Recenzja komiksu "Kingdom Come"

Autor: Tomasz Kleta

Trzecim komiksem, który ukazał się w luksusowej edycji wydawnictwa Egmont jest Przyjdź Królestwo, opowieść o superbohaterach. Nie jest to jednak, jak można by przypuszczać, tandetna fabuła epatująca nadnaturalnymi mocami do granic dobrego smaku, ani marne czytadło oferujące jedynie dramatyczne przygody takiej czy innej grupy herosów w trykotowych lub lateksowych wdziankach. Kingdom Come, taki jest oryginalny tytuł, to próba ambitnego podejścia do zagadnienia superbohaterów, odpowiedzi na pytanie o eskalację problemu nadzwyczajnych stróżów prawa, o to kim są, kim mogą się stać i czy ich istnienie jest błogosławieństwem czy przekleństwem dla ludzkości.

Album zaczyna się wspaniałą sceną, w której ukazane na pierwszej planszy wizje apokalipsy, jakie ma umierający starzec, odbijają się w rzeczywistości jaka roztacza się za oknem szpitala. Ziemia jest we władaniu superbohaterów, którzy po wyeliminowaniu wielkich przestępców, geniuszów zbrodni, zaczęli walczyć ze sobą. Teraz nad niszczonymi systematycznie w pojedynkach budynkami unoszą się zastępy superludzi, owładniętych walką. Są oni potomstwem dawnych herosów, prawdziwych bogów współczesności. Jednak ci najwięksi, jak Superman, Green Lantern, Green Arrow, odeszli, robiąc miejsce dla następców. A ci okazali się złymi spadkobiercami.

Na posterunku trwa ze starej gwardii jedynie Batman, rządzący Gotham i okolicami niczym państwem policyjnym. Na ulicach jego miasta przestępstwa są nieliczne, a te które się zdarzają są szybko wykrywane i karane. Jednak Mroczny Rycerz nie wychyla się ze swoich cieni, trwa w nich czekając na sposobną okazję. Tymczasem Superman namówiony przez Wonder Woman, wraca i próbuje zaprowadzić porządek, ale skala na jaką rozprzestrzeniła się armia nie pilnowanych superludzi przerasta nawet jego siły.

Wydarzenia nieuchronnie zmierzające do najprawdziwszego Armagedonu oglądamy oczami starego pastora, którego wiedzie przez czas i przestrzeń czarny anioł mówiący, iż jest posłańcem Boga i ma doprowadzić do osądzenia winnych. Patrzymy więc z perspektywy człowieka na konflikt bogów. Niebiosa płoną, a mury walą się w gruzy.

Scenarzysta Kingdom Come, Mark Waid wychodząc od pomysłu na Ziemię pogrążoną w chaosie wywołanym wojną między superludźmi, stworzył wielkie dzieło o wielu możliwościach interpretacji. Zaciekawia potraktowanie superbohaterów jako nowego mitu współczesności, ale także jako bogów co jest nawiązaniem do greckiej mitologii, pełnej ułomnych bóstw o ludzkich słabościach. Rozgrywa Mark Waid wątek eskalacji przemocy, naśladownictwa, nieustannego pomnażania superludzi, które prowadzi do katastrofy. Tu pojawia się kolejny temat Kingdom Come, uniwersalne pytanie o granice wyznaczające dopuszczalność działań na wypadek potencjalnie niebezpiecznej dla człowieka sytuacji. Oto jak daleko można się posunąć by przywrócić porządek, jakich używać sposobów na zwalczanie zła. Wreszcie ten komiks jest kolejnym zestawieniem historii Supermana i Batmana, ich przyjaźni naznaczonej różnicami poglądów i przyjętych metod działania. To wyniesienie dwóch klasycznych herosów amerykańskiego komiksu, którzy są dla siebie niemal przeciwieństwem. Nie sposób wskazywać na wszystkie wątki jeśli nie chce się zniweczyć wysiłków scenarzysty i ujawnić przedwcześnie parę zaskakujących pomysłów. Po prostu Kingdom Come odznacza się ogromnym bogactwem treści i możliwych interpretacji.

W parze z bogatym scenariuszem idą doskonałe rysunki Alexa Rossa. Zwraca uwagę szczególnie realizm postaci, o twarzach tryskających życiem, pełnych emocji, bardzo plastycznych. W komiksie występuje bardzo duża liczba bohaterów, postaci drugoplanowych, więc niełatwe było takie ich zróżnicowanie przy tak dużej precyzji obrazu. Warto też podkreślić, że choć scenariusz wymagał duże zapełnienie kadrów superludźmi, to Ross poradził sobie z tym wyjątkowo sprawnie. Mimo, iż plansze zapchane są kolorowymi sylwetkami walczących herosów to ani na moment opowieść nie staje się graficznie chaotyczna. Wręcz przeciwnie, kadry prezentują się idealnie, w czym pomaga dobór kolorów, by z jednej strony nie było zbyt jaskrawo, a jednocześnie postacie nie zlewały się ze sobą. Alex Ross porusza się w konwencji superbohaterów z dużym profesjonalizmem, tworzy wspaniałych bohaterów, nawet takich, którzy pojawiają się ledwie na moment lub dwa. Ciekawie wyglądają także podstarzali obrońcy ludzkości, który znamy bardzo dobrze. Wreszcie wypada pochwalić rysownika za stworzenie apokaliptycznego klimatu. Bez tego scenariusz nie miałby swojej siły wyrazu.

Kingdom Come to komiksowe dzieło najwyższej klasy. Inteligentne, przemyślane, pełne wyśmienitych oryginalnych pomysłów, korzystające z dorobku amerykańskiego komiksu. Oddaje też podejście do tego medium w Stanach Zjednoczonych, jest odpowiedzią na potraktowanie superbohaterów jako legendy popkultury. To dowód na to jak wiele zawrzeć można w komiksowej historii. A gdy dołożymy do tego wysmakowane rysunki otrzymujemy jeden z najciekawszych komiksów jaki ukazał się w naszym kraju. Oby jak najwięcej takich albumów w luksusowej serii Egmontu.

Mistrzowie Komiksu - Exclusive - 3 - Kingdom Come

Scenariusz: Mark Waid
Rysunek: Alex Ross
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 7/2005
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 1996
Liczba stron: 208
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie
ISBN: 83-237-3093-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 99 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus