Recenzja komiksu "Boże, zachowaj królową"

Autor: Jerzy Łanuszewski
5 kwietnia 2009

Boże, zachowaj królową rozpoczyna się dwutorowo. Pierwszy wątek to historia dziejąca się w magicznej krainie, opowiadająca o walce Tytanii z poprzednią królową elfów - Mab. Drugi przedstawia młodą dziewczynę, Lindę, która pewnej nocy poznaje grupę bardzo dziwnych osób. Rzecz jasna, oba wątki splotą się w finale komiksu.

W polskim komiksowym światku Mike Carey znany jest z serii Lucyfer, rozwijającej wątki z Sandmana, Neila Gaimana i komiksu Nigdziebądź, będącego adaptacją książki tegoż. Boże, zachowaj królową to mój pierwszy kontakt z twórczością Mike'a Careya i nie jestem zachwycony. Komiks jest, delikatnie mówiąc, nudny. Wątek starć w królestwie elfów został potraktowany bardzo po macoszemu, na korzyść łzawych problemików współczesnych nastolatków. Najbardziej denerwujące jest to, że Mike Carey kurczowo trzyma się spódnicy Gaimana - co chwilę wkleja (często zupełnie z czapy) bohaterów sandmanowskich, jakby nie wierzył, że bez tego zabiegu komiks się nie sprzeda. Równie niezadowalająca jest objętość albumu - niespełna sto stron okazało się być ciut za mało, żeby poprawnie przedstawić tę historię. Autor zwyczajnie nie zdążył zbudować napięcia czy poprawnie zarysować relacji między bohaterami. Miejscami miałem wrażenie jakbym czytał streszczenie.

Bohaterowie komiksu - cóż, oni po prostu są. Przedstawiono ich zupełnie nijako, nie wzbudzają żadnych emocji, a ich losy stają się czytelnikowi obojętne już po kilku stronach lektury. Duża w tym "zasługa" dialogów - nudnych, sztywnych, miejscami na siłę młodzieżowych.

Lubię grafiki Johna Boltona. W Księgach magii i w Arlekinie i Walentynach pokazał naprawdę solidne rzemiosło. Szkoda, że w Boże, zachowaj królową zszedł poniżej poziomu swoich możliwości. Autor trochę za bardzo poszalał z kolorami - są zbyt krzykliwe i rozmazane. Owszem taki styl bardzo pasuje do scen narkotycznych wizji czy życia klubowego, ale przy przedstawianiu codziennego życia i krainy elfów nie zdaje egzaminu. Owszem, jest parę zgrabnych ujęć - szczególnie dobrze wypadła królowa Mab, ale ogólnie widać, że Bolton niespecjalnie przyłożył się do tego albumu.

Kolejną kwestią jest jakość wydania. Nie, nie jest zła. Wprost przeciwnie - jest dobra. Za dobra. Naprawdę nie widzę sensu we wtłaczaniu tak cienkiego (dosłownie i w przenośni) albumu w twardą oprawę i windowaniu ceny do siedemdziesięciu złotych.

Boże, zachowaj królową nie jest złym komiksem, tylko przeciętnym. Bardzo przeciętnym. Do bólu przeciętnym. Spodobać się może jedynie ludziom fanatycznie miłującym wszystko co związane choćby w najmniejszym stopniu z Sandmanem. Zdrowa część społeczeństwa, po skończonej lekturze w najlepszym przypadku odłoży album na półkę.

Obrazy Grozy - 12 - Boże, zachowaj królową

Scenariusz: Mike Carey
Rysunek: John Bolton
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 12/2008
Tytuł oryginalny: God Save the Queen
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Rok wydania oryginału: 2007
Liczba stron: 96
Format: 175x265 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2493-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 69 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus