Recenzja komiksu "Liga Niezwykłych Dżentelmenów"

Autor: Dark Miagi
1 października 2003

Któż z nas nie słyszał o przygodach Kapitana Nemo? Któż nie zadrżał przy lekturze Doktora Jekylla i pana Hyde'a? Całkiem do niedawna książki Verne'a, czy Stevensona zbierały zapewne jedynie kurz na półkach biblioteczek. Ukazanie się jednak "Ligi Niezwykłych Dżentelmenów" rozbudziło niechybnie dawno uśpioną magię ery stali i pary, świat niezwykłych powieści Wellsa, Wilde'a i Conan-Doyle'a.

Wielka Brytania okresu wiktoriańskiego to kraj pełen kontrastów. Potężne imperium kolonialne, borykające się z biedą i zarazą, pustoszącą ulice Londynu; strzeliste fabryki i kolej żelazna, trujące wodę i powietrze; kodeks honorowy flegmatycznego dżentelmena, kontra obraz zdziczałego mordercy, Kuby Rozpruwacza. Te właśnie okoliczności są tłem dla przygód garstki awanturników - Willhelminy Murray, Alana Quartermaina, Kapitana Nemo, Dr Henrego Jekylla i jego alter ego, Edwarda Hyde'a, oraz niejakiego Hawley'a Griffina. Razem przyjdzie im stawić czoła siłom zagrażającym Imperium Brytyjskiemu, które wiążą się z tajemniczym dalekowschodnim kultem.

Fabuła "Ligi..." jest dziełem niezwykłym, lecz cóż w tym dziwnego skoro tworzył ją Alan Moore, autor scenariusza m.in. do Watchmen, komiksu oferującego odmienne od utartego już spojrzenie na postać super-bohatera. Dla DC pisał od początku, debiutując w serii Swamp Thing. Uważa się, iż to właśnie wpływ Alana Moora zapoczątkował utworzenie linii DC Vertigo, skierowanej do dorosłego czytelnika. Z jego nowszych projektów można wymienić m.in. serie Top 10 i Promethea.

Głowni bohaterowie "Ligi..." na pewno nie są Wam obcy. Willhelmina Murray (Harker) pojawia się na kartach "Draculi" Brama Stokera, wspomniany na początku Kapitan Nemo pochodzi rzecz jasna z "20 000 mil podmorskiej żeglugi" Juliusza Verne'a, Allan Quartermain jest bohaterem "Kopalni Króla Salomona" pióra H. Rider Haggarda, postacie Dr Jekylla i Mr. Hyde'a sworzył Robert Louis Stevenson, Niewidzialnego Człowieka (Hawley'a Griffina) zaś, H. G. Wells. Tych właśnie "superbohaterów" końca dziewiętnastego wieku Alan Moore zebrał razem i umieścił w steampunk'owej Wielkiej Brytanii, gdzie nadprzyrodzone ściera się z bezduszną maszyną.

Wizualizacją scenariusza zajął się Kevin O'Neill, brytyjski artysta, znany m.in. dzięki wkładowi w postać Sędziego Dredda; jego kreska wzbogaciła także kartki wielu serii komiksowych, w tym także Batmana i Green Lanterna. Jego plansze dla "Ligi..." są niesamowicie wręcz szczegółowe - od pudełka zapałek, po kadłub Nautilusa, nie ma przypadkowej kreski (podziwiać też możemy np. detale broni pana Quatermaina, dziewięciostrzałowego LeMata, niezwykle rzadkiego rewolweru, datowanego na okres amerykańskiej Wojny Secesyjnej).

Na kartkach "Ligi..." uważny czytelnik niemalże na każdym kroku doszuka się odniesień do powieści końca XIX wieku. Steampunk'owa wersja stolicy Francji, dla przykładu, to ukłon w stronę Verne'owskiego "Paryża w XX wieku", postać Augusta Dupin stworzył Edgar Allen Poe, opisując przygody francuskiego detektywa m.in. w "Morderstwach przy Rue Morgue", która to tytułowa ulica pojawia się w komiksie. Jak się później okazuje, mordercą z powieści Poe'a jest... Mr. Hyde. W innym z kolei miejscu, na przedostatniej stronie drugiego rozdziału, widnieje fotografia, przedstawiająca... wcześniejszą wersję ligi* - Lemuela Gullivera (J. Swift, "Podróże Guliwera"), Państwo Blakeny (E. Orczy, "Szkarłatny Kwiat"), Wielebny Dr Syn (R. Thorndike, "Doktor Syn"), Pani Hill (J. Cleland, "Fanny Hill") i Natty Bumppo (J. F. Cooper, "Ostatni Mohikanin"). Ta właśnie dowolna manipulacja, niemalże żonglerka, motywami wiktoriańskimi stanowi o kunszcie Alana Moora. Tak ogromne nagromadzenie 'faktów' z kart wielu dzieł budzić może usprawiedliwione obawy o utratę kontroli nad wątkami, w przypadku "Ligi..." jednak wszystko wydaje się zazębiać, niczym w ogromnej naoliwionej maszynie. I, choć kręci się ona niczym karuzela łańcuchowa na najwyższych obrotach, to jednak przebija z niej wrażenie, iż mechanizm nie zawiedzie.

Polskie wydanie "Ligi..." stoi na wysokim poziomie - świetna okładka, porządny papier i pełne kolory to niewątpliwe atuty zeszytu. Nie rzucają się w oko literówki w tekście, aczkolwiek niestety nie można powiedzieć, że nie ma ich wcale. Dialogi przetłumaczone są przyjaźnie i nie ma większych problemów ze zrozumieniem zawiłości fabuły. Niestety, ogromnym minusem, moim zdaniem, było pominięcie opowiadania Alana Moora, rzucającego nieco światła na postać Allana Quatermaina (zginął on na kartach powieści "Allan Quatermain" Haggarda, w 1887 r., fabuła "Ligi..." zaczyna się zaś w 1898), dołączanego do zeszytowej wersji oryginału. Usunięto też reprinty autentycznych reklam, ukazujących się w prasie brytyjskiej pod koniec XIX w., a szkoda, gdyż dodawało to pewnej unikalnej atmosfery. Wciąż jednak uważam "Ligę Niezwykłych Dżentelmenów" za niezwykle udany tytuł i z niecierpliwością oczekuję tomu drugiego, którego ostatnia część powinna pojawić się niebawem za wielką wodą. Oby dotarła i do nas.

* Alan Moore wspominał w wywiadach, że planuje napisanie prequela do "Ligi...", z innym zestawem "superbohaterów". Fotografia, którą widzimy może przedstawiać ten właśnie zestaw.

Zapraszamy również do odwiedzenia strony gdzie powyżej zrecenzowany komiks poddano dogłębnej analizie.

Liga Niezwykłych Dżentelmenów - 1

Scenariusz: Alan Moore
Rysunek: Kevin O'Neill
Kolor: Ben Dimagmaliw
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 7/2003
Tytuł oryginalny: The League of Extraordinary Gentlemen
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 2001
Liczba stron: 144
Format: B5
Oprawa: miękka z obwolutą
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9712-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus