Recenzja komiksu "Lucyfer - Potępieńcze związki"

Autor: Bartosz Czartoryski
Korekta: Sonia Miniewicz
16 stycznia 2010

Nie ma Lucyfera bez Sandmana i nie ma Careya bez Gaimana. Cienie rzucane przez brytyjskiego człowieka orkiestrę (bo jak inaczej ująć wielość zadań, których się twórca „Amerykańskich bogów” podejmuje), na jego kolegę po fachu wydają się aż nazbyt gęste. Mike Carey dwoi się i troi, lecz nadal spoglądając co rano w lustro, widzi zapewne uśmiechniętą twarz Neila Gaimana. Jego sztandarowe dzieło – seria „Lucyfer”, dużo zawdzięcza cyklowi „Sandman”, gdzie narodziła się komiksowa wersja Szatana we wzorowo skrojonym smokingu. „Potępieńcze związki” są trzecią próbą wyjścia z cienia.

Konstrukcja fabularna serii oraz sposób prowadzenia narracji przypominają nieco te „sandmanowskie”. Wielość wątków może przerazić okazjonalnego czytelnika, a i ten wytrwały pozostanie z mętlikiem w głowie, zastanawiając się, czy dzieło Careya to faktycznie intelektualna zabawa czy po prostu chaotyczne snucie opowieści. Przychylając się do pierwszej myśli, otrzymamy portret komiksu totalnego, w którym Niebo leży niebezpiecznie blisko Piekła, a po granicy tych dwóch wszechświatów przechadza się człowiek. Biorąc jednak za pewnik drugą, wyłoni się obraz historii niby składnej, lecz nieładnej, jakby wysypane z pudełka puzzle nie do końca do siebie pasowały.

Dzieci Lilith, zamieszkujące podziemia i opuszczone blokowiska, w historii „Siejba czasu” będą świadkami pojedynku pomiędzy Mazikeen i radą wyklętych istot. Walka rozstrzygnąć ma dalsze losy „dziwki Lucyfera” i kwestię przewodnictwa w rodzie. Dalej – najciekawsza w pierwszej części tomu nowelka „Miecz obosieczny”. Demoniczna wariacja na temat przygód Alicji w krainie czarów wrzuca młodziutką Elaine wprost w sam środek Piekła. Wizja miejsca jałowego, gdzie serca są tak samo suche jak otaczająca wszystko szara pustynia, jest asem atutowym Careya. Chciałoby się powiedzieć, że Piekło jest wprost piękne w swojej dekadencji i zepsuciu. Niektóre kadry przywołają skojarzenia z „Hellraiserem” Clive'a Barkera, inne – z wiktoriańskimi powieściami obyczajowymi ukazanymi w krzywym zwierciadle. Pozostaje żal, że w pozostałych dwóch opowieściach, „Czynach przodków” i „Kazaniu w głosie gromu”, z lubością użyte przez autora nawiązania i tropy teologiczne oraz filozoficzne giną w miałkiej bełkotliwości, przy czym „Kazaniu...” nie można jednak odmówić czarującej estetyki gotycyzmu.

Najważniejsze opowiadanie, „Potępieńcze związki”, to demaskatorska fotografia Piekła jako namiastki rzeczywistości ziemskiej, ze wszystkimi jej przywarami i smutkami, gdzie istnieje tylko jedna strona medalu – czarna i przygnębiająca. Wszelakie demony i plugastwa pragną zasmakować ludzkiego żywota, najwyraźniej naczytawszy się wpierw dzieł markiza De Sade. Pogrążając się coraz bardziej w tej swoistej parodii życia, diabły i demony popełniają niewybaczalny błąd – pozwalają pierwiastkowi ludzkiemu inwigilować  ich społeczeństwo. Początkowo traktowany jak seksualna  zabawka i zwierzątko w klatce, człowiek z krwi i kości, ze swoją umiejętnością odczuwania, wznieci małą rewolucję na piekielnym dworze. Świetnie oddany klimat intryg i spisków, miłości i antypatii, tylko nieznacznie zepsuty jest przez sensacyjną akcję.

„Lucyfer: Potępieńcze związki” to dzieło tyleż ciekawe, co nierówne. Wydaje się, że główna linia fabularna pozostaje w cieniu atrakcji, przygotowanych przez Careya w opowieściach pobocznych. Narracyjny chaos przeszkadza cieszyć się w pełni nieokiełznaną wyobraźnią scenarzysty, który chyba nadal poszukuje swojej własnej drogi, nieubłaganie prowadzącej do porównań z Gaimanem. Mając zadatki na „opowiadacza” nie mniejszej klasy niż jego kolega, Carey ma nieznośną tendencję do psucia swoich fabuł pojedynczym elementem. Pozostaje czekać, aż twórca „Lucyfera” poruszy wszystkimi, misternie poustawianymi na planszach Nieba, ziemi i Piekła, pionkami.



Lucyfer - 3 - Potępieńcze związki

Scenariusz: Mike Carey
Rysunek: Peter Gross, Ryan Kelly, Dean Ormston
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 2/2009
Liczba stron: 160
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2478-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus