"Widzę i pochwalam to, co lepsze, lecz wybieram gorsze" – recenzja komiksu "Dzień targowy"

Autor: Oliwia Ziębińska
Korekta: Jerzy Łanuszewski
3 grudnia 2015

Mandleman, żydowski tkacz dywanów, wyrusza na targ. Jest noc, a bohater musi pokonać wiele kilometrów do najbliższego miasteczka. Po drodze obserwuje wschodzące słońce, rozmyśla o swoim życiu, o żonie, mającej mu urodzić pierwsze dziecko, o dywanach, których tkanie uspokaja go tak jak teraz uspokaja go liczenie kroków. Po tej krótkiej chwili spędzonej z bohaterem wiemy już, że Mandleman to marzyciel, wizjoner, człowiek pochłonięty swoim życiem wewnętrznym, uzewnętrznianym w postaci niezwykłych dywanów. Bohater dociera na targ, gdzie tacy jak on drobni przedsiębiorcy próbują sprzedać, kupić, a przede wszystkim – przeżyć. Ale ten dzień nie będzie zwykłym, kolejnym dniem targowym. Okazuje się, że kupiec, który skupował dywany Mandlemana przeszedł na emeryturę, a nowy właściciel nie jest zainteresowany jego usługami. To będzie koniec świata, jakim go znał Mandleman. Nic nigdy nie będzie już takie samo.

Tak zaczyna się wyśmienity album Jamesa SturmaDzień targowy, niezwykle aktualna opowieść o twardych realiach zmieniającego się rynku pracy i usług. Ta umieszczona w żydowskiej wiosce z początków XX wieku historia jest tak naprawdę bolesną krytyką współczesnych reguł rządzących światową ekonomią. Mikroświat bohatera pokazuje nam nasz globalny makroświat i makroekonomię. Co zrobić, jeśli jest się specjalistą w jednej, coraz bardziej zbędnej z punktu widzenia popytu, dziedzinie?  Mandleman latami dochodził do mistrzostwa, podporządkował tkaniu dywanów całe swoje życie, jeszcze wczoraj był szanowanym tkaczem, utalentowanym artystą w swojej dziedzinie, dziś nie ma to dla nikogo żadnego znaczenia. Mandleman jest niepotrzebny jak jego dywany. Z profesjonalisty, w kilka godzin, w wyniku decyzji niezależnych od niego, staje się nikim. Człowiekiem zbędnym i nieprzystosowanym. 

Choć współczesny rynek, także polski, ma na swoim koncie odradzające się profesje i przykłady na sukces w biznesie hand made'owym, to jednak regułą stało się zanikanie starych zawodów, deficyt profesjonalistów i pogorszenie jakości usług.  Konsekwencje? Zanikający etos pracy, komercjalizacja, pogarszająca się jakość produktów podporządkowana globalnemu zapotrzebowaniu na ilość. Less is more mówi Sturm podczas gdy świat odpowiada:Widzę i pochwalam to, co lepsze, lecz wybieram gorsze (Owidiusz). Dostosowanie do bezlitosnych reguł rynku oznacza według Sturma – stracenie duszy. Praca, zawód nie jest już czymś wykonywanym z powołania, a jedynie dla pieniędzy. Ludzie wrażliwi muszą przywdziać twardy pancerz i dostosować się do szybko zmieniających się realiów. Przeżyją najsilniejsi, dusza jest im zbędna.

Dzień targowy

Scenariusz: James Sturm
Rysunek: James Sturm
Tłumaczenie: Wojciech Szot
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
Rok wydania polskiego: 5/2015
Tytuł oryginalny: Market Day
Wydawca oryginalny: Drawn and Quarterly
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 96
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-64638-11-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł


blog comments powered by Disqus