowieściami obrazkowymi mogłoby to bez większych problemów otworzyć oczy na różnorodność i do tej pory niedostrzegane możliwości tego medium, ale nawet stali czytelnicy komiksów, jak ja, nieraz poczują się zaskoczeni. A pomimo tak licznych eksperymentów generalnie udało się uniknąć rzeczy nieprzystępnych czy trudnych w odbiorze i niezrozumiałych. Recenzując takie magazyny często powtarzam, że krótkie komiksowe historie raczej nie są w stanie przykuć mojej uwagi na dłużej, zwykle czytam je i, nawet jeżeli przypadną mi do gustu, najczęściej niemal od razu o nich zapominam. Z š! jest inaczej, dawno nie bawiłem się tak dobrze w czasie lektury komiksów zajmujących maksymalnie kilka stron i nie sądzę, żeby te z Artventurous szybko wyleciały mi z pamięci.

Po przeczytaniu całości od razu nasunęło mi się kilka pytań i wniosków. Na przykład, czemu poznałem ten magazyn dopiero teraz i czemu wcześniej trafiłem tylko na jedną związaną z nim recenzję, właśnie jedenastego numeru? To moje przeoczenie czy faktycznie w Polsce š! trafia do tak niewielu osób? Jeden z wniosków jest następujący: szkoda, że coś takiego nie ukazuje się w naszym kraju. Z licznymi polskimi autorami, ale z komiksami po angielsku, na eksport, z domieszką twórców zagranicznych? Mogłoby być interesująco. Póki co to š! staje się dla mnie najjaśniejszym punktem na mapie znanych mi komiksowych magazynów, czymś, co mogłoby sprawdzić się właściwie w rękach każdego, zaczynając od osób wątpiących w komiksy, uważających, że to medium nie jest w stanie już niczym ich zaskoczyć, przez tych, którzy nie mają o nich pojęcia, kończąc na czytelnikach mogących stwierdzić, że przerobili setki opowieści obrazkowych i trudno znaleźć coś, co ich zadowoli. Czuć w tym energię, pasję i radość tworzenia (większość autorów to ludzie młodzi, ale nie ryzykowałbym stwierdzenia, że wymienione zalety wynikają jedynie z ich wieku), a także, może nawet przede wszystkim, świeżość pozbawioną pretensjonalności. Mam więc nadzieję, że choć jestem jedną z pierwszych osób w Polsce, jakie zamówiły jedenasty š!, nie będę jedną z ostatnich.

Baltic Comics Anthology š! - 11 - Artventurous

Rok wydania polskiego: 7/2012
Liczba stron: 164
Format: 100x150 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
Wydanie: I
Cena z okładki: 13 $


blog comments powered by Disqus