Recenzja komiksu "Arzach. Czy człowiek jest dobry?"

Autor: Jerzy Szyłak
14 grudnia 2008

Abum Arzach. Czy człowiek jest dobry? Jest kwintesencją tego, co Moebius wniósł do światowego komiksu i co uczyniło go sławnym na całym świecie. Zawiera on komiksy z magazynu "Pilote", z okresu, w którym Rene Goscinny (jako redaktor naczelny pisma) z niezłym skutkiem dążył do uczynienia z niego magazynu dla wszystkich, także dla dorosłych, oraz z legendarnego "Metal Hurlant".

Przede wszystkim jest tutaj tytułowy "Arzach", komiks, który wywołał wiele komentarzy i o którym wspomina każda historia gatunku. W albumie znalazły się nie tylko podstawowe cztery epizody (po osiem stron każdy), tworzące kanoniczną wersję tej opowieści obrazkowej, ale także dorysowane później epizodziki, w których Moebius bawi się swoim bohaterem. Oglądany (czytany) dzisiaj, komiks ten może wywoływać pytanie: o co był ten cały szum? Wydaje mi się, że niemożliwa jest odpowiedź na to pytanie, bez przypomnienia, że w latach sześćdziesiątych i w literaturze, i w filmie nastąpił wyraźny odwrót od fabuły. Fabułę uważano wówczas za przejaw ideologizacji opowieści, konstrukcję, która służy "sprzedawaniu" odbiorcom określonych poglądów na świat, role społeczne, role płciowe, sprawowanie władzy itp., itd. Efektem był zwrot ku wszelkiego rodzaju eksperymentom: ku nouveau roman w literaturze i Nowej Fali w kinie, ku opowiadaniu o opowiadaniu (jak w Osiem i pół Felliniego) i opowiadaniu o ludziach, którzy są pogrążeni w marazmie i niezdolni do działania (jak u Antonioniego). W tym samym czasie zauważano już narastanie nowej tendencji artystycznej, jednak nikomu jeszcze nie przyszło do głowy, że można ja nazwać postmodernizmem. Mówiono o "czarnym humorze", o zacieraniu granic między konsumpcją i skandalem, i o kontestacji obecnej w dziełach komercyjnych.

Nie zmierzam do tego, że Arzach był tą opowieścią, która wprowadziła postmodernizm do komiksu - teza taka byłaby i zbyt prosta, i niekoniecznie prawdziwa, a w dodatku niczego by nie wyjaśniała. Moebius po prostu twórczo wykorzystał zarówno nieufność wobec fabuły jak i tęsknotę za tradycyjnymi formami opowiadania (używając słów Umberto Eco można by powiedzieć, że potraktował fabułę ironicznie i bez złudzeń). Arzach to komiks, w którym akcja się toczy, ale ku niczemu nie zmierza, fabuła ma puentę, ale nie ma rozwiązania. Moebius snuje opowieść urzekającą i wciągającą, pomimo tego, że nie mamy pojęcia, kim właściwie jest bohater, jaki jest cel jego wędrówki i po co ktoś o nim opowiada.

Jeszcze u schyłku lat osiemdziesiątych tradycyjnie zorientowani krytycy wykorzystywali tezę, iż dzieło postmodernistyczne ma wiele płaszczyzn, ale nie ma głębi, by dowodzić wyższości bezwartościowości nowego nurtu. Arzach do dobry - bo prosty - przykład na to, że "brak głębi" nie jest wadą opowieści. Trzeba jednak najpierw odpowiedzieć, czym jest ta "głębia". Jak zapewne wszyscy - choćby z lekcji języka pamiętają - utwór należy interpretować, to znaczy odpowiedzieć na pytanie, o czym on - tak naprawdę - jest (czasem zadanie to formułuje się przy pomocy pytania "Co autor miał na mysli?"). Żeby na to pytanie odpowiedzieć, trzeba zajrzeć pod powierzchnię opowieści i zobaczyć porządek, który spaja watki, opisy i kreacje postaci, ten porządek, który sprawiał, że pełna furii i krzyku Trylogia krzepiła serca Polaków, Komedia ludzka Balzaca słuzyła krytyce kapitalizmu, a nasza epopeja narodowa budziła dumę z faktu bycia Polakiem, chociaż prezentowała całą galerię postaci małych, zadufanych w sobie i postępujących co najmniej głupio.

W wypadku Arzacha nie można zajrzeć pod powierzchnię i zobaczyć, co Autor miał na myśli. Można najwyżej snuć własne fabuły, to jest wyjaśniać sobie samemu, na prywatny użytek, co właściwie oglądamy. Część krytyków tak właśnie postępowała, widząc w komiksie Moebiusa opowieść katastroficzną. Równie dobrze mogliby zobaczyć w nim historię Żyda Wiecznego Tułacza, przypowieść o Każdym lub upostaciowanie archetypu Drogi. Komiks Moebiusa zachęca nas do aktywności interpretacyjnej, ale zarazem prowadzi do odkrycia, że to my sami sobie opowiadamy opowieści, dla których sam Arzach jest jedynie pretekstem. Pod wieloma względami Arzach przypomina jazzową improwizację: jest w nim przewodni temat i swobodnie rozwijające się obrazy. A skoro już przy analogiach muzycznych jesteśmy, to można w kompozycji tego komiksu zobaczyć analogię z kompozycją symfonii, z czterema wyraźnie zaznaczonymi częściami, ale - prawdę powiedziawszy - wcale nie trzeba.

Stanowiący drugą połowę omawianej publikacji album Czy człowiek jest dobry to zbiór krótkich historii, które Moebius narysował pomiędzy rokiem 1974 a 1980. Trzy z nich (te najdłuższe) stanowią szczytowe osiągnięcia Moebiusa na polu komiksowych short stories. Mam na myśli przezabawną opowieść tytułową, utrzymane w konwencji noir The Long Tomorrow, nad którym unosi się duch Chandlera (scenariusz tej historii napisał Dan O'Bannon - twórca scenariusza do filmu Obcy - ósmy pasażer "Nostromo") i nastrojowa Ballada. W każdej z tych opowieści Moebius prowadzi wizualną narrację w sposób niemal filmowy, dba też o drobiazgowe odtworzenie scenerii, zaskakuje sposobem, w jaki kładzie kolor (komiksy powstały i zostały pokolorowane przed epoką komputerów).

W obu tomach umieszczone zostały Wstępy napisane przez samego Moebiusa. Ten w Arzachu nie jest zbyt ciekawy. Rysownik próbuje tam snuć jakieś mętno-mistyczne rozważania, które wcale nie pomagają w zrozumieniu komiksu, mogą natomiast skutecznie zniechęcić do podejmowania prób zrozumienia ich autora. Wstęp do Czy człowiek jest dobry? Jest dużo konkretniejszy, ale życzliwie doradzam przeczytanie go dopiero po zapoznaniu się z komiksami, bo Moebius zdradza puenty historyjek.

Mistrzowie Komiksu - Exclusive - 21 - Arzach. Czy człowiek jest dobry?

Scenariusz: Moebius
Rysunek: Moebius
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2008
Tytuł oryginalny: Arzach + L'Homme est il bon?
Wydawca oryginalny: Les Humanoïdes Associés
Rok wydania oryginału: 1976 + 1977
Liczba stron: 112
Format: 215x295 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2519-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 59 zł


blog comments powered by Disqus