Iście mglisty jest ten (za)świat - recenzja komiksu "Mglisty Billy: Dar Ciemnowidzenia"

Autor: Tomasz Nowak
15 listopada 2011

Komiks oczekiwany, komiks nagrodzony (najlepszy komiks francuskojęzyczny Festiwalu w Angouleme: polski wybór 2010 roku), komiks... dziwny. Zaczyna się jak nieco poważniejsza, chciałoby się rzec: eschatologiczna przypowieść dla dzieci. Kiedy jednak po kilkunastu stronach oglądamy ulubionego kotka głównego bohatera w stanie posuniętego rozkładu, obwieszonego wyłażącymi i włażącymi doń robalami, czas zapytać, o co tu chodzi?

Mglisty Billy nie jest zwykłym chłopcem. Od dnia woli noc, otaczają go dziwne, zwykle straszne stwory i zdarzają się mu dziwne przygody, a to wszystko za sprawą tytułowego daru ciemnowidzenia. Pewnego dnia zdycha ulubiony kot Billy'ego - Tarzan i odtąd wszelkie mistyczne (?) doświadczenia chłopca, sprowadzają się głównie do jego wędrówek na skraju świata realnego, krainy snu i ułudy oraz zaświatów. Jego celem jest bowiem poznanie tajemnicy śmierci, a zatem próba znalezienia odpowiedzi na pytanie o duszę futrzaka, oraz o możliwość przywrócenia mu życia. Wśród owych doświadczeń Billy'ego znajduje się miłosna przygoda z księżniczką z kałuży, spotkania z duchami, dziwacznymi i przerażającymi stworami nocy. W kwestii pokonania śmierci zwraca się nawet do świętego Mikołaja - skoro ten żyje tak długo, musi coś na ten temat wiedzieć... Do tego dochodzą jeszcze codzienne zmagania z - jak to zawsze bywa w życiu starszych chłopców - przeszkadzającą nieustannie i wtrącająca się we wszystko młodszą siostrą. I oto mamy pełen obraz... Billy'ego - rozwydrzonego, zmanierowanego i złośliwego bachora, który udaje intelektualistę snując wyrywkowe, czasami nieco oderwane opowieści oddzielone nadto od siebie dość makabrycznymi poezjami, wyciągami z bestiarium chłopca, fragmentami "gazet". Widać, że autor bawi się tu cały czas komiksową formą, rozciągając ją i mieszając z innymi formami narracji i to jest niewątpliwe ciekawe. Widać to także w wysmakowanej i urozmaiconej szacie graficznej, która operuje odmiennymi stylami czy technikami graficznymi oraz w dopracowanych "wtrętach", czy choćby w numeracji stron, które dopiero w okolicy 140 przestają nosić cyfrę: "13".

Do kogo jednak Bianco kieruje swój tytuł? Jeśli miał być to wykład o śmierci, próba jej oswojenia na jakiś specyficzny sposób "wierzących inaczej", to Mglisty Billy jest żywym dowodem na pokrętność i absurdalność takiego rozumowania. Dziecku bym tego do ręki nie dał, dorosłemu zaś może wydać się nieco infantylne. A więc kto? Zwichrowane nastolatki o wypaczonym poczuciu estetyki? A jeśli tak, trochę boję się, jak potraktują one dołączoną do komiksu planszę Ouija do wywoływania duchów...

I tak oto, ciekawie zapowiadająca się, w wielu miejscach świeża formalnie historia (a raczej zbiór historyjek), wydana (jak zwykle w Poście) na bardzo wysokim poziomie edytorskim i technicznym, pozostaje zawieszona w próżni. Komuś podobać się musiała skoro dostała nagrodę. To jednak trochę zbyt mało. Ot, takie Fistaszki z pewna dozą obrzydliwości - coś w tym jest, ale część tego "czegoś" pozostawia, hm, mgliste uczucia...

Mglisty Billy - 1 - Dar Ciemnowidzenia

Scenariusz: Guillaume Bianco
Rysunek: Guillaume Bianco
Tłumaczenie: Wojciech Prażuch
Wydawnictwo: Post
Rok wydania polskiego: 7/2011
Tytuł oryginalny: Billy Brouillard. Le Don de Trouble Vue
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 144
Format: 220x290 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788361762041
Wydanie: I
Cena z okładki: 99,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus