Recenzja komiksu "Hellraiser"

Autor: Tomasz Nowak
15 października 2007

Piekło jest wszędzie

Tom otwierający drugą serię egmontowskiego cyklu "Obrazy Grozy" to rozszerzenie słynnej powieści, a potem i filmu o Cenobitach i piekle, przed którym nie ma ucieczki. Tym razem jednak to nie jedna opowieść, ale zbiór, zawierający dziewięć odrębnych, niezależnych historii.

Z otchłani wyobraźni

Wątek komiksowy rozpoczął się w dziejach Hellraisera rozpoczął się w 1989 r., a więc w trzy lata po wydaniu opowiadania The Hellbound Heart (pol. Powrót z piekła) i dwa po filmowej adaptacji, która przyniosła serii tak wielką sławę.

Cykl komiksowy zapoczątkował sześćdziesięcioczetrostornicowy zbiorek wydany przez Epic Comics pod jakże sugestywnym tytułem: Clive Barker's Hellraiser. Book #1. Zawierał on cztery opowieści: The Canons of Pain, Dead Man's Hand, The Warm Red i Dance of the Fetus. Wydanie w formacie deluxe, z "twardszą" okładką, świadczyło o tym, że wydawca chce nadać publikacji posmak ekskluzywności. Można powiedzieć, że obecnie polski edytor poszedł w jego ślady, dodając od siebie twardą oprawę i papier kredowy.

Seria ukazywała się do 1992 r. i liczyła łącznie 20 zeszytów. Jej uzupełnienie stanowią dwa wydane jeszcze w 1992 r. osobne numery - Summer Special i Dark Holiday Special oraz podsumowujący wybór ośmiu opowiadań pt. Hellraiser. W tym samym roku odbyła się również premiera kolejnej filmowej części cyklu: Hellraiser III: Hell on Earth. I ta, jako jedyna, jak dotąd, została wówczas zaadoptowana w formie komiksu pod tym samym tytułem. Przeniesiona z ekranu historia prezentowała się jednak dość skromnie i pewnie dlatego nie doczekała się kontynuacji. Dopełnienie serii komiksowej stanowiła wydana w 1994 r. powieść graficzna Spring Slaughter, ze scenariuszem Larry'ego Wachowskiego i rysunkami Marka Pacelli.

Powrót do piekła

Dopiero po blisko dziesięciu latach, w czerwcu 2002 r. komiksy z cyklu "przypomniały o sobie", ukazując się w zbiorze Hellraiser: Collected Best vol. I. Liczył on ponad 230 storn i zawierał opowiadania publikowane wcześniej w zeszytach. Podobnie zresztą, jak następujące po nim tomy II (czerwiec 2003, 200 str.) i III (sierpień 2004, 320 str.).

Polska edycja stanowi także wybór - jeszcze węższy, bo składajacy się jedynie z dziewięciu historyjek. Można ją jednak także traktować, jako swoiste "best of the best" z wszystkich trzech tomów. Pinhead, autorstwa Johna Boltona, zdobiący pierwszą stronę okładki, pierwotnie pojawił się na okładce tomu II.

Wybór otwiera niezwykle barwne, malarskie W tych błękitnych głębiach kryje się piekło (Haines i Lago), przenoszące bohaterów w czasie pomiędzy współczesnością, a czasami konkwistadorów. Łącznikiem między nimi są więzy rodzinne i oczywiście piekło. Potem następują trącące dziecięcą traumą i świadomym sadyzmem karykaturalne Szafy (Wachowski i Kim). Dalej, w zaprawionych nutką suspensu Przede wszystkim twarz (Strand i Chiarello) powraca stary jak świat motyw artysty zaprzedającego duszę dla wyżyn sztuki. Także Pieśń metalu i ciała (Atkins i Dorman), niesie ze sobą motyw sztuki, a dokładnie muzyki, która może stać się łącznikiem z zaświatami. W samym środku tomu znajduje się przepełnione eksperymentami formalnymi Rozkoszne kłamstwo (Nutman i Koeb). Usprawiedliwienie dla takiej formy graficznej może stanowić jedynie fakt, że głównym bohater tej opowiastki jest malarz. Kanony bólu (Saltzgaber i Bolton) zabierają czytelnika w czasy średniowiecza. Tym razem Cenobitom mają stawić czoła ludzie przepełnieni wielką, choć beznadziejną miłością i wiarą. Kolejne Trupy gniją (Chichester i Mignola) uznać można za hellraiserowską wersję Portretu Doryana Greya. Natomiast konia z rzędem temu, kto potrafi zinterpretować historyjkę Wordsworth (Gaiman i McKean). Ostatni Labirynt umysłu (Nelson), to bodajże jedyny tekst, który wnosi coś nowego do naszej wiedzy o realiach świata zawładniętego przez sługi piekieł. Tom zamyka kilkustronicowa galeria zainspirowanych grafik.

