Recenzja komiksu "Mistrz i Małgorzata"

Autor: Aleksander Krukowski
17 grudnia 2011

Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi wszedł w kilka miesięcy temu we współpracę z wydawnictwem Timof comics, w ramach której organizatorzy festiwalu polecać będą do druku jeden komiks co roku. Typować mają prace "ciekawe, intrygujące, piękne graficznie i interesujące scenariuszowo". Do tego mają to być propozycje twórców niepublikowanych wcześniej w Polsce. Pierwszym owocem tej współpracy jest Mistrz i Małgorzata rosyjskiego duetu Zasławski-Akiszyn.

Wierzę w to (a przecież w Mistrzu i Małgorzacie wiara jest ogromnie ważna!), że fabuły komiksu przybliżać nie trzeba. Jest ona w całości oparta na motywach powieści Michaiła Bułhakowa pod tym samym tytułem. Książka ta cieszy się w Polsce dużą popularnością, co zapewne zawdzięcza wieloletniemu figurowaniu na liście szkolnych lektur. Mistrz i Małgorzata - w pierwotnej wersji - stanowił miłą odskocznię od marazmu pozytywistycznych nowel czy młodopolskich problemów klasowych. Być może te przyjemne skojarzenia skłaniają do podjęcia lektury komiksowej adaptacji.

Znajomość prozy Bułhakowa z pewnością pomaga. Wyobrażenie sobie lektury komiksu nie poprzedzonej czytaniem powieści to dla mnie trudny eksperyment myślowy, lecz dość stanowczo rysuje mi się przed oczyma obraz chaosu. Historia Bułhakowa nie była łatwa. Była mozaiką wydarzeń, halucynacji i fikcji (meta)literackiej. Status niektórych fragmentów wydawał się niepewny, lecz tkwił w tym dyskretny urok. W przypadku dzieła Zasławskiego-Akiszyna ta niepewność przyjmuje charakter skrajny a mozaika staje się popartową fontanną pikseli, w których ciężko się połapać. Powieść jest więc jedynym punktem odniesienia dla fabularnej orientacji. Bez niej czytelnik jest skazany na błądzenie.

Rysunek Akiszyna dobrze dopełnia fabularny chaos. W jego ramkach równie trudno się połapać. Postaci celowo niewyraźne zlewają się z tłem. Kontury często zostają pominięte a granica między osobą a otoczeniem przyjmuje postać serii okalających ją, połamanych linii wypełniających tło. Unikanie jednolitych czarnych plam, przecinanie ich białymi szumami, rozmywa rysunki i wywołuje wrażenie półmroku, iluzji. Oczywiście wszystko to pasuje do Wolanda i jego świty, lecz w połączeniu z trudnymi do przypisania dymkami wprowadza czytelnika w nieprzyjemną konfuzję.

Mistrz i Małgorzata Zasławskiego i Akiszyna to projekt, który u samego pomysłu był skazany na porażkę. Przedstawienie wielowymiarowego dzieła Bułhakowa na 120 planszach jest niemożliwością. Dostajemy więc graficzne streszczenie, które może być ciekawostką dla fanów pierwowzoru, lecz jako integralna całostka nie jest wystarczająco zrozumiałe.

Mistrz i Małgorzata

Scenariusz: Misza Zasławski
Rysunek: Askold Akiszin
Tłumaczenie: Paweł Timofiejuk
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 9/2011
Liczba stron: 132
Format: 165x220 mm
Oprawa: miękka
Papier: offset
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788361081623
Wydanie: I
Cena z okładki: 42 zł


blog comments powered by Disqus