Kosmiczna awantura - recenzja komiksu "Lanfeust w kosmosie: Tajemnica Dolfantów"

Autor: Mirosław Skrzydło
20 kwietnia 2009

Tajemnica Dolfantów to niestety już przedostatni, a siódmy w kolejności, tom kosmicznych przygód Lanfeusta i jego najbliższych kompanów. Niestety, ponieważ opowieści prezentowane przez błyskotliwego, francuskiego scenarzystę Christophe'a Arlestona są coraz bardziej interesujące i wciągające. Ciąg nieprawdopodobnych zdarzeń, w których centrum znajduje się tytułowy bohater, w tym albumie jest wręcz kolosalny.

Sprawa przedstawia się następująco. We wcześniejszym albumie ("Zdrada pirata") podstępny, rządny zemsty Thanos (odwieczny rywal Lanfeusta) uprowadził syna tytułowego bohatera. Lanfeust i jego dzielna drużyna zdołali przeżyć gigantyczny wybuch statku Thanosa. Przed niechybną śmiercią, uratowali ich zbierający szczątki zaśmiecających kosmos statków, niejacy złomsi. Bohaterowie spotykają dawnego znajomego (karykaturalną istotę złożoną wyłącznie z olbrzymiej głowy z małymi rękami, zwaną N'tzrkw - sic!), który sprzedaje ich Dolfantom. Ci z kolei są jaźnią dawnej rasy, związanej de facto z magicznym światem Troy i przeszłością głównego bohatera. Okazuje się, że istoty te mają wiele wspólnego z mocą Lanfeusta. Brzmi niesamowicie? Zapewniam, że to dopiero początek niezwykłości jakie serwuje nam francuski fantasta.

Lanfeust w towarzystwie potężnego trolla Hebiusa (zwanego w tej serii także Masakratorem), super inteligentnego, acz równie niebezpiecznego Shlimaka, ukochanej C'Ixi i ponętnej Dżin wyrusza z misją ocalenia swego syna z rąk Thanosa. Ale czy Glin rzeczywiście zasługuje na ocalenie i czy młody syn C'Ixi i Lanfeusta ostatecznie przejdzie na stronę zła? Przecież jego nienawiść do ojca, który w końcu opuścił go na długie lata, jest ogromna. Co zatem stoi na przeszkodzie, by dołączyć do armii Thanosa, który kusi Glina dwoma wiecznymi używkami (narkotyki i kobiety)? Nie zdradzę tej tajemnicy, by nikomu nie popsuć przedniej zabawy.

Tym razem fabuła mknie w jeszcze bardziej zawrotnym tempie. Nie ma nawet chwili na zadumę, czy odpoczynek. Akcja, akcja i jeszcze raz akcja z odpowiednio wyważonymi brutalnymi fragmentami oraz skąpo odzianymi paniami o seksownych gabarytach. Są to stałe motywy komiksów Arlestona. To, za co pokochały go rzesze fanów i to nie tylko we Francji, ale także w całej Europie.

Rysunki Didiera Tarquina nadal prezentują się nad wyraz okazale. Na szczególne wyróżnienie zasługują świetne plansze kosmicznych bitew oraz doskonałe mimiki twarzy postaci (zwłaszcza trolla barbarzyńcy Hebiusa). Artysta w subtelny sposób ilustruje wachlarz uczuć bohaterów, a dynamika pojedynków jest godna zazdroszczenia. No i te żywe kolory autorstwa Claude Guth, dodające całej serii splendoru.

Siódmy tom przygód "Lanfeusta w Kosmosie" to komiks prawie idealny. Warstwa fabularna nie jest może tutaj najwyższych lotów, ale album nadrabia te zaległości paletą błyskotliwych postaci, dynamicznością oraz rubasznym humorem. Zasłużona czwórka z plusem.

Lanfeust w kosmosie - 7 - Tajemnica Dolfantów

Scenariusz: Scotch Arleston
Rysunek: Didier Tarquin
Kolor: Claude Guth, Sebastien Lamirand
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 1/2009
Tytuł oryginalny: Lanfeust des Etoiles: Le secret des Dolphantes
Wydawca oryginalny: Soleil Productions
Rok wydania oryginału: 2007
Liczba stron: 47
Format: 210x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2523-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus