Recenzja komiksu "Marzi: Dzieci i ryby głosu nie mają"

Autor: Przemek Szymczak
14 maja 2008

"Dzieci i ryby głosu nie mają", dlatego mała Marzi opowiada swoją historię obrazkami. Dzięki temu do naszych rąk trafia jeden z ciekawszych komiksów, jakie pojawiły się ostatnio na naszym rynku.

Marzi to autobiografia Marzeny Sowy, która choć aktualnie mieszka we Francji, dzieciństwo spędziła w Polsce w czasach PRLu. Choć niełatwo jest przekazać taką historię w formie komiksu, autorce i rysownikowi, którym jest Sylvain Savoia, udało się to znakomicie.

Od pierwszych kadrów bohaterka z entuzjazmem zdaje nam relacje z najróżniejszych zdarzeń jej codziennego życia. Opowiada w sposób typowy dla małej dziewczynki, a jednocześnie bardzo literacki. Dzięki zgrabnej narracji bez trudu możemy dostrzec nastroje małej Marzi, odczuć jej radości i smutki. Jest to tym łatwiejsze, że dzieciństwo spędzone w czasach PRL-u to coś, co część z nas pamięta przynajmniej częściowo. Zresztą niezależnie od wieku każdy znajdzie w opowieściach Marzi coś bardzo znajomego. Jej historia jest bardzo uniwersalną opowieścią o dzieciństwie.

Marzena Sowa tworzy doskonale wyważoną historię. Choć czasy, o których pisze nie były łatwe, nie ociera się o martyrologię, daleko jej do podniosłych słów. Jesteśmy przyzwyczajeni do pełnych patosu lub prześmiewczych przedstawień naszej niedawnej przeszłości. Tymczasem Marzena Sowa opowiada o niej w sposób neutralny (nawet jeśli na pierwszy rzut oka rysunek na okładce daje do zrozumienia coś wręcz przeciwnego).

Mamy rzadką okazję spojrzeć na lata osiemdziesiąte z wysokości metra dziesięciu, może metra dwudziestu nad ziemią. To niezwykła perspektywa. Zdarzenia, które znalazły się na kartach podręczników historii mają zupełnie inne znaczenie w dziecięcym świecie bohaterki. Stan wojenny zajmuje w nim tyle samo miejsca (a może nawet trochę mniej), co świnka morska. We Francji, gdzie powstał komiks, cała historia odbierana jest jak coś bardzo egzotycznego. Sądzę, że również dla nas, Polaków, może ona być odświeżającym spojrzeniem z nowej (choć przecież dobrze znanej nam wszystkim) perspektywy.

Charakter komiksu doskonale podkreślają rysunki. Kreska jest lekka, optymistyczna. Trudno nie poczuć sympatii do rozbrykanych dzieciaków bawiących się a klatce schodowej. Jest w tych postaciach coś bardzo charakterystycznego dla francuskiego komiksu - są pełne życia i narysowane z dużą swobodą. Kolory są najczęściej żywe, choć zdarzają się momenty, kiedy rysownik ogranicza paletę barw, by podkreślić ponury lub przykry charakter danej chwili.

Rysunki pełnią w Marzi rolę ilustracji, precyzyjnie oddających tekst narracji, trochę jak w starych książeczkach o przygodach Koziołka Matołka, jeśli ktoś je jeszcze pamięta. Rysownik bardzo rzadko dodaje do historii coś od siebie. Cała sfera fabularna zamyka się w słowach. Mimo to nie sposób wyobrazić sobie tej opowieści w innej formie. Rysunki tworzą atmosferę tej historii, bez nich mogłaby ona zostać odczytana w zupełnie inny sposób. Na kadrach znajdziemy ponadto dużo szczegółów, które uzupełniają tekst. Miejscami są one również drobnymi żartami, jak tekst piosenki "Ogórek, ogórek" wpisany w tło kadru, na którym poznajemy przyjaciół Marzi, lub, i tu wyraźne mrugnięcie okiem w kierunku francuskich odbiorców, tablica rejestracyjna Malucha, na której widnieją litery TGV.

Nadchodzi ten nienikniony moment, kiedy trzeba poruszyć kwestię, która pojawia się niemal wszędzie, gdy chodzi o komiks Marzeny Sowy: Marzi a Persepolis.

Persepolis autorstwa Marjane Satrapi to również komiks autobiograficzny, w którym swoją historię opowiada dziewczynka (później kobieta) pochodząca z Iranu. Komiks odniósł we Francji wielki sukces (należy dodać, że jak najbardziej zasłużenie). Jego popularności w tym kraju i nie tylko dowodzi fakt nakręcenia całkiem niedawno filmu animowanego na jego podstawie. Tak się złożyło, że i w Polsce te dwie pozycje wydane zostały w relatywnie niedługim czasie. Stąd częste porównywanie Marzi do jej "poprzedniczki".

Marzena Sowa mówi, że tworząc Marzi nie znała Persepolis (wywiad z autorką opublikowano w dodatku do Gazety Wyborczej "Wysokie obcasy" nr 41 z dn.13.10.2007). Zresztą poza zbieżnością tematu te dwa komiksy znacznie różnią się od siebie. Podczas gdy Persepolis przez swoją czerń i biel podkreśla ciężar opowieści, Marzi podobną historię przedstawia w bardziej optymistycznych barwach (co nie znaczy, że nie jest ona opowiedziana na poważnie). Te dwie pozycje znacznie różnią się zarówno klimatem, jak i rozłożeniem akcentów i rodzajem poruszanych wątków. Marzi nie jest więc w żadnym razie kopią Persepolis. Reprezentuje zupełnie odrębną jakość.

Wszystkich tomów zawierających opowieści Marzi ma być pięć. W tej chwili we Francji wydane są trzy, polskie wydanie łączy w sobie pierwsze dwa. Warto je przeczytać. Warto również czekać na następne książki, w których rudowłosa dziewczynka opowie nam w kolorze o szarej rzeczywistości lat osiemdziesiątych.

Marzi - 1 - Dzieci i ryby głosu nie mają

Scenariusz: Marzena Sowa
Rysunek: Sylvain Savoia
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2007
Tytuł oryginalny: Petite carpe, Sur la terre comme au ciel
Wydawca oryginalny: Dupuis
Rok wydania oryginału: 2005/2006
Liczba stron: 94
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN-13: 978-83-237-2932-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 35 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus