"Opus" - recenzja mangi

Autor: Aleksander Krukowski
9 maja 2018

www.gildia.pl
Opus.
Dostępność: 1 tydzień
Cena: 63,60 zł 74,90 zł
dodaj do koszyka

Opus

What if god was one of us

Opus jest komiksem kilkakrotnie niedokończonym. Najpierw ukazywał się w japońskim czasopiśmie „Comic Guys”, które zostało zamknięte, nim autor zdołał zakończyć historię. Było to w latach 1995-1996. W 2010 roku Satoshi Kon zmarł, a w jego papierach odnaleziono kolejny rozdział historii, który obwieszczono zakończeniem, co dało impuls do dwutomowego wydania zbiorczego. Tyle że ów rozdział był w zasadzie tylko szkicem a domknięcie historii – częściowe, pozostawiające wiele luźnych wątków i wyraźnie zaznaczoną przestrzeń na kontynuację. Której już najprawdopodobniej nie będzie, za oczywistą sprawą śmierci autora ale i decyzją wydawców, by komiks uznać za skończony. W polskim wydaniu otrzymujemy komplet zeszytów, łącznie ze wspomnianym szkicem „zakończenia”, w jednym omnibusie.

Fajne jest to, że historia Opus współbrzmi do pewnego stopnia z jego genezą, bo jest właśnie o problemach z zakończeniem. Główny bohater to Chikara Nagai, mangaka cieszący się renomą, który zbliża się do ukończenia kolejnej mangi o policjantce z telepatycznym darem. Obserwujemy jej pościg za Maską, przywódcą religijnej sekty. Nagai postanawia dodać zakończeniu dramatyzmu, uśmiercając jedną z pobocznych postaci, gdy ta... wydostaje się z ram mangi, kradnie planszę, na której ginie, a Nagai nie potrafi jej odtworzyć. Kłopoty z zakończeniem nabierają nowego wymiaru, gdy bohater orientuje się, że oto jest w wykreowanym przez siebie komiksowym świecie.

Opus ma kilka fabularnych i narracyjnych wymiarów, co czyni z niego bardzo atrakcyjną historię. W pewnym sensie jest to „komiks o powstawaniu komiksu”, zdradzający pewne tajniki branży, problemy z formą odcinkową i tak dalej. Jest to też komiks o czymś w rodzaju odpowiedzialności twórczej, o roli autora i zakresie jego kreacji – co robi się ciekawe zwłaszcza wtedy, gdy Chikara Nagai stwierdza, że w trakcie pisania niektóre postaci żyją własnym życiem, ich losy toczą się w sposób niezamierzony, niekontrolowany. Później, kiedy metafory te zostaną podjęte dosłownie, komiks nabiera cech zabawy formą, rozwijane do tego stopnia, że na jego kadrach pojawia się nawet Satoshi Kon. W tym sensie to bardzo nowoczesna (ponowoczesna) manga, choć jej kreska jest raczej tradycyjna, typowa dla lat 90., w którym to okresie powstała.

Wydaje mi się pewną nadinterpretacją, choć niezwykle kuszącą, odczytywanie zakończenia Opusa, na wiele sposobów otwartego, niedopowiedzianego, jako strategii zaangażowania czytelnika w tekst. Jeśli bowiem nie wszystko zostało zamknięte, to otwiera się pole do twórczego domykania, „domyślania” pewnych wątków, a tym samym – do współtworzenia historii. Zaciera się wtedy kolejna granica. Już nie tylko widzimy fikcyjnego twórcę podczas jego pracy, nie tylko widzimy prawdziwego twórcę, który tworzy swój awatar by spotkać swoje alter ego, ale sami gdzieś w to wchodzimy.

Polecam ten komiks przede wszystkim starszym czytelnikom. Wymaga on pewnego obycia z komiksem, pewnej wrażliwości formalnej. Pod względem akcji też wypada nieźle, jednak czytany w taki „sensacyjny” sposób wiele traci.

Opus

Scenariusz: Satoshi Kon
Rysunek: Satoshi Kon
Wydawnictwo: Studio JG
Rok wydania polskiego: 9/2017
Liczba stron: 372
Format: B5
Oprawa: zintegrowana
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788380012288
Wydanie: I
Cena z okładki: 74,90 zł


blog comments powered by Disqus