Recenzja komiksu "Miasto Grzechu"

Autor: Logan

Wydany u nas "Sin City" (po ośmiu latach!!! SHIT!) narysowany jest w dość surowy a równocześnie ciekawy sposób. Artysta operuje wyłącznie czernią i bielą. Interesujące wydaje mi się również, oszczędne stosowanie perspektywy. Tło ginie najczęściej w jasności lub mroku. Zabiegi te wydają się znakomicie pasować do przyjętej konwencji. Pełno tu klimatycznych kadrów, niebanalnych ujęć i sugestywnych onomatopei. Rzeczywistość przedstawiona, kojarzy mi się z filmowym uniwersum "Blade Runner". Choć deszcz pada tutaj niezwykle rzadko, to jednak te żaluzje nasuwają mi pewne reminiscencje.....

Widziałem już parę rzeczy tworzonych w podobnym stylu, ale to jest naprawdę wyjątkowy kąsek.  Poszczególne rozdziały komiksu, rozdzielono od siebie całostronicowymi plakatami. Historia rozwija się bardzo szybko i równie dynamicznie biegnie do samego końca. Jej bohaterem jest zbir o imieniu Marv, który postawiony zostaje w klasycznej sytuacji bez wyjścia. Kolo jest raczej człowiekiem miłującym załatwianie problemów od ręki i nie lubi gdy robi się z niego wała. W tych okolicznościach (przyrody.. i tego.. i niepowtarzalnej...) nie ma innego wyjścia jak zaangażować się w prywatne śledztwo. Zażywa więc swoją pigułę i od razu inaczej reaguje na spotykające go wydarzenia.  Brawurowa ucieczka, choć wygląda na zrealizowaną bezmyślnie, ma przecież  konkretny cel. Marv postanawia odwiedzić swego prokuratora i poprosić go o niezbędną pomoc. Po jej otrzymaniu, niezwłocznie udaje się do mamusi (tak jest, na paluszkach stary...), i do ukrytej tam ukochanej. Gladys to wspaniała sztuka. Czasem jest rozgrzana, a czasem zimna. Jednak niezależnie od tego, zawsze wystrzałowa, piękna i gotowa.Niektórzy twierdzą że również szybka. Sam fakt, że kolo personifikuje swą giwerę i obdarza ją imieniem, bardzo dużo o nim mówi. To człowiek nienawidzący promieni słońca i ludzkich spojrzeń. Najchętniej działa w nocy a za dnia chowa się do jakiejś nory. Nie bija także kobiet.

WNIOSEK1 - nieśmiałek z niego.
Jego słabostką jest chorobliwe kolekcjonerstwo płaszczy.
WNIOSEK2 - elegancik z niego.
Bywa w kościele, nosi krzyżyk, a na stoliku nocnym trzyma Biblię.
WNIOSEK3 - człowiek religijny z niego.

Bardzo mnie zainteresowało jak taka postać może postrzegać piekło? No i na środkowym kadrze ze str. 37 znalazłem odpowiedź. Okazuje się, że największym piekłem jest dla niego brak kontroli nad własnymi czynami i otaczającą go rzeczywistością. To zrozumiałe, przecież o jego przygodach decyduje Bóg - Miller. No cóż... jak widać nie każdemu pasuje zawód postaci komiksowej. Marv, przez cały czas nie ma pewności co wydarzyło się naprawdę,a co jest wytworem jego narkotycznych odjazdów. Nasz antybohater nie rozpacza jednak nad tym faktem, tylko udaje się do knajpy. Natyka się tam na donosiciela o imieniu Weevil, który dzięki bujnemu owłosieniu, przypomina nieco Wolverina. Myślę jednak, że gdyby spotkał prawdziwego Logana, to inaczej by się sprawy miały...

Z biegiem czasu, coraz lepiej poznajemy paskudną naturę Marvina. Prochy natomiast, dodatkowo potęgują jego bezczelne okrucieństwo. Kiedy już wydaje się, że postać jest papierowa i nie ma na nią mocnych, scenarzysta urozmaica nieco fabułę... I tak dochodzi do konfrontacji z Kevinem - przeciwnikiem kalibru Hannibala Lectera. Choć takie imię kojarzy się najczęściej z kochającymi inaczej, to w tym wypadku nabiera ono nowego wydźwięku. Kev jest bowiem inny wśród innych i jak nikt potrafi zasiać prawdziwy terror. Scena rozgrywająca się w celi, naładowana jest bardzo silnym ładunkiem emocjonalnym (co wcale nie jest takie łatwe do osiągnięcia). Choć Marv jest w istocie niebezpiecznym psychopatą, to ujmuje mnie za serce swą heroiczną postawą. Pomimo tego, że odruchowo zachowuje się jak wściekłe zwierze, to do samego końca nie traci ludzkiej godności.  Nie bacząc na strach przed konsekwencjami swych działań, postanawia spłacić własny, honorowy dług. Jest to więc akt symboliczny i do szpiku kości sprawiedliwy.

Warto też wspomnieć o tłumaczeniu, które wydaje mi się bardzo udane. Język, jakim posługują się bohaterowie, niezwykle pasuje do ich dołującej codzienności.

Dawno już nie czytałem komiksu tak brutalnego, który zarówno mną wstrząsnął jak i wzbudził ciepłe uczucia (końcówka to zarazem istny mega dół, jak i manifest niezłomności ducha!). "Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.." (Teraz to naprawdę Mickiewicz)

Scenariusz i wykonanie na 5 z plusem. Dawno nie miałem takiej uczty. Życzę smacznego.

Sin City / Miasto Grzechu - 1 - Miasto Grzechu

Scenariusz: Frank Miller
Rysunek: Frank Miller
Tłumaczenie: Tomasz Kreczmar
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 2002
Tytuł oryginalny: Sin City
Wydawca oryginalny: Dark Horse Comics
Rok wydania oryginału: 1994
Liczba stron: 198
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-1335-9
Cena z okładki: 25 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus