"Malcolm Max. Zmartwychwstanie" – recenzja komiksu

Autor: Maciej Jasiński
18 stycznia 2017

www.gildia.pl
Malcolm Max - 2 - Zmartwychwstanie.
Dostępność: 24h
Cena: 39,50 zł 59,00 zł
dodaj do koszyka

Bohaterowie utopieni w morzu słów

Pierwszy tom serii Malcolm Max prezentował się całkiem dobrze. Nieco przegadana, ale ciekawa historia zwiastowała, że w drugiej części rozwinie się w coś jeszcze lepszego. Jak zatem prezentuje się kontynuacja śledztwa prowadzonego przez detektywa w epoce wiktoriańskiej?

Fabuła rozpoczyna się tuż po wydarzeniach przedstawionych w pierwszej odsłonie. Oskarżony o zabójstwo Malcolm trafia do Tower of London, natomiast jego towarzyszka, półwampirzyca Charisma Myskina, wpada w łapy wstrętnego typa nazwiskiem Leech. I od razu zaczynają się poważne zgrzyty fabularne. Zdaniem scenarzysty więźniowie, nawet tak potencjalnie niebezpieczni jak seryjni zabójcy, mogą się swobodnie poruszać po terenie więzienia, są odwiedzani przez jakieś dzikie tłumy mieszkańców miasta (w tym dzieci), urządzają sobie pogawędki, a potem po prostu próbują wyjść przez bramę pilnowaną przez strażników i prawie się to udaje. Ale gdy tylko Peter Mennigen zapędza się w kozi róg, zawsze stosuje zasadę deus ex machina. To trochę męczące w trakcie lektury, zwłaszcza w przypadku historii, która ma aspiracje nawiązywać do klasycznych śledztw Sherlocka Holmesa.

Bardziej męczący jest jednak ten zalew słów, jakże niepotrzebnych w wielu przypadkach. Irytujące są rozbudowane dialogi, w których, w kolejnych scenach, po kilka razy bohaterowie powtarzają to samo. Czuć wyraźnie, że ten komiks jest przeróbką słuchowiska, ale autor po raz kolejny zamiast przyciąć co tylko się da, zostawił chyba większość tekstów, jakie wypowiadają bohaterowie. Do tego mamy dodatkowe ramki, w wielu przypadkach opisujące to, co każdy doskonale widzi na kadrach. Miłośnicy klasycznych komiksów z połowy ubiegłego stulecia z pewnością będą usatysfakcjonowani zdaniami w rodzaju "Malcolm zmierzał właśnie w kierunku swojego mieszkania", gdy na ilustracji widać detektywa stojącego przed drzwiami, a czytelnik z poprzedniej sceny wie, dokąd on wraca.

Jak na 46 plansz, akcji w tym komiksie nie ma za dużo. Ginie w powodzi dialogów i gadających głów. Nadal kompletnie niewykorzystaną postacią pozostaje półwampirzyca. Jej zdolności są pokazane tak naprawdę tylko w jednej scenie, gdy wyrzuca kogoś większego i cięższego od siebie przez okno. Trudno jednak na podstawie tych dwóch tomów stwierdzić z jakiego powodu bohaterka nie jest człowiekiem. Nie ma to bowiem większego uzasadnienia w fabule.

Całość ratują ilustracje Ingo Romlinga – miejscami dynamiczne, gdy akurat coś się dzieje, szczegółowe, z ładnym drugim planem (gdy tylko nie są to sceny z gadającymi głowami). Jestem przekonany, że gdyby scenarzysta ograniczył teksty i rozbudował akcję, wizualnie ten komiks jeszcze by zyskał. Podobnie jak w pierwszym tomie, album uzupełniają materiały dodatkowe – opisy postaci i miejsc, szkice, a także galeria ilustracji bohaterów serii, autorstwa innych rysowników.

Po lekturze tego tomu ma się wrażenie, że scenarzysta odkrył już wszystkie tajemnice, wyjaśnił zagadkę dotyczącą seryjnego zabójcy, trudno więc z napięciem wyczekiwać dalszego śledztwa. Ale może jeszcze czymś zaskoczy czytelników.

Ocena: 6/10

Malcolm Max - 2 - Zmartwychwstanie

Scenariusz: Peter Mennigen
Rysunek: Ingo Romling
Tłumaczenie: Magdalena Duś
Wydawnictwo: Scream Comics
Rok wydania polskiego: 10/2016
Tytuł oryginalny: Malcolm Max:
Wydawca oryginalny: Bielefeld
Liczba stron: 64
Format: 240x320 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788365454263
Wydanie: I
Cena z okładki: 59 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus