Recenzja komiksu "Amerykański wampir"

Autor: Aleksander Krukowski
26 grudnia 2011

To pasjonujące, w jak wielu rolach Stephen King potrafi się odnaleźć wraz z wiekiem. Osiągnąwszy szczyt jako twórca powieści i opowiadań grozy, zaczął angażować się w filmowe produkcje, scenariusze seriali, uczenie kreatywnego pisania, naukową refleksję nad fantastyką - długo by wymieniać! Dla Kinga wydaje się nigdy nie być za późno na sięgnięcie w nową dziedzinę intelektualno-artystycznego wyrazu. A gotowe utwory świadczą głównie o tym, że miał przy tej pracy masę frajdy. Nic więc dziwnego, że przekonanie Kinga do współtworzenia komiksu przyszło drugiemu scenarzyście, Scottowi Snyderowi, bardzo łatwo.

King zapisał się już wyraźnie w historii literackiego wampira, tworząc jedno ze swych najbardziej uznanych dzieł, Miasteczko Salem. Ale było to dawno temu i przez lata zalewani byliśmy "bladymi detektywami, którzy popijają Krwawą Mary i pracują jedynie nocą; melancholijnymi, spragnionymi miłości dżentelmenami z Południa; nastoletnimi anorektyczkami; chłoptasiami o wielkich, sarnich oczach" (ze wstępu S. Kinga do Amerykańskiego wampira). Obraz wampira zmienił się i ktoś musiał zrobić z tym porządek. Tym kimś był Scott Snyder, pomysłodawca postaci Amerykańskiego wampira.

Już w Miasteczku Salem widoczny był wpływ otoczenia na wampiryczne kreacje. Zło w Salem nie brało się znikąd lecz było eskalacją pierwiastków tkwiących w jego mieszkańcach. Podobnie dzieje się z Amerykańskim wampirem. Mamy tu dwie historie powstania dwóch wampirów, które łączy postać Skinnera Sweeta. W pierwszej z nich jest on dość przypadkową ofiarą drapieżcy, w drugiej - wampirycznym stwórcą. Sam Skinner daje początek zupełnie nowej jakości. W przeciwieństwie do swych europejskich przodków, Amerykanin Sweet po przemianie nie musi unikać światła słonecznego. Jest szybszy i silniejszy. Posiada też zdecydowanie mniej okrzesany charakter, lecz to akurat pozostałość jego ludzkiej natury.

Skinner Sweet to kowboj z Południa. Agresywny, brutalny, bezpośredni, mściwy i zaczepny. Po przemianie staje się jeszcze gorszy. Będąc egocentrykiem unika przemieniania innych, lecz w końcu okoliczności zmuszą go do tego. Oczywiście "potomstwo" Sweeta także będzie obdarzone nie lada charakterem.

Rysunki Albuquerque są typowe dla amerykańskiego komiksu. Nie trzeba być ekspertem, by odgadnąć, że pracował on między innymi przy Batmanie i Supermanie. Właśnie takiej kreski potrzebował Amerykański wampir, ona naprawdę dobrze współgra z całością. Do tego Albuquerque potrafi modelować swoje linie w taki sposób, że różnią się one w dwóch historiach. Zatem gdy Snyder opowiada o przemienionej ofierze Skinnera, tusz staje się ostry, rozmywa się za to, kiedy King przybliża nam historię powstania Amerykańskiego wampira.

Choć Amerykański wampir to dwie zamknięte historie, ilość niedokończonych wątków budzi niecierpliwość. Kolejne tomy komiksu obejmować mają kolejne dekady historii Ameryki (pierwszy tom obejmuje koniec XIX wieku i lata 20. XX wieku) i pokazywać, jak bardzo wampirycznym stał się ten kraj. Trudno będzie się tego doczekać.

Obrazy Grozy - 15 - Amerykański wampir

Scenariusz: Stephen King, Scott Snyder
Rysunek: Rafael Albuquerque
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 5/2011
Tytuł oryginalny: American Vampire
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 200
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323746744
Wydanie: I
Cena z okładki: 89,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus