Gdy rozum śpi, budzą się potwory - recenzja 1. tomu mangi "Monster" Naokiego Urasawy


Anglicy mają powiedzenie: no good deed goes unpunished, co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że na byciu dobrym można się nieźle przejechać (bez mała jak Zabłocki na mydle). Neurochirurg Kenzou Tenma może na ten temat wiele powiedzieć.

Wydaje się, że świat stoi przed nim otworem – jest niezwykle utalentowany i doceniany za swoją pracę, ma piękną narzeczoną, pracuje w centrum Europy, w Dusseldorfie, a w perspektywie ma awans na szefa chirurgii. Nic, tylko kroić ludzi i ratować ich życia. Sam Tenma jest życzliwym, uprzejmym i nieśmiałym człowiekiem, a jego azjatycka pokora spotyka się z życzliwością Europejczyków.

Bardzo szybko przekonujemy się, że sielanka jest tylko pozorna, a talenty Kenzou mają służyć wyłącznie temu, by klinika stała się sławna i przynosiła wielkie zyski. Także narzeczona zainteresowana jest jedynie tym, jakie stanowisko będzie piastował jej przyszły mąż. Bańka iluzji pęka, kiedy nasz bohater dowiaduje się, że o przeżyciu pacjentów nie decyduje tylko ich stan fizyczny, ale przede wszystkim zawartość portfela. Tenma postanawia iść za głosem serca i sprzeciwia się kolejnej decyzji szefostwa. Ratuje życie chłopca, którego rodzice zginęli w tajemniczych okolicznościach.

Oczywiście jego poukładany świat się wali jak domek z kart, narzeczona go opuszcza, szefostwo pomija w awansie – ot, wszystkie paskudztwa, które mogą spotkać nieposłusznego pracownika. Jednak to nic w porównaniu z tym, że chłopczyk przeżył, a jego siostra wyszła z szoku i przestała wspominać morderstwo. Tym bardziej, że niebawem Tenma niespodziewanie awansuje, kiedy najważniejsze szychy w szpitalu wyzioną ducha w tajemniczych okolicznościach...

Jeśli czytelnik myśli, że Monster to przeurocza historyjka obyczajowa o perypetiach szpitalnych, to srodze się zawiedzie, szczególnie że pierwsze sto stron faktycznie może być mylące. Niebawem okaże się, że najszlachetniejsza decyzja, jaką Tenma podjął w życiu, będzie zarazem najstraszniejszą i najtragiczniejszą nie tylko dla niego, ale też dla całej rzeszy niewinnych osób (słowo rzesza jest jak najbardziej na miejscu, gdyż nieodparcie nasuwa się alegoria do historii, jakoby młody ksiądz uratował topiącego się czterolatka nazywającego się Adolf Hitler).

Manga wciąga od pierwszych stron, a charakterystyczne, wyraziste postacie tylko umacniają przyjemność z czytania. Tom pierwszy zaledwie pokazuje nam motki wełny, z której będzie tkana historia, ledwo rysuje poszczególne wątki, a już ma się ochotę całkowicie zanurzyć w fabule.  Czytelnik ma przed sobą, świetne połączenie powieści psychologicznej, obyczjowej i sensacyjnej. Autor, Naoki Urasawa, garściami czerpał z takich solidnych pozycji jak Ścigany, Przylądek Strachu, przeplatając je gęsto emocjonalnymi opowiastkami jak w Autostradzie do nieba.

Wbrew pozorom to właśnie ta ckliwa i nieco naiwna warstwa mangi jest jej największą zaletą. Historia dopiero się rozpoczyna, a czytelnik od razu zostanie wplątany w zwykłe, ludzkie losy przypadkowych przechodniów. Zapomnijcie o samotnym bohaterze, który ma na pieńku nie tylko z szalonym mordercą i wydziałem pościgowym, ale twardo i sprytnie dąży do tego, by oczyścić się z zarzutów. Tenma, choć jest wyrzutkiem i Japończykiem w środku Europy, na swej drodze spotyka wielu dobrych ludzi. Staje się katalizatorem ich szczęścia... i tragedii. Co jak co, ale trup tutaj ściele się wyjątkowo gęsto.

Druga zaleta to naprawdę rewelacyjna kreska i bardzo wiernie oddane tła. Niemieckie miasta faktycznie wyglądają jak europejskie (a nie jak Japończycy myślą, że wyglądają miasta w Europie), ulice są zaludnione, a postaci, choć nieco podobne do siebie, dają się łatwo odróżnić dzięki pieczołowicie dodanym cechom charakterystycznym. Profesjonalna kreska cieszy oko i jest miłym dodatkiem do świetnej, wciagającej historii.

Tytułowy "potwór" powinien był umrzeć w szpitalu, ale uratowało go dobre serce jednego człowieka. A może potwór po prostu tkwi w każdym z nas i wystarczy moment, żeby go uwolnić? Doktor Tenma wpadł w niezłe bagno. A czytelnik nie będzie mógł się oderwać od jego historii. I, oczywiście, historii Potwora.

Monster - 1

Scenariusz: Naoki Urasawa
Rysunek: Naoki Urasawa
Wydawnictwo: Hanami
Rok wydania polskiego: 3/2014
Liczba stron: 428
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60740-83-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 65 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus