Wstęp do komiksu "Amerykański wampir" (Stephen King)

Autor: materiały prasowe
4 kwietnia 2011

Wstęp

Oto, czym nie powinny być wampiry: bladymi detektywami, którzy popijają Krwawą Mary i pracują jedynie nocą; melancholijnymi, spragnionymi miłości dżentelmenami z Południa; nastoletnimi anorektyczkami; chłoptasiami o wielkich, sarnich oczach.

A czym być powinny?

Zabójcami, skarbie. Zimnymi jak głaz zabójcami, którym nigdy dość smakowitej grupy A. Złymi chłopcami i dziewczynami. Łowcami. Innymi słowy - głęboką, amerykańską nocą. Czerwoną, białą i niebieską, z akcentem na czerwień. Dawne wampiry zostały przechwycone przez autorów grzeczniutkich romansów. Dlatego właśnie tak bardzo podekscytował mnie e-mail, w którym Scott Snyder - autor znany mi ze świetnego zbioru opowiadań Voodoo Heart - wspomniał, że rozmawiał z gośćmi z Vergito o serii komiksowej o wampirach. Jego podejście do tematu było wyjątkowe, entuzjazm niezwykle zaraźliwy.

Miał też ambitne plany dotyczące długiej historii Skinnera Sweeta i jego ofiar: zamierzał ni mniej ni więcej, tylko opisać powstawanie Ameryki oglądane nieśmiertelnymi oczami nowego rodzaju wampira, który potrafi chodzić w słońcu. Dostrzegłem w tym potencjał do świetnych historii, spodobały mi się też implikacje samego pomysłu. Kryje się w nim podtekst mówiący bardzo ważne rzeczy na temat nieograniczonej amerykańskiej energii i jej mrocznej strony: chciwości, niewahającej się przed niczym żądzy pieniędzy i władzy.

Scott prosił o zdanko reklamowe.

Ja spytałem, czy zamiast tego mógłbym napisać odcinek. W istocie miałem ochotę chwycić w dłonie palnik i wypalić tę historię w skórze, niczym wielki, przerażający tatuaż.

Ostatecznie przypadło mi stworzenie historii pochodzenia Skinnera Sweeta i nikt nie ucieszył się z tego bardziej ode mnie. Jeśli się wam podoba, nie dziękujcie: podczas pisania posługiwałem się szczegółowym planem Scotta, tu i ówdzie dodając kilka bajerów, lecz nigdy nie oddalałem się zbytnio od głównej linii narracyjnej. Po co chrzanić dzieło genialne? Jeśli się wam nie spodoba, możecie winić za to fakt, że tego typu opowieści to dla mnie coś nowego. (Oczywiście jeśli się wam nie podoba, to co tu do diabła robicie?) Całe życie czytam komiksy - zjadłem zęby na Plastic Manie i Combat Casey'u - lecz przez ostatnich piętnaście lat komiksowe medium dorosło. Wiele zawdzięczam Markowi Doyle'owi, który redaguje Amerykańskiego wampira. To Mark mnie wprowadził, przesyłał scenariusze znakomitych komiksów, takich jak Northlanders i Scalped. Nauczyłem się z nich, ile tylko mogłem (i ponownie przeczytałem serię Locke & Key mojego syna, Joego Hilla). A potem słuchałem pokornie, gdy tłumaczyli mi nowe zasady (dowiedziałem się na przykład, że baloniki z myślami są już passé).

To Mark i Scott poprawiali (z ogromnym taktem) moje layouty, kiedy coś pomieszałem. No i przede wszystkim to niezwykły Rafael Albuquerque obdarzył nasze słowa i opisy barwnym, pełnym grozy życiem. Nie wiem, jak mu za to dziękować. Podziwiam go, zwłaszcza że sam nie potrafię narysować nawet ludków z pięciu kresek. Patrzenie, jak panele z prostych szkiców przeradzają się w ukończone rysunki, stanowiło najbardziej satysfakcjonujące doświadczenie, jakie od dłuższego czasu przydarzyło się w moim twórczym życiu. Potrafię pisać historie i dialogi, ale czar, który rzuca Rafa, dodaje im zupełnie nowego wymiaru.

Lecz w ostatecznym rozrachunku chodzi przede wszystkim o to, by zwrócić wampirom ich kły, w znacznym stopniu ukradzione przez najnowszą modę na słodkie wampirki. Chodzi o to, by znów stały się straszne. Dzięki, koledzy, za to, że pozwoliliście mi stać się częścią tego projektu. Skinner Sweet naprawdę ssie i to ssie, jak należy. Tak właśnie być powinno.

Stephen King

Maj 2010 r.

Obrazy Grozy - 15 - Amerykański wampir

Scenariusz: Stephen King, Scott Snyder
Rysunek: Rafael Albuquerque
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 5/2011
Tytuł oryginalny: American Vampire
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 200
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323746744
Wydanie: I
Cena z okładki: 89,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus