Recenzja mangi "Ookami Shoujo to Kuro no Ouji" ("Wolf Girl and Black Prince")

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Agata 'Aninreh' Włodarczyk
17 września 2015

Leciutko i bez zadęcia

Zeszłoroczna emisja dwunastoodcinkowego anime na podstawie mangi Ayuko Hatty sprawiła, że fani ponownie zwrócili na nie uwagę. Ookami shoujo, rysowane i wydawane od 2011 roku, liczy sobie dzisiaj 13 tomów i święci triumfy na listach bestsellerów. Nie da się ukryć – zasłużenie. 

Ookami shoujo to kuro no ouji (czyli Wilcza dziewczyna i czarny książę) to historia Eriki, szesnastoletniej licealistki. Nigdy nie interesowała się specjalnie romansowaniem, ale aby nie stracić twarzy wśród koleżanek, wymyśliła sobie chłopaka. Sprawa skomplikowała się, gdy przyjaciółki zaczęły podejrzewać, że dziewczyna kłamie – Erika postanowiła więc zrobić zdjęcie przystojnemu chłopcu na ulicy i pokazać je jako dowód. Okazuje się, że pechowo wybrała na swój "obiekt” Kyouyę, jednego ze szkolnych gwiazd z jej rocznika, o czym nasza bohaterka, oczywiście, nie wiedziała (bo chłopakami się nie interesuje). By ratować reputację, postanawia skonfrontować się z Kyouyą i poprosić go o uczestnictwo w jej "sprytnym” planie. O dziwo, chłopak się zgadza, co staje się, naturalnie, początkiem problemów Eriki.

Brzmi standardowo? Owszem, początek mangi taki właśnie jest. Mamy karkołomny plan głównej bohaterki (dość w mangach shoujo popularny), przystojnego chłopaka, który poza szkołą okazuje się mieć zupełnie inny, mroczny i sadystyczny charakter. Jako zapłatę za pomoc żąda od Eriki, by została jego służącą/pieskiem (nawet mówi do niej „Pochi”). Między Bogiem a prawdą w pierwszych tomach autorka wykorzystuje cały szereg kalek i szablonów znanych czytelniczkom szkolnych romansideł. Robi to na szczęście z wyczuciem i przymrużeniem oka. Przy czym należy zauważyć, że sytuacja uczuciowa naszych bohaterów stabilizuje się tak naprawdę… w czwartym tomie! Co więc może się dziać w kolejnych dziewięciu, że nie wspomnimy nawet o tych jeszcze niewydanych?

I tu leży prawdziwa siła tej mangi. Ayuko Hatta postawiła nie na romantyczne uniesienia, zwroty akcji rodem z klasyków gatunku, bo ileż można ciągnąć średnio logicznie realizowane "gonienie króliczka”, jak na przykład w Ścieżkach Miłości – Ao Haru Ride czy Dengeki Daisy? Mangaka postanowiła zbudować swoją historię na kanwie komedii obyczajowej i konstrukcji bohaterów. 

 

Z jednej strony dostajemy naprawdę wiarygodne postaci, zbudowane początkowo na szablonach, ale później rozwinięte w pełnoprawne istoty myślące. Erika z typowej dla gatunku trzpiotki ewoluuje w miłą, pełną pozytywnej energii dziewczynę. Czasami nieco roztrzepaną i zagubioną ciapę, ale wykazującą się przy tym ogromnym uporem w dążeniu do utrzymania związku z Kyouyą. On z kolei szybko nabiera cech typowego nastolatka: lekko zblazowany, niecierpliwy, często nieumiejący odszyfrować własnych motywów, a jednocześnie małomówny i cyniczny. Mangaka w dość wczesnych rozdziałach zrezygnowała z nadanej mu początkowo maski „księcia na pokaz”, więc nawet w towarzystwie przestaje błyskać uśmiechami. Erika w ich związku jest stroną zdecydowanie bardziej (nad)aktywną, ale Kyouya też potrafi, czasem niespodziewanie dla siebie samego, wyjść z inicjatywą i zrobić kilka rzeczy, które wywołują euforię u jego dziewczyny. Oboje bardzo szybko wzbudzają ogromną sympatię.

 

Podsumowując – mamy w Ookami shoujo do czynienia z najzwyczajniejszą parą na świecie. Autorka przeprowadza nas poprzez proces poznawania się i docierania do siebie Eriki i Kyouyi, nie zapominając przy tym ani o szkolnym życiu, ani o rodzicach bohaterów, ani o ich przyjaciołach, dołączając co jakiś czas mniej lub bardziej intrygujący wątek poboczny (jak na przykład motyw stalkingu, którego ofiarą padła przyjaciółka Eriki, Ayumi). Robi to wszystko bez przerysowania i zadęcia, z silnym rysem komediowym. Bardzo szybko okazuje się, że Ookami shoujo to kuro no ouji praktycznie czyta się samo – kolejne historie podane są lekko i sympatycznie. 

 

Kreska jest dość charakterystyczna: męscy bohaterowie, chociaż oczywiście z założenia przystojni i męscy, wyglądają bardziej naturalnie niż w większości shoujo (mniejsze oczy, lepiej zachowane proporcje ciała, brak szalonych fryzur), dziewczęta zaś są po prostu ładne. Przyjemnie popatrzeć na kadry, skomponowane w większości harmonijnie, przemyślane. Fajerwerków graficznych nie uraczymy, ale też nikt ich w tego typu komiksie nie oczekuje. Przy tym ostrzegam: sposób rysowania nieco różni się od znanych w Polsce mang, więc może nie przypaść od razu do gustu. 

 

Porównując do wyjątkowo popularnego w Polsce Dengeki Daisy, ta manga wypada znacznie lepiej. W Dengeki dostajemy nieprawdopodobną fabułę, hakerów, zakrawający na pedofilię związek piętnastolatki z dorosłym facetem, kryminalne intrygi i cuda na kiju. Ookami shoujo już bliżej do Ao Haru Ride – ale bez dziwacznych zwrotów akcji i nagromadzenia dramy – czy Służącej Przewodniczącej – też jednak bez fantastycznych elementów (cosplay, typowe dla shoujo problemy szkolne wyolbrzymione przez konwencję komediową). Manga Ayuko Hatty to bardzo dobrze poprowadzony szkolny romans, podszyty humorem, z nieźle rozplanowaną fabułą. Trudno powiedzieć, czy przy kolejnych tomach się nie wypali, ale warto mieć nadzieję, że autorka utrzyma poziom.

 

 

Ookami shoujo to kuro ouji

Tytuł oryginalny: Ookami shoujo to kuro ouji



blog comments powered by Disqus