Utęskniony powrót do Doliny - recenzja komiksów "Nowy dom Muminka" i "Muminki i morze"

Autor: Tomasz Nowak
21 kwietnia 2007

Muminki znamy wszyscy, tzn wszyscy trzydziesto- dwudziesto- i mniej-latkowie. Najstarsi wychowywali się na polskich filmach lalkowych i książkach, następne pokolenie wzrastało czytają komiksy TM Semicu, najmłodsi zaś oglądali kreskówki. Teraz wszyscy, dla których Mała Mi, Włóczykij, Tatuś i Mama Muminka i oczywiście sam Muminek wraz z panną Migotką, to wciąż postaci żywe, a nie tylko duchy przeszłości, mają niepowtarzalną szanse poznać zupełnie nowe, a jednak stare przygody swoich ulubieńców i przeczytać oryginalne muminkowe komisy Tove Jansson!

To dla wielu zaskoczenie, bo przecież nie jest powszechnie wiadome, że "mama" muminków była również autorką opowieści rysunkowych. Owszem, ilustrowała swe książki, ale to przecież nie to samo. Faktycznie - to nie to samo!


Jansson i muminki w paskach

Małe pęrkate, hipopotamowate stworki znane są u nas przede wszystkim z filmów i książek i to od dość dawna. Aż dziwne wydaje się, że na edycję pierwszej powieści - gdzie muminki nie były jeszcze muminkami a trolami (Małe trolle i wielka powódź, 1945 r.) trzeba było czekać pół wieku - do 1995 r. Kolejne osiem tomów ukazywało się w oryginale do 1971 r. U nas bywało różnie - pierwsze tłumaczenia pojawiły się w latach 60., następne - do końca 70. I kiedy po "Małych trolach..." wydawało się, że wiemy już wszystko o mieszkańcach Doliny - proszę bardzo - niespodzianka!

Na polskie wydanie komiksów o muminkach przyszło czekać nawet dłużej niż na "Małe trole...". A skoro już, to warto wiedzieć żę owe opowieści, ich powstanie i kontynuacja to nie przypadek - "wypadek przy pracy". Posiadająca szwedzko-fińskie korzenie pisarka była bowiem także uzdolnioną rysowniczką, ilustratorką i malarką. W jej dorobku znajdują się obrazy, freski i malowidła oraz ilustracje do klasycznych pozycji z literatury dziecięcej, takich jak "Hobbit, czyli tam i z powrotem" J.R.R. Tolkiena czy "Alicja w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla.
Nic dziwnego zatem, że pękate kształty muminków jęły pojawiać się pierwotnie na ilustracjach już w pierwszych powieściach. Dopiero później - w opowieści "Mumintrollet och jordens undergang" (Muminki i koniec świata) będącej luźną komiksową adaptacją "Komety nad Doliną Muminków" trafiły na łamy fińsko-szwedkiego dziennika "Ny Tid".

Od 1953 r. Jansson rozpoczęła również tworzenie pasków komiksowych dla londyńskiego "Evening News". Na jego łamach ukazało się łącznie 21 dłuższych opowieści autorstwa pisarki. W 1959 r., ostatecznie stwierdziła, że rysowanie komiksu codziennego absorbuje ją zbytnio, nie pozwalając pisać i malować. Zrezygnowała z tworzenia kolejnych historii, ale to nie oznaczało wcale rozstania czytelników londyńskiego dziennika z muminkami. Schedę przejął bowiem brat Tove, Lars Jansson, który wcześniej pomagał jej w przekładzie tekstów na angielski. Kontynuował on serię aż do 1975 r., kiedy to przejęli ją inni autorzy


Książeczki

W pierwszych dwóch komiksowych tomach wydanych po polsku znalazło się łącznie pięć opowieści. "Nowy dom muminka" liczy ich trzy. Pierwsza, "Niebezpieczna zima" nawiązująca do powieściowej "Zimy muminków" pokazuje jak łatwo zburzyć spokój mieszkańców spokojnej Doliny; jak niebezpieczna, a jednocześnie pełna blichtru bywa nadgorliwość i współzawodnictwo. Mimbla i Migotka zakochują się tu w krzewicielu sportów zimowych, który w końcu sam okazuje się niespełnionym poszukiwaczem sukcesów, w dodatku o dość wąskich horyzontach. Kolejna historia "Nowy dom Muminka" przynosi zmagania młodych muminków (ciekawe co to znaczy w przypadku muminków?) z trudną materią budownictwa. Powstaje przedziwna konstrukcja - na miarę wyobraźni i umiejętności budowniczego, ale jej specyficzna wyjątkowość nie przeraża nowych lokatorów zasiedlających ją w potrzebie. I wreszcie "Nowe życie muminków", które rozpoczyna przybycie do Doliny tajemniczego proroka. Nakłania on mieszkańców do "życia zgodnie z naturą" (brzmi znajomo?), czym powoduję totalną degręgoladę, której ulega w końcu nawet sama Mama Muminka! Cała dolina przemienia się w "dom wariatów", dopóki w sprawy nie wkracza oponent proroka, głoszący zupełnie inne poglądy.

