"Mushishi" #1 - recenzja mangi


W magicznym świecie mushi

Parafrazując angielskiego wieszcza – na świecie mieszka o wiele więcej istot, niż śniło się ludziom. Zwłaszcza takich, których w zasadzie nie zauważamy. W mandze Yuki Urushibary są to mushi – stworzenia zawieszone pomiędzy życiem a śmiercią, często przypominające maleńkie robaczki (jap. mushi). Ale nie tylko – mogą przybrać również kształt ryby, gada, a nawet wody. Mieszkają w lesie, w górach, jeziorach, na strychu bądź… w ludzkim ciele. W tym ostatnim przypadku często potrzebna jest interwencja specjalisty – tytułowego Mushishi.

Mushishi ukazywał się w magazynie Afternoon domu wydawniczego Kodansha od 1998 do roku 2002, a później w Monthly Afternoon do 2008. W 2003 roku otrzymał nagrodę dla wybitnego dzieła w czasie siódmego festiwalu Japan Media Arts, trzy lata później – Kodanshy w ogólnej kategorii. Znalazł się również na dziewiątym miejscu listy najlepszych mang, stworzonej przez Japońską Agencję Kultury (jednostkę działającą przy Ministerstwie Edukacji, Kultury, Sportu, Nauki i Technologii). Zaadaptowany do formy anime, zgarnął kolejne nagrody w kategorii serii telewizyjnych oraz najlepszej reżyserii animacji w piątym rozdaniu Tokijskich Nagród Anime wręczanych w czasie Tokyo International Anime Fair. Manga Urushibary doczekała się również filmowej ekranizacji z 2006 roku w reżyserii Katsushiro Otomo. W Polsce ta wielokrotnie nagradzana pozycja ukazuje się dzięki wydawnictwu Hanami.

W skład pierwszego tomu Mushishi wchodzi pięć opowieści, przygód głównego bohatera, Ginko, parającego się tytułowym zawodem. Przemierza on Japonię, niosąc ulgę ludziom mającym problemy wynikające z obecności mushi. Pierwszą taką osobą jest Shinra, chłopak, którego szczególną umiejętnością jest powoływanie do życia wszystkich narysowanych przez siebie form. Ginko przybył do niego jako badacz mushi – jednak nie to sprawi, że zostanie na dłużej. Później trafia do górskiej wioski, w której znikają dźwięki i choć będzie umiał temu problemowi zaradzić, większą zagadką okaże się coś zupełnie innego. Kolejne trzy rozdziały przyniosą kolejne spotkania z mieszkańcami wiosek, kolejne problemy do rozwiązania dla Mushishi, nie wszystkie łatwe czy przyjemne, jak to bywa w życiu.

Manga Urushibary jest w swoim charakterze bardzo spokojna, żeby nie rzec nawet: delikatna czy łagodna. Czytając ten tom, widać jedną z najbardziej dystynktywnych cech tegoż tytułu – mianowicie jego magiczną atmosferę, którą moglibyśmy określić mianem realizmu magicznego. Aby przenieść swoich czytelników w fantastyczny świat pełen mushi, Urushibara nie potrzebuje popularnych aniołów, elfów czy innych błyszczących stworzeń, wystarczają jej lasy oraz tajemnicze i nieznane stworzenia, potrafiące zjadać dźwięki czy żywić się ciemnością. Ponadto te przeniesienie w świat fantastyczny potęguje trudny do określenia czas akcji: z jednej strony bowiem sam Ginko nosi ubranie zachodnie, a z drugiej – jego wędrówki zabierają nas w miejsca, które przywodzą na myśl epokę Edo.

Rysunki Urushibary są proste, miejscami nieznacznie kanciaste, nie znajdziemy tu klasycznych dla shōjo ozdobników. Kadry, w których pojawiają się wyobrażenia czy sny są surowe, pozbawione ponownie ozdobników, co odpowiada mushi oraz ich oddziaływaniu na świat ludzi. Z graficznej strony warto również odnotować, że Urushibara niechętnie sięga po czernie, większość jej rysunków została wykonana w szarościach, przez co manga wydaje się niemal jasna. Przynajmniej tak długo, dopóki historia nie zabierze nas w głąb świata mushi.

Pierwszy tom Mushishi ukazał się w standardowym dla Hanami formacie (150 x 210 mm), acz ze wzmocnioną, foliowaną okładką. Kadry nie prześwitują dzięki zastosowaniu solidnego papieru oraz dobrej drukarskiej farby. W środku tomiku znajdziemy również kilka kolorowych stron. Niestety, nie do końca przemyślano chyba usytuowanie niektórych wypowiedzi poza ramkami – czarne litery na szarym tle nie zawsze są czytelne czy wyraźne, zdarza się również, że wręcz zlewają się z rysunkiem. Pod względem językowym również nie zawsze jest najlepiej, pojawiają się okazjonalne błędy, a gramatyka od czasu do czasu kuleje.

Pomimo potknięć w wydaniu, jest to wciąż pozycja, którą warto przeczytać. Historie mushi odkrywają przed nami nieznany, magiczny świat, zmuszają do pomyślenia trochę o tym, że nie jesteśmy na ziemi sami. A nawet małe stworzenie przypominające ślimaka może wprowadzić do ludzkiego życia zamęt równy huraganowi. Pierwszy tom stanowi zaproszenie do świata, który przemierza specjalista od mushi – Mushishi. Nie pożałują ci, którzy na nie odpowiedzą.

Mushishi - 1

Scenariusz: Yuki Urushibara
Rysunek: Yuki Urushibara
Wydawnictwo: Hanami
Rok wydania polskiego: 4/2015
Tytuł oryginalny: Mushishi
Liczba stron: 228
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b. + kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788360740880
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus