Sambre nie dla każdego

Autor: Tomasz Nowak
10 lipca 2008

Jeśli ktoś szuka w komiksie humoru - tu go nie znajdzie. Równie zawiedzeni będą poszukiwacze opowieści lekkich, wszechmocnych superbohaterów, równych ziomali, barwnych rysunków i happy endów. Sambre to mroczna saga rodziny skażonej przekleństwem zagłady, uwikłanej w niespokojny świat Francji i Paryża w czasach Wiosny Ludów. To zarazem książka w sposób wyraźny i czytelny odwołująca się, niekiedy dosłownie, a gdzie indziej w przenośni - słowem, obrazem i barwą - do tradycji francuskiego romantyzmu. Widać tu Paryż i tłumy rodem z Katedry Marii Panny w Paryżu i Nędzników Wiktora Hugo, dramat pachnący Czerwonym i czarnym Stendhala czy fascynacje wyobcowaniem i poczuciem nieuchronnej klęski sączącej się z twórczości Alphonse'a de Lamartine'a. I co wydaje się kuriozalne, właśnie dzięki tym odniesieniom, komiks popularny we Francji, w Polsce spotkał się z przyjęciem dość chłodnym. Niesłusznie.

Oto na prowincji odbywa się pogrzeb głowy ziemiańskiego rodu Sambre'ów - człowieka spowitego mgłą tajemnicy i aurą szaleństwa; okaleczonego przez siebie samego, głosiciela teorii o "wojnie oczu". Zgodnie z nią, ludzkość czeka zagłada z rąk czerwonookich. To pradawne wierzenie ma objawić światu powstająca z mozołem książka, której pisanie wciąż utrudniają dziwne przypadki... Ale czyż możliwa jest walka z przeznaczeniem?

Pogrzeb Sambre'a kończy się tragicznie. W konsekwencji jego syn Bernard, a wraz z nim akcja opowieści, przenosi się do Paryża, którego obraz razi społecznymi kontrastami, rozchełstaniem, dziwnie pojmowaną wolnością i dekadencją. Tu na młodego przybysza z prowincji czyha wiele niespodzianek - tak obecnych, jak i tkwiących w mrocznej przeszłości przodków.

Tłem rozgrywających się wydarzeń jest paryska socjeta, żyjąca w oderwaniu od codziennych problemów, ale obawiająca się narastającego gniewu ulicy. Tu z kolei wrze. Tłumem rządza fanatycy, nabuzowani utopijną socjalistyczną ideologią, gotowi do donkichotowskiej walki z całym światem.

Cała ta zawiła historia, nasycona niezwykle mocno emocjami, ubrana została w stosownie dopasowaną, zróżnicowaną szatę graficzną, wzmagającą siłę słów. Pięknie kontrastują w niej groteskowe figury i oblicza postaci odzwierciedlające ich pokrętną osobowość, zestawione z precyzyjnie odwzorowaną niewzruszenie zimną, ale przez to i czystą architekturą miasta czy kształtną, ale raczej szarą, anonimową i dziwnie splątaną masą ciał.

Czytając rozmaite recenzję tej pozycji, zwłaszcza autorstwa młodszych czytelników, odniosłem wrażenie, że nie do końca "poczuli" poetykę i przesłanie Sambre. Klasyczna opowieść obyczajowa o zakazanej miłości i klątwie, zmącona odrobiną magicznej fantazji, na miarę Wichrowych wzgórz Emily Brontë, to zdecydowanie "nie ich klimaty". Natomiast jest to pozycja zdecydowanie godna polecenia wszystkim, którzy cenią sobie tragiczne romanse. Zwłaszcza tym, którzy w fabularną i narracyjną siłę komiksu nie wierzą. To solidny most przerzucony nad otchłanią dzieląca wielbicieli Batmana i wyciskaczy łez i zdecydowanie byłoby szkoda, gdyby otchłań ta go pochłonęła.

Sambre - 1 - wyd. zbiorcze tom 1

Scenariusz: Balac, Bernard Yslaire
Rysunek: Bernard Yslaire
Kolor: Bernard Yslaire
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 12/2006
Tytuł oryginalny: Sambre: Plus ne m'est rien... / Je sais que tu viendras... / Révolution, révolution... / Faut-il que nous mourions ensemble...
Wydawca oryginalny: Glenat
Rok wydania oryginału: 1986 / 1990 / 1993 / 1996
Liczba stron: 216
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN: 8323731934
Wydanie: I
Cena z okładki: 99 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus