Człowiek z Metropolis – recenzja komiksu "Luthor"

Autor: Jerzy Łanuszewski
Korekta: Maciej Jasiński
10 grudnia 2015

www.gildia.pl
Luthor.
Dostępność: 3-4 dni robocze
Cena: 48,90 zł 69,99 zł
dodaj do koszyka

Lex Luthor – dyżurny wróg Supermana – jest postacią o olbrzymim potencjale, który jednak rzadko zostaje wykorzystany. Zdecydowana większość scenarzystów pokazuje tego przedsiębiorcę i naukowca jako szaleńca czy megalomana, jego działania tłumacząc prostą zawiścią wobec Kryptończyka. Nie starają się zgłębić jego motywów, przez co staje się on często postacią jednowymiarową, niewiele różniącą się od legionu innych superłotrów. A przecież można przedstawić go od zupełnie innej strony, co pokazał Brian Azzarello w komiksie Luthor.

Znając wcześniejszą twórczość tego pisarza, spodziewałem się, że poradzi sobie z tym tematem przynajmniej dobrze. A jest nawet lepiej niż dobrze. Czytając ten album można wręcz odnieść wrażenie, że Luthor to postać wprost dla niego stworzona.

Patrząc na samą fabułę, widać, że autor nie robi tu żadnej rewolucji – podobne historie dosyć często były przedstawiane w komiksach o Supermanie. Azzarello dodaje do tego drobne niuanse, nasącza opowieść mrokiem i brutalnością, dzięki czemu ta prosta opowieść zyskuje na głębi – choć wciąż mieści się w ramach raczej typowej historii o nadludziach w pelerynach. W ten sposób pisarz pokazuje jak intrygującą i bliską czytelnikowi postacią może być Luthor – i jak niewiele trzeba, by spojrzeć na świat z jego perspektywy.

Azzarello nie wybiela tej postaci – w jego ujęciu przeciwnik Supermana to wciąż bezwzględny miliarder, z krwią wielu osób na rękach. Można jednak zauważyć, że żaden z jego czynów nie jest popełniany "bo tak" – wszystko co robi służy jasno określonym celom. Nawet jeśli czytelnik nie zgadza się z nim, to jednak po lekturze tego albumu lepiej zrozumie tego antybohatera, a może też inaczej spojrzy na Supermana.

W komiksach o Ostatnim Synu Kryptona to Luthor był zwykle tym, który knuł coś za kulisami – u Azzarello te role niejako się odwracają. Czytelnik przez prawie cały czas jest blisko naukowca, siedzi w jego głowie, poznaje jego myśli – tymczasem obcy superbohater jest gdzieś tam w tle. To kolos o czerwonych oczach – milczący, wyniosły, nieprzenikniony. Widzimy jego działania, ale nie wiemy co zamierza. Może Luthor ma rację i pewnego dnia obrońca obróci się przeciw ludzkości?

W 2011 roku Egmont wydał komiks Joker, będący efektem późniejszej współpracy Lee Bermejo i Briana Azzarello. Już wtedy polscy czytelnicy mogli się przekonać, że obaj twórcy dobrze się rozumieją, a ich wizje świetnie się dopełniają. Artysta posługuje się intensywnym, mięsistym stylem, wspaniale wyrażającym emocje bohaterów. Pełne szczegółów kadry dodają narracji wiarygodności; mroczna paleta barw sprawia, że komiks staje się jeszcze bardziej ponury, a zagrożenie ze strony Supermana – realne.

Azzarello i Bermejo stworzyli wspólnie świetny album – dużo lepszy od ich późniejszego komiksu o szaleńcu z Gotham. W ich ujęciu antybohater dostaje to na co zasłużył – nie pieśń pochwalną, ale historię pokazującą świat z jego punktu widzenia. I szkoda tylko, że to jednorazowy projekt. Bardzo chętnie przeczytałbym dłuższą serię o Luthorze, tworzoną przez ten duet autorów.

Obrazy Grozy - 20 - Luthor

Scenariusz: Brian Azzarello
Rysunek: Lee Bermejo
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2015
Tytuł oryginalny: Luthor
Wydawca oryginalny: DC Comics
Liczba stron: 144
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328110953
Wydanie: I
Cena z okładki: 69,99 zł


blog comments powered by Disqus