Recenzja komiksu "Krzyk ludu"

Autor: Tomasz Nowak
24 stycznia 2011

www.gildia.pl
Krzyk ludu.
Dostępność: 3-4 dni robocze
Cena: 90,30 zł 129,00 zł
dodaj do koszyka

W poszukiwaniu racji

Kolejny tytuł wydany w egmontowym cyklu Mistrzowie Komiksu, łamie dwa chętnie głoszone stereotypy. Pierwszy to twierdzenie, że komiksowa adaptacja powieści skazana jest z góry na porażkę. Drugi zaś, dotyczy zainteresowania komiksem historycznym, jako specjalności wyłącznie polskiej.

Jacques Tardi, opierając się w całej rozciągłości swego dzieła na powieści Jeana Vautrina pod tym samym tytułem, zabiera czytelnika w burzliwy okres rozruchów i upadku Komuny Paryskiej. Vautrin z kolei, czerpie w swej książce wprost ze źródła - ukazującego się w trakcie rządów Komuny pisma pod tytułem "Krzyk Ludu", redagowanego i wydawanego przez Juliusza Valesa. Być może to właśnie dzięki w miarę umiarkowanym poglądom Valesa komiks zawdzięcza zbawienny dystans do opisywanych wydarzeń, który pozwala odebrać go raczej w kategoriach przypowieści o pokrętnych ścieżkach ludzkich losów niż politycznego manifestu o biednych uciśnionych i okrutnych uciskających. I całe szczęście.

Adaptacja

Komuna to powstanie inteligencko-ludowe, które ogarnęło Paryż pomiędzy 18 marca a 28 maja 1871 roku. Stanowiła ona odpowiedź mieszczan na degrengoladę i rozkład państwa rządzonego przez "prawicowego" Adolphe'a Thiersa. Jej przejawem była porażka wojsk francuskich w wojnie z Prusakami. Stąd też Komuna była, jest i będzie jednym ze sztandarowych wydarzeń, ikon hołubionych już zawsze przez wszelkiej maści lewackich radykałów, dostrzegających w niej utraconą szansę na narodziny lepszego socjalistycznego świata. Vautrin, jak i Tardi zaliczają się z dumą do zwolenników takiego właśnie poglądu, a dzięki ich pracy ikona ta nabiera wiele rozmaitych kolorów, życia; przestaje być jedynie kolejną datą "wykutą" na dawno niepamiętanej już lekcji historii.

Dla obu autorów - jak deklarują na wstępie, anarchistów z przekonania - czas Komuny to okres głośnego, słusznego protestu uciskanej ludności Paryża, żyjącej w biedzie, pracującej na rzecz "panów". Jednak, jako miłośnicy Komuny nie idealizują jej nadmiernie i to właśnie stanowi ich główną zasługę - nie popadają w proste stereotypy. Wiedzą na przykład, że najszczytniejszy nawet wykład stricte polityczny byłby nudny, dlatego na tle wydarzeń Krwawego Tygodnia - walk na ulicach miasta kończących działalność Komuny - rysują złożony i niejednoznaczny portret mieszkańców, różnych grup społecznych, doświadczeń tamtego czasu. Posługują się w tym celu swobodnie rozmaitymi, splatającymi się ze sobą wątkami - tocząca się sprawą kryminalną, skrywaną przeszłością kilkorga bohaterów, porachunkami w półświatku. Wszytko to połączone zostaje na dodatek przedziwnymi więzami czysto ludzkich emocji, reakcji i trosk. Nie dla każdego bowiem rozgrywające się wokół wydarzenia, którymi żyje ulica są "epokowymi" - w huku dział i odtylcówek ścierają się interesy, rodzą i umierają kartery, miłości i marzenia - toczy się normalne życie pozbawione blichtru, który tamtym dniom nada dopiero potem silnie zideologizowana historia.

Owszem, autorzy przychylając się jednoznacznie ku słuszności idei "walki klas" widzą, że po "ich" stronie barykady gromadzą się ludzie różnie postrzegający hasła równości, sprawiedliwości, czy braterstwa. Tak, to po "ich" stronie zawsze jest słuszność i prawość, którą utożsamiają przywódcy. Są jednakże w Komunie również rozmaite, podoczepiane koniunkturalnie męty, zanieczyszczające szlachetne idee.

Ten zadziwiający realizm przesądza o tym, że komiks Tardiego, jest produkcją naprawdę dobrą, wciągającą, choć niełatwą w odbiorze (podobnie zresztą jak pierwowzór powieściowy). W tym przypadku można jednoznacznie stwierdzić, że rysownik nie tylko zwizualizował, "ukazał" treść powieści Varutrina, ale dołożył od siebie wiele elementów pogłębiające realizm tak upragniony przez pisarza. Nadał nowe oblicze fabule osadzonej tak głęboko w historycznych realiach, że wymagała ona zamieszczenia na końcu tomu całego mnóstwa przypisów-wyjaśnień i użycia odpowiedniej stylizacji. Warto tu nadmienić, że z ich trudnym przekładem polski edytor uporał się wyśmienicie.

