"Lone Sloane. Tom 1" – recenzja komiksu

Autor: Jerzy Łanuszewski
18 października 2017

www.gildia.pl
Lone Sloane.
Dostępność: 24h
Cena: 69,90 zł 99,99 zł
dodaj do koszyka

Piękno i groza kosmosu

W zeszłym roku Egmont opublikował Salambo, teraz przyszedł czas na kolejny album Philippe’a Druilleta: pierwszy tom serii Lone Sloane. To cieszy, francuski artysta to jeden z najbardziej wyrazistych europejskich twórców komiksowych, a styl jego rysunków niezmiennie, od wielu lat robi olbrzymie wrażenie.

Postać tytułowego bohatera, kosmicznego awanturnika, znana jest już polskiemu czytelnikowi z poprzedniego wydanego u nas albumu, jednak komiksy zawarte w tym zbiorze są w większości wcześniejsze – choć chronologia wydarzeń nie ma większego znaczenia w historiach Druilleta.

W środku znajdziemy cykl opowiadań zatytułowanych Sześć podróży Lone Sloane’a, a także dłuższą fabułę pt. Delirius i jej dużo późniejszą kontynuację.

Krótkie formy w tym albumie wypadają najlepiej. Artysta, kiedy nie rozwleka fabuły za bardzo, tworzy mocne historie, najlepiej pokazujące niezwykłość wymyślonego przez niego świata. Nie zawsze jednak mu to wychodzi.

Opowieści Druilleta oszałamiają warstwą wizualną, to ona decyduje o tym, że Francuz zapisał się w gronie mistrzów komiksu. Fabuła z kolei często jest pretekstowa, ma jedynie umożliwiać pokazanie kolejnych fantastycznych przestrzeni – często też staje się zbędna i jedynie przeszkadza w podziwianiu kolejnych kadrów.

Nad scenariuszami naprawdę nie ma się co rozwodzić. Jak pisałem wcześniej – niektóre z początkowych opowiadań czyta się dobrze, ale już Delirius i Delirius II to historie banalne i szczerze mówiąc nudne. Sam autor chyba widzi podrzędna rolę słów w swoich komiksach – dlatego teksty umieszcza w bardzo małych ramkach i dymkach, co znacznie utrudnia lekturę. Ale przecież tu chodzi o przejmującą atmosferę przerażającego kosmosu – a to Druillet potrafi oddać po mistrzowsku. Czytelnika średnio obchodzą losy protagonisty, jednak już eksploracja kolejnych niezwykłych lokacji dostarcza prawdziwych emocji. To oszałamiająca podróż przez intrygujący świat, pełen tajemnic i sekretów – tam właśnie następuje niemal namacalne spotkanie z nieznanym.

Przestrzeń międzygwiezdną na planszach Druilleta wypełniają dziwaczne, gigantyczne budowle, posągi oraz pojazdy. U artysty wszystko jest wielkie, rysowane z rozmachem mrocznego, powykręcanego baroku czy też gotyku (a tych inspiracji architektonicznych znajdzie się jeszcze sporo). Twórca znakomicie operuje materią nieożywioną, wszelkie wytwory rąk ludzkich kipią u niego wewnętrzną energią i epatują niesamowitością. Gorzej kiedy przychodzi mu pokazać postaci ludzkie – często można zauważyć, że traktuje to jako przykrą konieczność. Z tego powodu bohaterowie niejednokrotnie są narysowani niedbale. I tu wracamy do architektury – to ona zdaje się być ważniejsza. Dominuje na planszach, przytłacza zarówno postaci występujące w komiksie, jak i czytelników.

Czy warto kupić pierwszy tom serii Lone Sloane? Oczywiście! Zawarte w nim historie są w większości dosyć stare (a narracja w nich jest bardzo niedzisiejsza), jednak wciąż robią spore wrażenie. Rysunki Druilleta rekompensują wszelkie wady scenariuszy – gwarantuję, będziecie do nich wracać jeszcze wielokrotnie. 

Lone Sloane

Scenariusz: Philippe Druillet
Rysunek: Philippe Druillet
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 6/2017
Liczba stron: 200
Format: 215x295 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328119772
Wydanie: I
Cena z okładki: 99,99 zł


blog comments powered by Disqus