Ze wstępu do komiksu "Biały koszmar. Szalony Erektoman"

Autor: Egmont
21 lutego 2008

Zebrane w tym albumie historie należą bardziej do ogólnie rozumianej fantastyki niż klasycznej science-fiction. Kosmiczne żelastwo zajmuje w nich niewiele miejsca, podczas gdy fantazja jest stale obecna. Większość z tych opowieści powstała przypadkowo, w wyniku inspiracji wynikających ze spotkań z ludźmi, z zasłyszanych informacji, z lektury książek...

W Białym koszmarze dałem wyraz swojemu oburzeniu. Pewnego ranka podczas golenia usłyszałem w radiu, że krótkometrażowy film o zajściach na tle rasistowskim został ocenzurowany przez ministra spraw wewnętrznych. Uznałem to za skandal i postanowiłem zrobić komiks na ten temat, by wyrazić moją solidarność z ofiarami rasizmu i z młodym reżyserem, którego dzieło ocenzurowano. Jako że wszystkie strony konfliktu na tle rasowym odczuwają napięcie, spróbowałem postawić się na miejscu wszystkich postaci, także agresorów, tak by w miarę obiektywnie ukazać ohydę i całą głupotę takich zachowań. Na początku chciałem poprowadzić historię "wprost", lecz szybko wpadłem na pomysł, żeby poprzesuwać akcenty i ukazać marzenie wszystkich, którzy życzyliby sobie bardziej tolerancyjnego świata, a więc koszmar rasistów - biały koszmar...

Absoluten szczelny jest znamienny dla okresu mojej twórczości, kiedy poszukiwałem dużej swobody rysunku, posługując się od razu tuszem, bez wcześniejszych szkiców ołówkiem ani obmyślonego scenariusza. Metoda ta umożliwia gwałtowne zmiany kierunku rozwoju historii, daje rysownikowi przyjemność niespodziewanej jej zmiany. Pracowałem w ten sposób przez lata, w końcu ta metoda pracy stała się czymś w rodzaju mojego znaku rozpoznawczego... Tytuł jest zestawieniem słów "absolutny" i "szczelny", to znaczy całkowicie zamknięty, jednym słowem jest to inna wersja "Garażu hermetycznego". Tytuł sam mi się nasunął, zgodnie z zasadą zapisu automatycznego surrealistów. Motyw przewodni upadku odpowiada czemuś, co intensywnie przeżywałem w tamtym czasie. Przyjaciel psycholog ujrzał w nim klasyczny schemat terapii: symboliczne przedstawienie wewnętrznego pejzażu nerwic i snów, odpowiednio zakodowanego według komiksowej konwencji. Rzeczywiście, oto cały Moebius: ciągłe wewnętrzne poszukiwania... Wyjaśnia to także, dlaczego to podróżnik, odkrywca - pod różnymi postaciami - jest moim ulubionym bohaterem: Arzach, Major Grubert, Starwatcher - wszystko to błądzące postaci, podążające moją drogą, każda z nich reprezentuje jakąś część mnie samego. Arzach jest odkrywcą ze snu, a Grubert - racjonalną, czasem nawet śmieszną odmianą rządzących mną uwarunkowań społecznych. U wszystkich rysowników daje się zauważyć ten rodzaj projekcji, ale u większości to imperatywy racjonalne przesłaniają sedno ich wypowiedzi.

Opowieść wigilijna powstała w 1977 roku na zamówienie do grudniowego numeru pisma "Métal Hurlant". Na początku myślałem o aniołach, później przeszedłem do innych, bardzo różnych skrzydlatych stworów, takich jak indyki z bożonarodzeniowego stołu i wszystkie ptaki masakrowane podczas polowań. Hodowanie ptaków tylko po to, by następnie wypuścić je pod ostrzał myśliwych zawsze wydawało mi się odrażającą praktyką. Zapragnąłem odwrócić role, sprawić, żeby zwierzęta się zbuntowały, dać szansę ofiarom tak, by nie doszło do zbrodni. Problem w tym, że w ten sposób doszło do zbrodni na opak. Gdybym dzisiaj tworzył tę historię, nie "otwierałbym" dosłownie głowy myśliwego, lecz poszukałbym sposobu, by otworzyć ją duchowo.

Tarta z jabłkami powstała dla magazynu "Ah Nana", który w założeniu miał być w całości tworzony przez kobiety. Moja żona była w nim redaktorką. Poddała mi pomysł: miałem w formie dwu- czy trzystronicowej opowieści zamknąć namiętną kobiecą fantazję. Zastosowałem oniryczną, osobistą interpretację, dodając odniesienia pseudoamerykańskie, które - widziane z perspektywy europejskiej - nadają historii poetycki wymiar.

Mistrzowie Komiksu - Exclusive - 18 - Biały koszmar. Szalony Erektoman

Scenariusz: Moebius
Rysunek: Moebius
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 5/2008
Tytuł oryginalny: Cauchemar Blanc. Le bandard fou
Wydawca oryginalny: Les Humanoïdes Associés
Liczba stron: 112
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2453-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł



blog comments powered by Disqus