Recenzja komiksu "Lucyfer: Dworce ciszy"

Autor: Bartosz Czartoryski
Korekta: Sonia Miniewicz
30 września 2010

„Dworce ciszy” to szósty już tom spin-offu gaimanowskiego „Sandmana”; spin-offu mającego zadatki na komiksową telenowelę, gdzie przejście wytyczonej przez scenarzystę ścieżki nie prowadzi czytelnika do celu, lecz kolejnego skrzyżowania. Intelektualne majaczenia twórcy serii, Mike'a Careya, stają się nużące i coraz mnie zrozumiałe. W dodatku pompatyczne tyrady, wygłaszane przez niemal wszystkich obecnych na stronach komiksu bohaterów, tworzą atmosferę gęstą jak smoła w diabelskim kotle.
 
Poprzedni tom serii, „Inferno”, obiecywał wiele, nadzieje okazały się jednak płonne, gdyż po niezwykle interesującej historii Carey powrócił do zwyczajowego mamrotania fabularnego. I choć oczy nęci przepiękna okładka autorstwa Christophera Moellera, po przewróceniu pierwszej kartki iluzja pryska. Nie, nie – rysunki nadal świetne, gorzej z odwieczną sztuką opowiadania historii.

„Dworce ciszy” zaczynają się tam, gdzie pozostawiło czytelnika „Inferno”. Lucyfer wysyła swoich kompanów w pełną niebezpieczeństw podróż statkiem Naglfarem, zbudowanym z paznokci olbrzymów. W tytułowych dworcach mają odnaleźć i uwolnić umęczoną duszę Elaine Belloc, której diabeł winny jest przysługę. Równolegle toczy się wątek samej Gwiazdy Zarannej i archanioła Michała, starających się przejrzeć prawdziwe myśli samego Boga i odpowiedzieć na dręczące ich od miliardów lat pytania, korzystając z sadzawki Scoria, Wielkiego Mechanika. Tym samym seria wraca do dawnego, dwutorowego sposobu narracji, rozchodzi się na boki, a światełka w tunelu nie widać. Nadal nie wiadomo, dokąd zabierze czytelnika „Lucyfer”, co do czego przyczepić i co gdzie przyłatać. A szkoda, bo wątek załogi Naglfara jest całkiem niezłą opowieścią przygodową i gdyby pójść właśnie w tę stronę, nie próbować nieustannie naśladować Gaimana i napisać pełną akcji i suspensu historię...

Scenariusz jest największą bolączką „Dworców ciszy” i nie zmieni tego epilog, „Siostry miłosierdzia”, świetnie narysowany i dobrze rozpisany. Trudno stwierdzić, czy jest on zapowiedzią kolejnego tomu, czy też deserem na otarcie łez. Świeże przygody „Lucyfera” to krok w tył w porównaniu do „Inferna” – znaleźliśmy się w pozycji wyjściowej.

Lucyfer - 6 - Dworce ciszy

Scenariusz: Mike Carey
Rysunek: Peter Gross, Ryan Kelly, Dean Ormston
Kolor: Daniel Vozzo
Okładka: Christopher Moeller
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2010
Tytuł oryginalny: Mansions of the Silence
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Rok wydania oryginału: 2004
Liczba stron: 144
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3648-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus