"Love in Vain" – recenzja komiksu

Autor: Maciej Gierszewski
1 czerwca 2017

www.gildia.pl
Love in vain. Robert Johnson 1911-1938.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 45,00 zł 49,90 zł
dodaj do koszyka

All my love’s in vain

Robert Johnson. Coś mówi Wam to nazwisko? Jeśli nie kojarzycie – legendarnego bluesmana, który żył zaledwie dwadzieścia siedem lat i nagrał jedynie dwadzieścia dziewięć utworów – to nie ma się czego wstydzić. W końcu koleś zmarł prawie osiemdziesiąt lat temu i całe życie spędził na południu Stanów Zjednoczonych. Warto jednak, abyście włączyli YouTube i w wyszukiwarkę wpisali to nazwisko. Posłuchajcie kilku piosenek i wówczas okaże się, że już kiedyś mieliście okazję je usłyszeć. Może nie w oryginalnym wykonaniu, ale jednak.

Tak, muzyk żył krótko, acz intensywnie. Niewiele rzeczy miało dla niego znaczenie, głównie granie na gitarze i śpiewanie. Nadto lubił jeszcze alkohol i kobiety. Na ironię losu zakrawa, że prawdopodobnie zmarł w wyniku wypicia zatrutej whisky, którą spreparował zazdrosny mąż, a butelkę podała mu kobieta. Legenda głosi, że pewnej nocy, gdzieś na rozstaju dróg, w zamian za talent zaprzedał swoją duszę Diabłu. Przez następne lata pilnie strzegł swej tajemnej techniki gry – występując na scenie siedział odwrócony tyłem do publiczności. Love in Vain jest udaną próbą przywrócenia pamięci o tym muzyku szerszemu gronu odbiorców.

Książkę wyprodukowano we Francji, jest dziełem Jeana-Michela Duponta (scenariusz) i Pascala "Mezzo" Mesemberga (rysunki). Rzecz bardziej przypomina zbiór ilustrowanych faktów, niż typowy komiks biograficzny. W sposobie prowadzenia narracji jest coś oldschoolowego, ponieważ sprowadza się głównie do scenek z opisami, na podstawie których czytelnik buduje pewien szerszy obraz. Francuski scenarzysta stara się przybliżyć klimat, jaki panował w latach ‘30 ubiegłego wieku w Delcie Missisipi: bieda, niepokój i beznadzieja, kompulsywny seks, nocne imprezy w podrzędnych tancbudach, tani alkohol oraz zalewanie się w trupa. Niezbyt wielu znaczących faktów z biografii artysty możemy się dowiedzieć z lektury komiksu. Wizerunek jaki się wyłania jest rozmyty. Na pewno był postacią intrygującą, nietuzinkową, wymykającą się pewnym normom i standardom. Na pierwszy plan opowieści wysuwa się blues i to on jest niejako "głównym bohaterem". Całość spaja osoba wszystkowiedzącego narratora, który dopiero w finale zdradza swoją prawdziwą tożsamość.

Wystarczy otworzyć album, aby zdać sobie sprawę, że to nie warstwa literacka jest w nim najważniejsza, a oprawa graficzna, która – powiedzmy to sobie wprost – zwala z nóg. Nie wiem jaką dokładnie techniką zostały wykonane ilustracje, ale wyglądają trochę jak czarno-białe drzeworyty czy litografie. Plansze mają hipnotyczną moc. Długo można się w nie wpatrywać i podziwiać kunszt artysty.

Omawiany komiks można rozpatrywać jako pośmiertne epitafium dla Roberta Johnsona, ale także jako piękny hołd dla samego bluesa.

Love in vain. Robert Johnson 1911-1938

Scenariusz: Jean-Michel Dupont
Rysunek: Mezzo
Tłumaczenie: Olga Mysłowska
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 1/2017
Tytuł oryginalny: Love in vain. Robert Johnson 1911-1938
Wydawca oryginalny: Faber & Faber
Rok wydania oryginału: 2016
Liczba stron: 72
Format: 180x280 mm
Oprawa: twarda
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788364858536
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł


blog comments powered by Disqus