Myszeida AD 1939 - recenzja komiksu "Maus"

Autor: Aleksander Krukowski
2 stycznia 2012

Co nowego można napisać o Maus, komiksie nagrodzonym Nagrodą Pulitzera, który "New York Times" określił "pierwszym arcydziełem w historii komiksu"? Chyba nic, lub prawie nic, skoro krytycy światowego formatu rozpisywali się na jego temat przez długie lata. Pozostaje tylko skromna perspektywa laika, bez pretensji do odkrywczości czy świeżości sądów.

Art Spiegelman myślał o Maus jako o całości - sygnalizuje to w treści, wspominając o "książce" a nie o "zeszytach". Rynek wydawniczy zrobił jednak swoje i kolejne odcinki ukazywały się w USA osobno od 1978 do 1991 roku. Łącznie jest to 12 rozdziałów dwutomowej historii, które tym razem wydawnictwo Post zaprezentowało polskiemu czytelnikowi w wydaniu zbiorczym. Plusem takiego wydania jest kontakt z całością, która autentycznie wciąga tak, że napięcie budowane przez historię nie ma czasu ulotnić się, co bywa ryzykiem lektury na raty. Niestety Spiegelman, publikując Maus w odcinkach, nadał im wewnętrzny rytm, który jest bardzo wyrównany i sprawia, że napięcie raczej faluje, niż wzrasta w sposób liniowy.

Narracja Maus prowadzona jest w specyficzny, podwójny sposób. Starego Żyda, Władka Szpigelmana, odwiedza jego syn, Art. Młody Żyd jest twórcą komiksów i pragnie wysłuchać historii swego ojca, który ocalał z Holokaustu. Władek jest bardzo kapryśny i chętniej zwierza się Artiemu ze swych problemów z drugą żoną, zdrowiem czy finansami, niż dzieli wojennymi wspomnieniami. Mimo wszystko synowi udaje się raz za razem wyciągać od ojca fragmenty biografii. Dzieje Władka od czasu poznania pierwszej żony, przez wybuch wojny, prześladowania, getta, obozy koncentracyjne aż po wyzwolenie i tułaczkę po Europie stanowią właśnie drugą narrację.

Spotkanie syna z ojcem są zarazem klamrą kompozycyjną nadającą historii wyraźne tempo, jak i postmodernistycznym w duchu komentarzem odautorskim. Art-autor zastanawia się słowami Arta-bohatera nad formą komiksu, jego odbiorem, przesłaniem, treścią. Te uczynione niby na marginesach uwagi stają się niezwykłe dla czytelnika.

Tym, co najbardziej zwraca uwagę w Maus jest koncept alegorycznego przedstawienia postaci, opierający się na ich narodowości. Wszyscy Żydzi przedstawiani są jako myszy. Ich śmiertelni wrogowie - Niemcy, to koty. Amerykanie walczący z nazistami to oczywiście psy. Wiele kontrowersji, zwłaszcza wśród polskich odbiorców, budzić musi portretowanie Polaków jako świń. Lecz choć narracja nie jest stronnicza, to także nie jest obiektywna. To nie historia wojny czy Holokaustu, lecz Władka Szpigelmana, który mógł przecież uświadczyć od Polaków niewiele dobrego.

Alegoria podkreśla fikcyjny aspekt dzieła i w ten sposób równoważy jego dokumentalny charakter. Na poziomie tekstu czytelnik przyjmuje, że ma do czynienia z autentyczną historią czyjegoś życia, lecz ten sam poziom przekazuje, że jet to historia - myszy. To, podobnie jak stosunkowo niski poziom brutalnych i drastycznych scen sprawia, że Maus jest dużo łatwiejszy w odbiorze niż wiele literackich i quasi-literackich wspomnień ocalałych z obozów.

Maus - (wydanie zbiorcze)

Scenariusz: Art Spiegelman
Rysunek: Art Spiegelman
Tłumaczenie: Piotr Bikont
Wydawnictwo: Post
Rok wydania polskiego: 1/2011
Tytuł oryginalny: Maus
Wydawca oryginalny: Pantheon Books
Rok wydania oryginału: 1991
Liczba stron: 304
Format: 160x230 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61762-03-4
Wydanie: II
Cena z okładki: 63,55 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus