Wielkim artystą być! - recenzja komiksu "Nikifor. Krynica oczami Nikifora"

Autor: Mirosław Skrzydło
3 lutego 2013

O tym, jakim wspaniałym artystą, a zarazem odrzuconym przez świat z powodu swoich ułomności człowiekiem był Epifaniusz Drowniak zwany Nikiforem Krynickim, mogliśmy dowiedzieć się ze wzruszającego filmu Krzysztofa Krauze. Mój Nikifor to przede wszystkim popis kunsztu aktorskiego zmarłej przed kilkoma laty Krystyny Feldman (2007), która po mistrzowsku oddała tragizm polskiego malarza. Dominik Szcześniak i Daniel Gutowski, proponują nowe spojrzenie na postać Nikifora. W jakich kategoriach należy rozpatrywać ich ledwie trzydziestodwustronicową opowieść graficzną?

Patrząc na losy Nikifora Krynickiego, można bez cienia wątpliwości zgodzić się ze stwierdzeniem, iż najlepsze scenariusze pisze ludzkie życie. Epifaniusz do dziś pozostaje bodaj najpopularniejszym Polakiem pochodzenia łemkowskiego, który praktycznie cały swój żywot spędził w nędzy i w cieniu ogromnego talentu. Nieskruszony niepowodzeniami, samotnością i lekceważeniem przez otaczającą społeczność, z artystycznym zacięciem kreślił kolejne dzieła, powstające praktycznie na każdej możliwej powierzchni. I tak, jego obrazy można było znaleźć, m.in. na skrawkach papieru, czy tekturze. W sumie doliczono się prawie czterdziestu tysięcy osobliwych wycinków rzeczywistości, zawartych w pracach Nikifora. To niepojęta liczba, dla każdego artysty zajmującego się daną dziedziną sztuki. Epifaniusz żył siedemdziesiąt trzy lata, co daje około dwadzieścia sześć tysięcy sześćset czterdzieści dni. Nie trzeba być biegłym w rachowaniu, by stwierdzić, że tworzył on średnio dwa obrazy dziennie. Ilu innych artystów, może pochwalić się takim osiągnięciem?

Dzięki ludziom dobrej woli, którzy wsparli wybitnego Łemka w chwilach słabości (m.in. ukraiński malarz Roman Turyn, krytycy sztuki Ella i Andrzej Banachowie, ksiądz Jerzy Wolff, czy plastyk Marian Włosiński) część prac Nikifora przetrwało do czasów współczesnych, a jego samego nazwano jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prymitywizmu. "Obrazy prymitywne" charakteryzują się deformację przestrzeni oraz prostymi technikami, i mają w sobie urok dziecięcych rysunków pełnych magicznego spojrzenia na świat. Taką też, na wpół fantastyczną postacią był malarz związany ze znanym uzdrowiskiem Krynica-Zdrój - duchem praktycznie nieistniejącym dla mijających go na ulicy ludzi, w bierności obserwującym zmieniającą się rzeczywistość fantasmagoryczną istotą. Właśnie w takich kategoriach postrzega wybitnego prymitywistę, scenarzysta recenzowanego albumu, niezwykle płodny - "człowiek orkiestra", Dominik Szcześniak.

Twórca klimatycznego Domu żałoby uniknął autobiograficznego spojrzenia na dorobek Nikifora, czy zupełnie niepotrzebnych peanów na cześć malarskiego mistrza. Nowatorstwo Krynicy oczami Nikifora objawia się przede wszystkim w metaforycznym przedstawieniu twórczości Epifaniusza Drowniaka oraz dołączeniu do tego dzieła dziennikarskiej nuty. Dominik umiejętnie łączy przeszłość z czasami współczesnymi (spowiedź chciwej kobiety, która zakupiła obrazy prymitywisty, z myślą o ich sprzedaży, w razie gdyby osiągnęły jakąś wartość), atrakcje Krynicy (Muzeum Nikifora, Pijalnia Słotwinka, woda lecznicza Zuber) z obojętnością kuracjuszy na agonię głodującego artysty. Zwieńczeniem opowieści są monologi dawnych znajomych Łemka, a nawet samego Krzysztofa Krauze, którzy w krótkich wypowiedziach świetnie puentują twórczość Nikifora Krynickiego. Niczym mantra, powraca chusteczka, do której kaszle dogorywający malarz, z czasem zapełniająca się coraz większymi plamami krwi.

Nikifor. Krynica oczami Nikifora to fenomenalna historia tragicznego żywota artysty, istna maestria krótkiej formy komiksowej. Precyzyjny scenariusz Szcześniaka, dopełniają niezwykle plastyczne, zachowane w duchu prymitywizmu, ilustracje Daniela Gutowskiego. Pastelowe kadry, oddają magiczny wyraz "sztuki naiwnej" oraz nie pozbawioną ciepłych akcentów stronę fabularną nietuzinkowego dzieła. Gutowski świetnie operuje obrazem, przez co komiks stanowi pyszny kąsek dla wszystkich miłośników tejże sztuki, a Szcześniak potwierdza swą supremację na rodzimym podwórku scenarzystów komiksowych.

Zwieńczeniem mej recenzji niech zostaną słowa Łukasza Turka, który napisał posłowie do opowieści graficznej o krynickim malarzu. "Postać stworzona przez Daniela Gutowskiego i Dominika Szcześniaka to Nikifor z poczuciem humoru. To Nikifor, który dobrze się bawi obserwując Kryniczan, wręcz drwi ze swojego mitu." Cóż za przewrotna myśl, deprecjonująca stereotypowy wizerunek Epifaniusza Drowniaka, jako nędzarza i cierpiętnika.

Ocena: 9/10

Nikifor - Krynica oczami Nikifora

Scenariusz: Dominik Szcześniak
Rysunek: Daniel Gutowski
Wydawnictwo: Ważka
Rok wydania polskiego: 11/2012
Liczba stron: 32
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 16 zł


blog comments powered by Disqus