Zarówno skład twórców, jak i fakt wielkiej artystycznej swobody, jaką im dano, świadczy o tym, że komiksowe opowieści o sługach Lewiatana były jednocześnie poszukiwaniem nowej formuły dla całej koncepcji. Z drugiej strony, ranga nazwisk, sprawia że można uznać te opowiastki za swoisty "tribute to", w którym scenarzyści i rysownicy, wchodząc w świat stworzony przez Barkera, poszerzają go, a jednocześnie komplementują.

Jedna droga

Akcja poszczególnych historyjek rozgrywa się, podobnie jak w filmach, gdzieś w przejściu pomiędzy światami - rzeczywistością, a piekłem, zawsze chętnie otwartym na nowych brańców. A tych nie brakuje, bowiem rozbuchane żądze potrafią zaprowadzić tam jak po sznurku i na dodatek, z niepokojącą łatwością.

Najbardziej fascynującym tworem Barkera są niewątpliwie Cenobici - wysłannicy Lewiatana, władcy krainy wiecznego cierpienia. Tutaj ich galeria powiększa się, a dowolność rysunkowej interpretacji sprawia, że niektórzy, miast straszyć, ocierają się swym widokiem o groteskę.

W ogóle, z lektury tego, jakże uroczo ponurego tomu, płynie prosty i jednoznaczny wniosek - wszystkie drogi i tak wiodą do piekła. Wszak nie ma nieba - jest tylko cierpienie i ból - we wszelkiej postaci. To wizja, która z całą pewnością zachwyci każdego fana sług Lewiatana. Według niej są oni obecni zawsze w wszędzie, omalże na każde wezwanie. Ostatecznie i tak ludzie miotający się po (naszym?) świecie, za każdym razem okazują się jedynie narzędziami w rękach obcych potęg, z których istnienia nie zdają sobie nawet sprawy. A dostęp do bramy - kostki-układanki jest dla wszystkich zaskakująco łatwy.

Komiksowy Hellrasier cierpi jeszcze na dwie choroby. Pierwszą jest antologiczność, a wiec krótkie, diametralnie odmienne formy, które nie pogłębiają intrygi barkerowskiego świata, a jedynie niebezpiecznie rozciągają jego realia praktycznie na każdy element podanej rzeczywistości. Po drugie zaś, znów ukazuje się u nas nieco w oderwaniu od chronologii. To oczywiście żaden zarzut, tak wobec wydawcy, jak i samej publikacji. Po prostu takie były (mam nadzieję, że bezpowrotnie) ówczesne realia i że nie dało się go wydać wcześniej. Oby takich zapóźnień jak najmniej, bo komiksowy Hellraiser, pozbawiony magii filmowego szaleństwa, smakuje trochę, jak kolejne, już odgrzewane odsłony, którymi co parę lat raczą nas filmowcy.

To zdecydowanie album dla fanów. "Nienawróconym", może wydać się zbyt "bluźnierczy", czyli po prostu monotonny. Zdaje się, że dla świata nawiedzanego przez Cenobitów nie ma tu żadnej alternatywy. Nie można z niego uciec, ani się mu przeciwstawić. Pozostaje więc cały czas obracać się w kręgu pewnych zamkniętych z góry rozwiązań fabularnych.

Na jednym z for dyskusyjnych ktoś napisał, że "Wordsworth Gaimana to po prostu czysty obłęd". Istotnie, jednak nie jestem pewien czy o ten sam obłęd chodziło wyrazicielowi tej myśli. Wszak zaraz potem kwituje: "Kto by pomyślał że z tak prymitywnego filmu można zrobić takie dzieło". To znak czasów czy po prostu daleko idąca pauperyzacja? Niech dumają nad tym badacze. Fanów współczesnego komiksu być może ta publikacja "powali", wielbicieli tajemnicy kostki - pewnie nie do końca. Podobnie jak i innych, bardziej "zwykłych" czytelników. Oczywiście z wyjątkiem tych, którym marzy się "czysty obłęd".

Obrazy Grozy - 5 - Hellraiser

Scenariusz: Peter Atkins, D.G. Chichester, Neil Gaiman, Lurene Haines, Mark Nelson, Phil Nutman, Erik Saltzgaber, Jan Strnad, Lawrence "Larry" Wachowski
Rysunek: John Bolton, Mark Chiarello, Dave Dorman, Lurene Haines, Miran Kim, Bill Koeb, Ray Lago, Dave McKean, Mike Mignola, Mark Nelson
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 4/2007
Liczba stron: 160
Format: B5
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323728252
Wydanie: I
Cena z okładki: 69 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus