Recenzja komiksu "Hard Boiled"

Autor: Jerzy Szyłak
24 listopada 2008

Wystarczy otworzyć album i przeczytać kilka pierwszych stron tej opowieści graficznej, żeby dojść do wniosku, że scenarzysta (Frank Miller) i rysownik (Geof Darrow) jaja sobie z nas robią. Wniosek jest o tyle nieprawdziwy, że to nie my jesteśmy ofiarami owego wyrafinowanego żartu, ale cała tradycja komiksu i w dużej mierze tradycja science fiction (a przynajmniej dystopijnego nurtu fantastyki naukowej). Sama historia opowiadana jest tak, jakbyśmy znali ją od dawna. Natomiast rysunki zostały wykonane w sposób, który sprawia, że często w pierwszym momencie nie wiemy, na co patrzymy, chociaż są to rysunki realistyczne.

Niewątpliwie o wydaniu Hard Boiled w ekskluzywnej serii "Mistrzowie komiksu" zadecydowała praca Geofa Darrowa. Jego rysunki to mistrzostwo stylizacji i wyzwanie dla przyzwyczajeń czytelników komiksu, tym większe, że Darrow bardzo świadomie nawiązuje do techniki "ligne claire", stworzonej przez Herge'a i w literaturze przedmiotu opisywanej jako właściwy komiksom sposób zwiększenia stopnia uznakowienia obrazów. Herge usuwał ze swoich rysunków wszystko, co nie miało znaczenia - np. chmury na niebie i cienie postaci. Przedmioty i postacie obrysowywał konturem, oznaczając ich kształty i oddzielając je od innych kształtów. Darrow robi dokładnie to samo, ale doprowadza technikę "ligne claire" do absurdu, ponieważ nie rezygnuje z oddania żadnego z detali: obrysowuje konturem każdą z kilkuset łusek wypadających z szybkostrzelnego karabinu i każdą cegłę z walącego się muru. Kiedy na jego obrazkach pojawia się tłum ludzi, to możemy być pewni, że każda z postaci w tym tłumie została narysowana z jednakową uwagą - wszystko jedno, czy znajduje się na pierwszym, czy na trzecim planie. Efekt przypomina film, na którego ścieżce dźwiękowej zarejestrowano wszystkie bez wyjątku dźwięki filmowanego świata: w nasze oczy raz po raz uderza kakofonia obrazów. Jest jednak jedna różnica: obrazki w komiksie można oglądać dostatecznie długo, by zobaczyć każdy narysowany drobiazg. Co prawda, traci na tym płynność opowieści, ale komiks ma to do siebie, że można go czytać/oglądać więcej niż jeden raz. A w dodatku w Hard Boiled znacznie więcej się dzieje na obrazkach niż w fabule, którą relacjonują.

Jerzy Ziomek napisał, że fabuła to fikcjonalne umieszczenie postaci w czasowo-przestrzennym przebiegu zdarzeń, czyli zbudowanie określonego układu zmiany stanów rzeczy jako układu przedstawionego. W tej definicji najistotniejsze jest pojęcie zmiany stanów rzeczy. Każe nam ono zwrócić uwagę nie na to, co się dzieje, ale na to, w jakim stopniu to, co się dzieje, zmienia koleje losu bohatera. I tu pojawia się problem, bowiem w życiu głównego bohatera nic się nie zmienia, a właściwie zmienia się, ale Nixon (który czasem przedstawia się jako Seltz albo Burns) niczym rosyjska zabawka zwana Wańką-Wstańką za każdym razem powraca do stanu równowagi (i do domu, gdzie czekają żona, dzieci i dwa psy). Pod względem fabularnym najwyrazistsza i najbogatsza w zdarzenia (zmiany stanów rzeczy) jest historia obdarzonego żeńskimi cechami płciowymi robota o imieniu Barbara. Jest to jedna z nielicznych w komiksie postaci, które wiedzą, co się dzieje, a w dodatku jest to postać, która poniekąd kieruje zdarzeniami i głęboko je przeżywa. Można ją wręcz uznać za główną bohaterkę komiksu, ukrytą w cieniu popisującej się marionetki, jaką jest Nixon.

Oczywiście, jest różnica pomiędzy bohaterem a czytelnikiem, który poznaje opowieść i kogo innego widzi w Nixonie na jej początku, kogo innego zaś w momencie zakończenia całej historii. Ale czytelnik także dowiaduje się niewiele, bowiem informacje o świecie przedstawionym są strasznie enigmatyczne: wiemy, że akcja toczy się w Los Angeles, że jest to świat przyszłości, że panuje w nim ogromne przeludnienie, że realną władzę sprawują tu ogromne korporacje, że ludzkie życie nie jest tu zbyt wysoko cenione. Jaki jest jednak zakres owej władzy i jej charakter, nie wiemy, gdyż to, czego dowiadujemy się o świecie przedstawionym wynika z obrazków, które oglądamy, a nie z towarzyszących im wypowiedzi czy komentarzy.

