Nie ma to jak w domu – recenzja komiksu "Loveless. Huczny powrót do domu"

Autor: Jerzy Łanuszewski
Korekta: Mirosław Skrzydło
7 kwietnia 2014

Wes Cutter wraca do domu. Uznany za zmarłego weteran Wojny Secesyjnej niespodziewanie pojawia się w swoim rodzinnym miasteczku (Blackwater), leżącym na południu Stanów Zjednoczonych. Mało kto wita go z otwartymi ramionami – dawni towarzysze odnoszą się doń nieufnie, a nowe władze nie wiedzą za bardzo, co z nim zrobić. Jedynie Ruth – żona Cuttera, ukrywająca się przed resztą społeczności w męskim przebraniu, cieszy się z jego powrotu. Para będzie musiała poradzić sobie z demonami przeszłości oraz z zagrożeniami, jakie niesie im trudna teraźniejszość.

W pierwszym tomie serii Loveless, zatytułowanym Huczny powrót do domu, Brian Azzarello (100 naboi, Joker) nakreślił trudne stosunki panujące na terenach południowych Stanów po zakończeniu Wojny Secesyjnej. Ludzie przeżywający swoją porażkę, czują się upokorzeni i odnoszą się wrogo wobec władz przysłanych z północy kraju. Zniesienie niewolnictwa zrodziło kolejne problemy, a ludzie częściej tu giną od kuli sąsiada niż umierają ze starości.

Ciężko tu znaleźć jakąś postać pozytywną – świat Loveless odarty jest z wszelkiej szlachetności i altruizmu. Nie ma honorowego szeryfa, starającego się zaprowadzić porządek w mieście, ani dzielnych osadników, zmagających się z przeciwnościami losu, a kawaleria przybywa, żeby dobić rannych i pochować trupy. Bohaterami kierują wyłącznie najniższe pobudki: zemsta, żądza władzy, nienawiść, chęć wzbogacenia się. Ich kolejne działania napędzają spiralę przemocy, budując piekło, gdzie wszyscy są jednocześnie katami i ofiarami. Jedynym jasnym punktem w tej rzeczywistości jest miłość łącząca małżeństwo Cutterów.

Azzarello ma talent do opisywania tego typu brutalnych historii. Pod jego piórem parada zbirów, sadystów, gwałcicieli i zwykłych nieudaczników nabiera życia, stając się pełnokrwistymi postaciami. Umiejętności pisarskie twórcy 100 naboi  sprawiają, że lektura jego komiksuto czysta (choć nieco perwersyjna) przyjemność. Loveless jest soczystą, świetnie napisaną opowieścią, która znajdzie uznanie każdego, kto lubi sprawnie skrojone fabuły. Nawet jeśli nie uważa się za specjalnego miłośnika westernów. W pięciu zeszytach, na które składa się Huczny powrót…  autor bardzo zręcznie zarysował sytuację panującą w miasteczku, nakreślił charaktery głównych bohaterów oraz naszkicował wątek główny. Jego opowieść po prostu płynie – czytelnik podąża za tokiem akcji, śledzi losy Cutterów oraz ich antagonistów i nawet nie zauważa, że właśnie przewraca ostatnią stronę.

Znacznie słabiej wypadają rysunki. Marcelo Frusin (Hellblazer) nie jest złym grafikiem (co zresztą można stwierdzić, patrząc na stworzoną przez niego okładkę), ale grafiki w pierwszym tomie serii są po prostu niedbałe. Artysta miewa lepsze kadry i ujęcia, ale większość tego co pokazał w Hucznym powrocie… nie robi dobrego wrażenia.  

Loveless nie jest komiksem na miarę 100 naboi, jednak to wciąż zajmująca lektura. Warstwa graficzna nie dorównuje, niestety poziomowi scenariusza, ale jako całość komiks czyta się dobrze. To solidna historia, ukazująca całą brutalność życia na południu Stanów Zjednoczonych w drugiej połowie XIX wieku.

Loveless - 1 - Huczny powrót do domu

Scenariusz: Brian Azzarello
Kolor: Patricia Mulvihill
Szkic: Marcelo Frusin
Tusz: Marcelo Frusin
Okładka: Marcelo Frusin
Wydawnictwo: Mucha Comics
Rok wydania polskiego: 6/2008
Tytuł oryginalny: Loveless: A Kin of Homecoming
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Rok wydania oryginału: 2005
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61319-02-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 39 zł


blog comments powered by Disqus