Oto Ameryka, synu - recenzja komiksu "Metacom"

Autor: Tomasz Nowak
16 czerwca 2010

Zaprawdę chwalebne jest dzieło, które podejmuje wydawnictwo Ongrys - ocalać od zapomnienia komiksy, które, niewydane nigdy w albumach, w takowe popadłyby niechybnie. Jednakże nie wszystkie z takich wydawnictw dobrze znoszą próbę czasu.

Opublikowany pierwotnie na łamach "Świata Młodych", w połowie lat 80. komiks Jacka Widora całkiem nieźle broni się pod względem fabularnym, jak i graficznym. Fakt, jest totalnie "oldskulowy", ale to jego prawo. Problemem jest natomiast warstwa ideologiczna, wpisująca się pięknie we współczesne sobie, ostatnie już, ale wciąż buńczuczne podrygi propagandy "władzy ludu".

Metacom to opowieści o wydarzeniach mało znanych, bo i pewnie trochę wstydliwych w dziejach Ameryki. Czymże tu się chwalić, jeśli wytłukło się w pień ileś tam wiosek tubylców i pozwoliło w odwecie wytłuc rzeszę własnych ludzi? A jednak toczona przez omalże półtora roku wojna jest konfliktem ważnym w dziejach tego regionu, już choćby z tego względu, że toczono ją w wymiarze totalnym, dzięki czemu zebrała bardzo krwawe żniwo. W jej efekcie niektóre plemiona przestały omalże istnieć, a inne przeszły do legendy. Sama zaś Ameryka otrzymała zręby jej współczesnego kształtu.

Widor szkicując swą - nomen omen - czarnobiałą wizję świata - wschodniego wybrzeża Ameryki Płn. drugiej połowy XVII w. - posługuje się chętnie dobrze ukorzenionymi stereotypami o dobrych "onych" i złych "nas". Łamie je dopiero wówczas, gdy fakty mówią po prostu co innego - nie wszyscy Indianie byli prawi. Pewnie nie wszyscy biali byli też źli, ale takowych tu jak na lekarstwo. No, cóż, imperialiści z Ameryki nie mogą być przecież dobrzy, prawda?

Jeżeli takie, a nie inne ujęcie tematu ma tłumaczyć posłowie zawarte na końcu komiksu, w którym autor podkreśla, że w wielu miejscach posłużył się "uproszczeniami", to nie, nie tłumaczy. Wizję biednych Indian ścierających się z bezwzględnymi i zakłamanymi "długimi nożami" można włożyć między bajki o wyzysku robotników i ucisku pańszczyźnianych chłopów. Warto fakt ten podkreślać, czego jednak w posłowiu zabrakło. A szkoda.

Aby jednak ostatecznie nie zniechęcać do sięgnięcia po Metacoma warto podkreślić raz jeszcze zalety jego konstrukcji. Wszak komiks ten należy całym sobą do modnego dziś nurtu historycznego i pod względem formalnym, mimo że trąci myszka, ma w jego ramach swe poczesne miejsce.

Metacom

Scenariusz: Jacek Widor
Rysunek: Jacek Widor
Wydawnictwo: Ongrys
Rok wydania polskiego: 10/2009
Liczba stron: 56
Format: 160x230 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61596-09-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 20 zł



blog comments powered by Disqus