Analizując obrazki Darrowa możemy sporo dowiedzieć się o świecie przedstawionym. Na przykład w jednej ze scen widzimy w samochodzie Nixona, leżące na siedzeniu obok kierowcy opakowania po hamburgerach. Hamburgery te noszą nazwy bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki, a hasło, które je reklamuje można przetłumaczyć słowami "Zbombarduj swój głód" lub "Unicestw swój głód". Łatwo dopowiedzieć sobie resztę: że jest to świat agresywnej reklamy, że w świecie tym zamieniono pamięć o przeszłości w zabawny gadżet, którego prawdziwego znaczenia nikt nie pamięta i nikt nie rozumie. W innej scenie, rozgrywającej się we wnętrzu hipermarketu, widzimy ludzi wożących w wózkach gigantyczne warzywa, w których rozpoznajemy od razu genetycznie modyfikowaną żywność. W jeszcze innej możemy zobaczyć budynek oznaczony kategorią "X" (pornograficzny) lub parking na 720 000 000 miejsc, co może sprowokować nas do podejrzeń, że autorzy jednak żarty sobie stroją, ponieważ w świecie tak bardzo zaludnionym nie byłoby miejsca na jednorodny domek z szerokim podjazdem i trawnikiem przed wejściem, a przecież Nixon w takim właśnie domku mieszka.

Im wnikliwiej będziemy rysunki Darrowa oglądać, tym większy ładunek ironii i dystansu do narysowanego świata w nich dostrzeżemy. Przy czym owo zdystansowanie nie polega na demaskowaniu umownego charakteru narysowanej rzeczywistości. Ono raczej stanowi sygnał, że to, na co patrzymy, należy oglądać odpowiednio dostrojonym wzrokiem. Na przykład, kiedy na stronie 44 pojawia się (w tle) ciąg reklam głoszących "Pij", "Jedz", "Śpij", "Umieraj" (Drink, Eat, Sleep, Die) nie możemy jednoznacznie stwierdzić, że jest to szydercza demaskacja "przykazań" społeczeństwa konsumpcyjnego, bo są one uzupełnione tekstami, które świadczą o ich realności. To jedynie przypadek i twórcy komiksu zestawili te cztery reklamy w jeden ciąg. Kiedy jednak na stronie 92 dostrzeżemy leżące w śmieciach czasopismo "Dogboy", na którego okładce pojawiają się zapowiedzi tekstów o sukach z Beverly Hills (Bitches of Beverly Hills) i najlepszych hydrantach w Nowym Jorku (Top Hydrants of NY), będziemy mieć problem z rozstrzygnięciem, czy ten świat jest aż tak dziwny, czy też pismo pochodzi jednak z innej rzeczywistości niż ta, którą zamieszkuje Nixon. Na pewno jednak możemy mieć pretensję do wydawcy polskiej wersji komiksu o zaniechanie tłumaczenia w tym miejscu.

Miller i Darrow nie tyle snują opowieść o jakimś świecie przyszłości, ile komponują ją z klisz i przywołań nie do końca zbornych. Tę historię - tak naprawdę - odbiorca opowiada sobie sam, dopowiadając to, czego w komiksie nie ma: rozumie motywacje bohaterów, rozpoznaje ich uczucia, wyobraża zakulisowe działania, tworzy własną wizję świata, w którym zdarzenia się toczą. Miłośnicy prozy Philipa K. Dicka odnajdą tu wątki znane z jego utworów, wielbiciele westernów zobaczą w Nixonie nowe wcielenie Clinta Eastwooda, czytelnicy antyutopii rozpoznają odniesienia do Huxleya, słowem - każdy odbiorca może znaleźć tu coś dla siebie, a mało który przyzna, że sam owe treści do komiksu dodał.

Mistrzowie Komiksu - Exclusive - 19 - Hard Boiled

Scenariusz: Frank Miller
Rysunek: Geof Darrow
Kolor: Florence Breton, Claude Legris
Tłumaczenie: Michał Cetnarowski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2008
Tytuł oryginalny: Hard Boiled
Wydawca oryginalny: Dark Horse Comics
Rok wydania oryginału: 1990
Liczba stron: 128
Format: 220x295 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2981-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 69 zł


blog comments powered by Disqus