Conan w prochowcu, czyli recenzja komiksu "Miasto Grzechu - Trudne pożegnanie"

Autor: Kormak
1 września 2006

28 trupów. 68 wystrzelonych nabojów. Frank Miller. I wszystko jasne.

Co nowego można dodać o „Sin City”, czego jeszcze nie napisano? Pozostaje mi tylko dołączyć do wszystkich tych, których to dzieło całkowicie oczarowało. Absolutna klasyka komiksu i kwintesencja stylu określanego jako neo-noir. Opowieści dziejące się w fikcyjnym Basin City, leżącym gdzieś na amerykańskim Północnym Zachodzie. Rządzi tam zło i występek, a policjanci potrafią być gorszymi sukinsynami od bandytów. Porządni obywatele są tam taką rzadkością, że metropolia dorobiła się przydomku: Miasto Grzechu. Nie ma tu bohaterów, są tylko nieliczni, którzy robią to, co uważają za słuszne: ukarać kogoś złego albo ocalić kogoś niewinnego. Bardzo rzadko udaje im się zrobić obie rzeczy naraz, a i tak jedyna nagrodą za to będą tylko jeszcze większe kłopoty.

Po nowej fali zainteresowania komiksem po ekranizacji „Sin City” (reż. Robert Rodriguez plus Quentin Tarantino na gościnnych występach) wznowiono wszystkie części, z nowymi okładkami i zredukowanymi rozmiarami. Projektem okładki i opracowaniem graficznym nowego wydania zajął się Chip Kidd. Film oparto na trzech historiach, w tym właśnie „Trudnym pożegnaniu”, pierwszej wydanym komiksie z serii. Pierwotnie wydany w 13 częściach w latach 1991-92, wznowiony już jako całość rok później, pozostaje najlepszą opowieścią dziejącą się w Mieście Grzechu.

Początkowo „Trudne pożegnanie” miało mieć jedynie 48 stron, ale skończyło się ostatecznie na 198. Po latach Frank Miller wyznał: to wszystko przez Marva. No właśnie – Marv. Połączenie dwóch największych fascynacji Millera: filmu noir i średniowiecznych opowieści. Rezultatem jest, jak sam autor powiedział, Conan w prochowcu.

To chyba jedna z najbardziej charakterystycznych postaci komiksowych, antybohater par excellence. Moczymorda i zbir do wynajęcia. Zwalisty, o pokiereszowanej twarzy, brutalny do przesady, momentami nieobliczalny, z pozoru mało inteligentny. Jednocześnie potrafi być zdumiewająco delikatny (nie bije kobiet) i elokwentny (nie brak mu poczucia humoru), a podczas akcji wykazuje się zaskakującym sprytem, błyskotliwością i zdolnością dedukcji. Kocha swoją matkę. Na szyi nosi krucyfiks. W dodatku cały czas zastanawia się nad tym, czy wydarzenia wokół niego nie są jedynie wytworem jego umysłu – cierpi na halucynacje i zaniki pamięci. Nie jest normalny i doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Pomimo tego, że jest czarnym charakterem szybko okazuje się, że w Mieście Grzechu rezydują o wiele gorsze od niego postacie, zdolne do rzeczy, które budzą obrzydzenie nawet u Marva. I właśnie to staje się przyczynkiem do wydarzeń opisanych w „Trudnym pożegnaniu”: przestrzegający mocno swojego osobliwego etycznego kodeksu Marv wkracza na ścieżkę zemsty i absolutnie nic nie będzie w stanie go powstrzymać.

Jeśli podobał wam się film, a jeszcze jakimś cudem nie czytaliście komiksu, nie będzie lepszej okazji. Jeśli film wam się nie podobał, tym bardziej sięgnijcie po oryginał – bije ekranizację na głowę. Drugie wydanie ma twardą oprawę i lepszy papier. Rysunków nie poprawiono, bo doskonałość tego nie potrzebuje. Historia nie tylko jest wciągająca i emocjonująca, ale także stanowi wprowadzenie w mitologię Miasta Grzechu. Tutaj poznajemy miejsca i postacie, które w kolejnych komiksach z serii pojawią się wielokrotnie. „Trudne pożegnanie” jest więc „powitaniem” w świecie „Sin City”. I nie wyobrażam sobie nikogo, kto po jego lekturze nie będzie chciał sięgnąć po następne części.





Sin City / Miasto Grzechu - 1 - Trudne pożegnanie (twarda oprawa)

Scenariusz: Frank Miller
Rysunek: Frank Miller
Tłumaczenie: Tomasz Kreczmar
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2006
Tytuł oryginalny: Sin City
Wydawca oryginalny: Dark Horse Comics
Rok wydania oryginału: 1994
Liczba stron: 198
Format: B5
Oprawa: twarda
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN: 83-237-2808-9
Wydanie: II
Cena z okładki: 79,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus