W poszukiwaniu własnego przeznaczenia - recenzja komiksu "Księgi Magii"

Autor: Kormak
22 listopada 2006

Angielski chłopiec w okularach dowiaduje się, że może zostać potężnym czarodziejem. Brzmi znajomo?

Pewnego dnia młody Tim Hunter spotyka na swojej drodze czterech tajemniczych mężczyzn w prochowcach. W jednym momencie całe jego życie zostaje wywrócone do góry nogami. Jak się okazuje, magia istnieje, a on sam ma potencjał do bycia najpotężniejszym magiem tego pokolenia. Musi jednak dokonać wyboru, bo kiedy raz wejdzie się na magiczną ścieżkę, nie ma już powrotu. Każdy z czterech przybyszów pokaże Timowi co może zyskać, ale także co stracić, jeśli zdecyduje się na przekroczenie drzwi...

Księgi Magii to bardzo popularna seria komiksów o przygodach małego czarodzieja, wydawana pod szyldem Vertigo, które jest częścią wydawnictwa DC Comics. I o ile to drugie zdominowane jest przez superbohaterów (Superman, Batman, Green Lantern itd.), Vertigo skupia się bardziej na magii i zjawiskach nadprzyrodzonych. Ten świat zamieszkują potężni czarodzieje i mityczne istoty, żyjące wśród nas, ale niedostrzegane przez tych, którzy nie chcą ich widzieć. To właśnie jedno z głównych przesłań Ksiąg Magii – nowoczesny człowiek zdecydował się zapomnieć o świecie nadnaturalnym, zignorować magiczną rzeczywistość, wybierając rozum, logikę oraz chłód nauki. Nie oznacza to jednak, że magia zniknęła.

Ten motyw przewija się również w większości komiksów i książek Neila Gaimana. Można wręcz powiedzieć, że przenikanie się dwóch światów - magicznego i normalnego – jest jego obsesją. W czteroczęściowej miniserii Księgi Magii ma on okazję nie tylko przekazać czytelnikowi większość swoich przemyśleń na ten temat, ale także ukazać olbrzymi potencjał, jaki kryje się w magicznym uniwersum Vertigo. Gaiman kolejny raz wziął na warsztat najbardziej obskurne i zapomniane postaci komiksowe (np. Phantom Stranger, Dr Occult, Zatanna) i tchnął w nie nowe życie. W Księgach Magii aż roi się od czarodziejów i mieszkańców mitycznych krain. Wszystkich spotka na swojej drodze młody Tim Hunter. Z niektórymi się zaprzyjaźni, a inni staną się jego wrogami. Od każdego z nich nauczy się czegoś ważnego o sztuce magii, zanim podejmie decyzję. Chłopiec przejdzie przyśpieszony kurs zasad obowiązujących w świecie, który ukryty jest przed oczami ciekawskich; ta inicjacja nie zawsze będzie prosta i przyjemna.

Na pewien sposób Księgi Magii to typowa opowieść o bohaterze, który wyrusza w niebezpieczną podróż, aby poznać prawdę o sobie i swoim przeznaczeniu. Czwórka mężczyzn w prochowcach pokaże mu przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Tim zwiedzi także mistyczne królestwo Faerie, gdzie mieszkają elfy. Ta kraina jest wielką fascynacją Gaimana i pojawia się w wieku jego innych dziełach. W Księgach Magii nie mogło także zabraknąć jego ulubionego bohatera. I nie, nie chodzi tu o Sandmana, a o Johna Constantine’a z serii komiksowej Hellblazer (na podstawie której nakręcono film z Keanu Reevesem w roli głównej). Ten cyniczny, wiecznie palący papierosy łajdak w podniszczonym prochowcu będzie jednym z przyjaciół, przewodników i nauczycieli Tima Huntera, pokazującym mu blaski i cienie magicznego świata. I to właśnie bardziej Constantine i jego trzej towarzysze są tutaj głównymi graczami. Tim jest na razie zagadką, potencjałem, obietnicą. Może wybrać zwyczajne życie albo ścieżkę magii. Na tej drugiej z kolei może stanąć po stronie dobra lub zła. Wybór należy do niego, a przynajmniej tak mu się wydaje...

Księgi Magii ukazują się do dzisiaj, ale to właśnie pierwsza, czteroczęściowa miniseria jest zdecydowanie najlepsza. Gaiman jak zwykle snuje rozważania nad losem, przeznaczeniem oraz pochodzeniem magii. Nie ma tutaj jednak pewnego przeładowania czy wrzucania do jednego worka postaci i bogów z wszelkich możliwych mitologii, co niektórych odstręcza np. od Sandmana. Tutaj autorowi udało się zapanować nad tymi popędami, dzięki czemu zyskała sama fabuła. Nie można także zapomnieć o czwórce fantastycznych rysowników: każdy panel jest dopracowany do najmniejszych szczegółów, kreska dopieszczona, a kolory momentami oszałamiają. Jeśli komuś wydaje się, że w Polsce za dużo już wyszło komiksów Gaimana i miał nadzieję, że wreszcie trafił na coś słabego, to niestety musi jeszcze poczekać. Księgi Magii są właściwie bezbłędne.

Aha, wiele osób zwracało uwagę na uderzające podobieństwo postaci Tima Huntera do Harry’ego Pottera. Obaj bohaterowie to nastoletni angielscy chłopcy z problemami rodzinnymi, którzy dowiadują się, że są czarodziejami. Obaj za maskotkę mają zaczarowane sowy. Książki o Potterze ukazały się dużo później od Ksiąg Magii, co mogło wzbudzić podejrzenia o plagiat. W końcu głos w tej sprawie zabrał Neil Gaiman i chociaż sam dostrzega pewne podobieństwa, to większość z argumentów uznał za naciągane. W jego wersji wydarzeń zarówno on jak i J.K. Rowling czerpali z tych samych archetypów. Albo naprawdę w to wierzy, albo przekonała go do tego pokaźna suma.



Obrazy Grozy - 2 - Księgi Magii

Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunek: John Bolton, Scott Hampton, Paul Johnson, Charles Vess
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 9/2006
Tytuł oryginalny: The Books of Magic
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Rok wydania oryginału: 1993
Liczba stron: 196
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN: 83-237-2815-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 69 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus