Opowieści jak krople miodu. Recenzja mangi "Na dzień przed ślubem"


Powoli dochodzę do wniosku, że Jednotomówki Waneko to jedna z lepszych rzeczy, która przydarzyła się polskiemu rynkowi mangowemu. Dobór tytułów do tego cyklu wydawniczego jest naprawdę niezły: jest i szkolna komedia, jest romans, jest thriller… i jest Na dzień przed ślubem.

Ten tomik, przeznaczony dla dojrzalszego czytelnika, powstał w 2012 roku. Znajdziemy w nim łącznie siedem nowelek: ciepłych, poruszających, w niektórych przypadkach balansujących na granicy realizmu magicznego lub ją przekraczających. Nie uświadczymy porywów namiętności, nagłych zwrotów akcji, bijatyk, romansów czy  awantur. Narracja każdej jest stonowana, pozornie lekka, trącająca odpowiednie struny w sercu czytelnika. Ale po kolei!

Z tymi siedmioma nieco Was oszukałam: pierwsza (Na dzień przed ślubem) oraz ostatnia (Potem) to w sumie klamra spinająca całość tomiku, jedna historia podzielona na dwie oddalone od siebie w czasie części. To opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy spędzają ze sobą ostatni dzień i noc przed ślubem. Zakończenie tytułowej nowelki jest jednak ogromnym zaskoczeniem, a przy tym jest bardzo subtelne. Jej druga część to już ciąg dalszy historii, narysowany z perspektywy… kota. Kota bardzo zaniepokojonego, że jego pan nie zauważył nagranej na sekretarce ważnej wiadomości ze szpitala.

Ponowne spotkanie z Azusą nr 2 to historia dziewczynki, którą odwiedza długo nieobecny ojciec. Siedmioletnia Azusa widuje go tylko raz do roku. Jest samodzielną, odpowiedzialną córką: rozwiesza pranie (chociaż z pomocą taty, bo nie dosięga), potrafi zrobić zakupy. Jednak rodzic musi ją opuścić, zanim wróci mama. Dlaczego? Tu przyznaję, że po koniec serce mi się ścisnęło.

Czarno-biali bracia opowiadają historię spotkania bliźniaków w średnim wieku. Po pogrzebie koleżanki z liceum upijają się w pobliskim barze, wspominając stare czas i swoją konkurencję o serce dziewczyny; rozpamiętują wybory życiowe, nie zarzucając sobie jednak nic nawzajem. Zakończenie także nadaje całej opowieści zupełnie innego wymiaru – jest bardzo subtelne, nienachalne. Widać, że autorka, Hozumi, ma idealne wyczucie detalu: przykładowo poświęca kilka kadrów tylko po to, aby pokazać emocje lekko podpitego Shirou, wspominającego przeszłość. Efekt – super.

Dwuczęściowy Rozmarzony strach na wróble to zawierająca najwięcej „czystej akcji” opowieść. Obserwujemy spotkanie rodzeństwa po latach. Mają za sobą zwyczajną, a jednak straszną historię: ojciec wyjechał na wojnę, matka znalazła innego mężczyznę, a ich oddała na wychowanie rodzinie na wsi. Ich dalsze losy, widziane z perspektywy starszego brata, są konsekwencją wyborów dorosłych. A jednak ich szczęście zostało uratowane przez… stracha na wróble. To piękna, nieco magiczna opowieść, od której nie sposób się oderwać.

Ostatnią z historii, Miniaturowy ogródek w październiku, czasami czuć japońskim horrorem. Mamy pisarza, który od piętnastu lat nie jest w stanie ukończyć powieści, jego młodziutką kuzynkę, niepokojącego czarnego kruka… Osobiście ta historia podobała mi się najmniej z całego tomu, jednak biorąc pod uwagę wysokie noty, jakie wystawiłam pozostałym, nie oznacza to wcale, że jest zła. Po prostu inne były jeszcze lepsze.

Całość pięknie spina kreska Hozumi. Jest bardzo delikatna, leciutka, z przewagą bieli i szarości, z czernią raczej jako akcentem (poza Miniaturowym ogródkiem, gdzie jest jej sporo). Mangaka idealnie oddaje emocje bohaterów prostymi gestami, wyrazem twarzy, kilkoma pociągnięciami rysika na papierze. Na dzień przed ślubem pod względem graficznym naprawdę może zachwycić. Co ciekawe, Waneko udało się świetnie przenieść na papier nawet niuanse – napisy, szyldy, tytuły i znaki. Jedyny zgrzyt widać na jednej stronie śródtytułowej, gdzie napisy na słoikach zrobiono " mocną " czcionką, rażącą na tle lekko " rozmytego " rysunku. Świetnie poradził sobie także tłumacz, Mateusz Haberka. Dialogi po przełożeniu na polski są bardzo naturalne, płynne, nie ma tu potknięć czy nielogiczności. Pod tym względem jestem naprawdę zadowolona, a nie za często mi się to zdarza. No i – wydanie. Jest ładne i dobrej jakości, z ciekawą obwolutą, na której znajdziemy wszystkich bohaterów opowieści, i z subtelnymi rysunkami na okładce pod nią. Wygląda po prostu atrakcyjnie. Dla fanów podobnych klimatów – prawdziwe must have.

Na dzień przed ślubem to świetny tomik. Wzruszający, delikatny, subtelny, z dobrze zaplanowaną fabułą, zaskakującymi zakończeniami, z dobrze wyważonym humorem, w każdym stopniu interesujący. Przeznaczony dla osób lubiących historie obyczajowe, spokojniejsze, bez nagłych zrywów. Po lekturze można jedynie mieć nadzieję, że Waneko lub inne wydawnictwo zdecyduje się na wydanie innych prac Hozumi. Gorąco polecam!

Na dzień przed ślubem

Scenariusz: Hozumi
Rysunek: Hozumi
Wydawnictwo: Waneko
Rok wydania polskiego: 1/2015
Tytuł oryginalny: Shiki no zenjitsu
Format: 135 x 195 mm
Oprawa: miękka w obwolucie
Papier: offset
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788364508073
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,99 zł



blog comments powered by Disqus