Jedynym "mankamentem" polskiego wydania zbiorczego, łączącego cztery albumy oryginału, jest niemożność zapoznania się z wszystkimi, znakomitymi okładkami poszczególnych tomów. Ale przy tak potężnym tomiszczu, to już ledwie szczegół.

Historia

Wspomniany już dystans do ukazywanych wydarzeń niewątpliwie podnosi samoistną wartość historyczną komiksu. Tym większą, że o Komunie mówi się zwykle mało, hasłowo. Tak więc, mimo że osnowę fabuły stanowią dzieje postaci fikcyjnych są one w gruncie rzeczy pretekstem do ukazania własnego spojrzenia autorów na historię tamtych dni. Widać to doskonale w dialogach czy wręcz monologach, w których kolejni bohaterowie "wyjaśniają" swym mniej doświadczonym towarzyszom, kto jest kim, lub jakie są przyczyny bądź skutki takiej to a takiej sytuacji.

Samodzielny wymiar historyczny mają także czarno-białe grafiki Tardiego. Utrzymane w charakterystycznym dla niego stylu - na wpół realistyczne, jeśli chodzi o kształtowanie postaci - stają się omalże "dokumentalne" w tłach, portretach ulic, budynków, przedmieść. To Paryż, którego już nie ma, gdyż miasto, jakie znamy dziś, powstało właśnie na zgliszczach Komuny, odbudowane zupełnie inaczej, jako nowoczesne, o rozległych placach i o szerokich ulicach (notabene - utrudniających w ten sposób barykadowanie...).

W tym właśnie obrazie Paryża pojawia się kolejny wymiar charakterystyczny dla historycznego komiksu francuskiego - dialog z dziełami sztuki i literatury danej epoki. Nie sposób bowiem nie zauważyć jasnych odniesień, jakie Vautrin, a za nim Tardi czynią do twórczości Wiktora Hugo i Emila Zoli, także sławiących Paryż i jego lud. Wyrazisty portret niespokojnego, upominającego się o swe prawa mieszczaństwa zarysował wszak Zola w swej Powieści robotniczej z cyklu Rougon-Macquartowie. Wiktor Huga z kolei w Katedrze Marii Panny w Paryżu umieścił podobnie jak Vautrin na pierwszym miejscu lud Paryża, upatrując w nim godnego chwały bohatera zbiorowego. Z kolei z innej powieści Hugo, Nędzników, zdaje się autor Krzyku ludu czerpać swój wątek przewodni - obsesyjny pościg byłego notariusza i galernika, a obecnie agenta Sureté, Bassicoussé'a, za kapitanem Tarpagnanem winnym, w jego mniemaniu, okrutnej śmierci wychowanki notariusza Jeanne i późniejszego poniżenia jego samego.

Vautrin i Tardi idą jednak dalej niż wielcy, dawni powieściopisarze. Pomiędzy myśliwym a zwierzyną umieszczają detektywa Hypolyte'a Barthélemy'ego, szuję i karierowicza. Na tle jego draństwa nawet mordercza obsesja Bassicoussé'a, sympatyzującego z walczącymi na barykadach cywilami, wydaje się z czasem jakby "sympatyczniejsza". I tu kończy się próba "obiektywizacji" spojrzenia autorów. Przy całym bowiem dystansie, jaki zachowali do brudnej rzeczywistości Komuny, oddzielając ją grubą kreską od jej "czystej" idei, ich zdaniem racja jest bezwzględnie, zawsze, tylko i wyłącznie po stronie wojującego ludu, pełnego wyrazistych osobowości, w tym wielu prawych. Po drugiej zaś stronie mamy w zasadzie już tylko wyuzdanych i okrutnych szubrawców, dokonujących w finale masowych masakr, topiących Paryż we krwi komunardów domagających się słusznie swych praw.

Zaprawdę miał rację Grzegorz Rosiński mówiąc, że "Francuzi mają komunizm we krwi". Gdyby tak nie było, nie potrafiliby pewnie o nim tak pięknie opowiadać. Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy "mówić" a "żyć". Vautrin, jak i Tardi nie zaznali nigdy dobrodziejstw "władzy ludu". Stąd też pewnie nie dostrzegają logicznej sprzeczności miedzy upragnioną "dyktaturą proletariatu" a anarchistycznym wolnomyślicielstwem, za którym tak gorąco orędują na co dzień. Dlatego, mimo, iż Krzyk ludu to komiks znakomity fabularnie i formalnie, jego warstwa ideologiczna nie ma u nas szans. Przynajmniej pozostaje mieć taką nadzieję.

 

Tomek Nowak

Mistrzowie Komiksu - Exclusive - 30 - Krzyk ludu

Scenariusz: Jacques Tardi
Rysunek: Jacques Tardi
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2010
Tytuł oryginalny: Le cri du peuple
Wydawca oryginalny: Casterman
Rok wydania oryginału: 2005
Liczba stron: 320
Format: 295x240 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3701-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 129,00 zł



blog comments powered by Disqus