Meandry psychologii - recenzja komiksu "Moja Terapia"

Autor: Mirosław Skrzydło
16 listopada 2012

Moja terapia Pawła (Szawła) Płóciennika (scenariusz, rysunki) i Sławomira Gołaszewskiego (scenariusz) to zawarta w pigułce historia - z założenia światłego eksperymentu, mającego na celu zrewolucjonizowanie współczesnej psychologii. To również świetna okazja do poznania odkrywczej teorii uznanego rodzimego psychiatry, profesora Kazimierza Dąbrowskiego i jego kontynuatorów, dla tych którzy wcześniej nie mieli sposobności obcować z jego teoriami.

Kazimierza Dąbrowskiego należy postawić gdzieś między Karolem Gustawem Jungiem, a Zygmuntem Freudem. Stworzył on bowiem oryginalną teorię dezintegracji pozytywnej, opartą na pięciopoziomowym procesie odbudowywania własnej osobowości. Ponadto powołał do życia ruch higieny psychicznej w Polsce, przez lata kierując Instytutem Higieny Psychicznej. Nie jest on jedynym wybitnym umysłem, wspomnianym w komiksie.

Moja terapia to zapis doświadczeń wyniesionych przez Sławomira Gołaszewskiego z pracy w Bezlekowym Oddziale Terapii Dziennej zarządzanym przez doktora Janusza Sulgotowskiego. Scenariusz pełen jest muzyki reggae, dub (muzykoterapia) arteterapii oraz dramy, czyli nieodłącznych elementów leczenia chorych w tymże ośrodku. Sam pan Gołaszewski (alias Dr Avane) to równie barwna osobowość, co dwaj w/w psychiatrzy; zasłużony dla kultury alternatywnej znawca muzyki etnicznej, reggae oraz współpracownik Teatru Źródeł Jerzego Grotowskiego.

Tonacja opowieści graficznej jest dość gorzka. Mimo humorystycznych elementów, sentymentalnego tonu i pogody ducha poczciwego uczonego (Janusza Sulgotowskiego), Moja terapia przepełniona jest cierpieniem i niedolą poszczególnych pacjentów. Wystarczy wspomnieć nieszczęsną pacjentkę, która przegrała walkę ze swym schorzeniem i popełniła samobójstwo.

Sławomir Gołaszewski opowiedział o swych przemyśleniach, które wyniósł z czteroletniej pracy w Bezlekowym Oddziale Terapii Dziennej. Jest to opowieść, praktycznie wyzbyta emocji i zaprezentowana w dziennikarskiej nucie. Końcowa puenta historii jest raczej niesprzyjająca dla tego typu przedsięwzięć, choć jednocześnie należy pochwalić ideę powstania instytutu dziennego, wchodzącego w skład higieny psychicznej.

Szaweł przerobił scenariusz Dr Avane na kanwę noweli graficznej. Ubarwił wspominki popularnego dziennikarza radiowego, swymi charakterystycznymi ilustracjami. Całość natomiast spowił w sepiowych barwach, dokładając kilka przydatnych plansz. Po stworzonym we współpracy z ojcem komiksie obyczajowym (Sprane dżinsy i sztama), zabłysnął kolejnym sprawnym albumem, nawiązującym do okresu komunizmu. Powstał jeden z lepszych tegorocznych komiksów, który zadowoli każdego fana psychologicznej koncepcji profesora Dąbrowskiego i dokonań artystycznych Sławomira Gołaszewskiego.

Na koniec, szczerze polecam stronkę www.soundcloud.com/pawelplociennik/sets/dub sygnowaną w albumie przez Płóciennika. Słuchanie tych utworów z gatunku dub jest wskazane podczas lektury Mojej terapii. Ponadto zachęcam do poszerzenia swej wiedzy na temat twórcy dezintegracji pozytywnej - chociażby zaglądając na www.dezintegracja.pl. Warto bowiem bliżej poznać reformatora skostniałych teorii psychologicznych i jego intrygujące założenia.

Ocena: 8/10

Moja Terapia

Scenariusz: Sławomir Gołaszewski, Paweł Płóciennik
Rysunek: Paweł Płóciennik
Wydawnictwo: Centrala
Rok wydania polskiego: 10/2012
Liczba stron: 56
Format: 155x230 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-934751-4-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł


blog comments powered by Disqus