Drugi tom: "Muminki i morze" otwiera historia tytułowa, o zmaganiach rodziny z marzeniem Tatusia o byciu latarnikiem i napisaniu Wielkiej Powieści. To jasne nawiązania do powieści "Tatuś Muminka i morze". Z kolei w drugiej: "Dżungla w dolinie muminków", gdzie Dom zarasta egzotycznymi roślinami, pośród których zamieszkują równie egzotyczne zwierzęta, łatwo znaleźć wątki zaczerpnięte w "W dolinie Muminków". Myliłby się jednak ten, kto traktowałby owe komiksy wyłącznie jako prostą adaptację opowieści książkowych - uważny czytelnik znajdzie wiele rozbieżności i jeszcze więcej nawiązań do innych historii. Niektóre wydarzenia potoczą się inaczej, a postaci wcale nie będą wyglądać tak samo. Dzięki temu zabiegowi komiksy są bardziej nasycone akcją, a sama specyficzna forma gazetowych pasków wymusza zamykanie poszczególnych wątków z określone sekwencje, które musiały dodatkowo przyciągać uwagę czytelników. Widać, iż Jansson traktoawała je znacznie lżej niż teksty stricte literackie. Po prostu traktował temat luźniej.

Dzięki tym wszystkim różnicom, komiksy czyta się jak zupełnie nowe opowieści. Obrazkowe "Muminki i morze" to nadal opowieść nostalgiczna, ale już nie tak zadumana jak powieść. Podobnie "Dżungla...", w której dominuje przygoda, a natłok egzotyki wywoła u polskiego czytelnika z pewnością skojarzenia z pewnymi przygodami uczłowieczanej małpy... Jansson potrafiła jednak także i tutaj wpleść wątki skłaniające do refleksji.

Drugi tomik zamyka posłowie rysujące kontekst powstania komiksu, jak i sylwetkę jego twórczyni. Przekładu obu książeczek dokonała wieloletnia tłumaczka prozy Jansson - Teresa Chłapowska.


Rysunki

Ilustracja komiksu, tym bardziej prasowego i książki rządzi się odmiennymi prawami. Stąd też trudno oczekiwać tu wspaniałych, wycyzelowanych obrazków. Komiksy niosą raczej prostsze, nieco wyzute ze szczegółów rysunki, które mają za zadanie bardziej tworzyć tło narracyjne, aniżeli wizualizować tekst. Pozostają jednak nadal genialne w swej prostocie.

W zakresie ilustarcji, jak i narracji ważne są zarówno ograniczenia formy (pasek) jak i wymogi wydawcy czy też drukarni, które przed 50 laty nie dysponowały jeszcze dzisiejszymi możliwościami reprodukcji. Być może z tego też powodu widać gdzieniegdzie "znaki czasu" w postaci niedociągniętych, czasem mniej wyraźnych kresek? I pewnie pozostanie już tajemnicą czy naruszył je ząb czasu, czy też są one efektem nie w pełni wykorzystanych możliwości współczesnego DTP.

Tutaj też zabawna sprawa - w gronie zwierząt zbiegłych z zoo (Dżungla...), muminki zostają uznane za... hipopotamy! Któż znając muminkowe krągłości wątpi w "rzeczywistą" możliwość TAKIEJ pomyłki?! Jansson udowadnia w ten sposób, że nie boi się pośmiać się ze swych "stworzeń". W komiksach nadaje też właściwie wszystkim swym postaciom wymiar "poczciwy" - czy to kłócące się paszczaki, czy też niezbyt estetyczny bobek - wszyscy wydają się dość sympatyczni. Autorka nie zapomniała jednak o nadaniu im wyrazistości, jasnego specyficznego charakteru, który tym bardziej odróżnia je od książkowych.


Korzenie

Muminki znane z książek to uosobienie łagodności i mądrości. Ich świat - uporządkowanej Mamy z poczuciem humoru, ale będącej jednocześnie ostoją odpowiedzialności, wiecznie rozmarzonego Taty i innych, często niezwykle barwnych postaci stanowi ekstrapolację prywatnych doświadczeń życiowych Jansson. Artystka wychowywała się w twórczej rodzinie, należącej do szwedzkiej mniejszości językowej zamieszkującej w otwartym i przyjaznym kraju - Finlandi. Stąd też z kart jej opowieści wyziera tyle ciepła i życzliwości, a jej bohaterów charakteryzuje daleko posunięta niezależność i silnie ukształtowany indywidualizm.

Łatwo odnaleźć w komiksowych muminkach postaci znane z książek, łatwo ponownie "wskoczyć na stare śmieci" Doliny i jej przedziwnych mieszkańców. A jednak - czy to z uwagi na specyficzną formę obrazkowej narracji, czy też nieco swobodniejsze podejście do tematu - opowieści te wydają się nieco bardziej "zadziorne", już nie tak "uładzone". Jansson wyraźnie puszcza oko do zwolenników nieco mocniejszych przygód, nie tracąc jednocześnie wartościowego przesłania. O ile lektura powieści powoduje zmarszczenia brwi i czasem uśmiech zadumy czy rozrzewnienia, tutaj można śmiać się pełnym głosem i głośno zadawać pytania. To, co pozostaje wspólne dla obu form, to zawsze mądre puenty, często niedopowiedziane, stanowiące ledwie drogowskaz do własnych rozważań. To ciągle stare dobre muminki...

Muminki (albumiki) - 2 - Muminki i morze

Scenariusz: Tove Jansson
Rysunek: Tove Jansson
Tłumaczenie: Teresa Chłapowska
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 11/2005
Tytuł oryginalny: Mumindalen blir djungel; Mumin och havet
Wydawca oryginalny: Solo/Bulls
Liczba stron: 86
Format: 215x165 mm
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-3144-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 14,90 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus