Obiecujące science fiction - recenzja komiksu "Orbital: Blizny"

Autor: Mirosław Skrzydło
11 lipca 2012

Ważnym elementem opowieści z nurtu science fiction są trudne relacje rasy ludzkiej z obcymi gatunkami, z którymi nawiązano kontakt podczas eksploracji nieskończonego kosmosu. Częstokroć w takich przypadkach ujawniają się wszystkie negatywne cechy, jak choćby żądza zniewolenia słabszych, duma i pycha, czy stawianie się w pozycji lepszego, silniejszego, mądrzejszego, etc. Co po lekturze pierwszego tomu serii Orbital Sylvaina Runberga (scenariusz) oraz Serge’a Pellé’go (ilustracje), można powiedzieć o naszych współbraciach z przyszłości?

Pierwszy album z czterotomowej serii, rozpoczyna się w momencie epokowym dla ludzkości. Zwieńczeniem międzyplanetarnego kongresu, ma być wstąpienie homo sapiens do potężnej Konfederacji, w której (jak możemy dowiedzieć się z rozmowy dwóch żołnierzy) obecnie znajduje się siedemset osiemdziesiąt jeden ras. Grupa zdeterminowanych przeciwników tego paktu – ukrywająca się pod nazwą Izolacjoniści, doprowadza do katastrofalnego w skutkach ataku terrorystycznego. Świadkami tej masakry są Caleb i Kristina Swany’owie, których rodzice – będący ważnymi osobistościami dążącymi do realizacji tej szczytnej integracji, giną w tymże zamachu.

Akcja posuwa nas kilkanaście lat naprzód, gdy butny i mężny Caleb zostaje pierwszym człowiekiem dostępującym zaszczytu należenia do Międzygalaktycznego Biura Dyplomatycznego – jednostki Konfederacji zabiegającej o ogólny pokój w galaktyce. Młodzian – świadomy podjętych kroków, staje się niejako kontynuatorem polityki swych rodziców i reprezentantem całej rasy. Czy podoła tej odpowiedzialności i zdoła zaklimatyzować się w międzyrasowej, w większości wrogo nastawionej do ludzi, organizacji? Odpowiedzi na to pytanie, przyjdzie nam szukać w następnych tomach, gdyż tuż po ukończeniu krótkiego szkolenia, Caleb i jego partnerka ze skonfliktowanej z ludźmi rasy Sandżarrów, Mezoke Izzui, zostają wysłani na swą pierwszą misję. Ludzie pokazani w albumie, prócz młodego Swana, nie są przedstawieni zbyt pochlebnie, czego przykładem są koloniści zamieszkujący planetę Senestam, którzy dążą do eksterminacji innych nacji i przejęcia kontroli nad tą żyzną ziemią.

W opowieści zadziwia wielorasowość postaci, mistrzowska dbałość o najdrobniejsze detale tytułowej stacji oraz graficzna strona Blizn. Orbital wśród komiksów o tematyce science fiction należałoby postawić gdzieś pomiędzy Rozbitkami czasu, a polską chlubą tegoż gatunku, czyli Biocosmosis (choć można także doszukać się elementów charakterystycznych dla gwiezdnej sagi Armada, czy nieco już zapomnianego Valeriana). Z każdą z wymienionych serii Orbitala wiąże – bogata różnorodność mieszkańców galaktyki, iście "kosmicznie" brzmiące nazewnictwo (np. binom postrzegany jako partnerstwo dwóch przedstawicieli innych ras), czy charyzmatyczni główni bohaterowie. "Francusko-belgijska" seria posiada ponadto – rozbudowaną sferę polityczną, krztę czystej grozy oraz niesamowitą zmienność środowisk i planet. Na głębszą analizę przyjdzie pora po drugim albumie, będącym kontynuacją wątków z recenzowanego tomu, gdyż debiutancki zeszyt to ledwie prezentacja struktur fabularnych, istot zamieszkujących galaktykę oraz relacji między Calebem, a Mezoke. Prezentacja, trzeba przyznać, nadspodziewanie udana.

Ocena: 8/10

Orbital - 1 - Blizny

Scenariusz: Sylvain Runberg
Rysunek: Serge Pelle
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 1/2012
Tytuł oryginalny: Orbital: Cicatrices
Wydawca oryginalny: Dupuis
Rok wydania oryginału: 2006
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788360298695
Wydanie: I
Cena z okładki: 36 zł


blog comments powered by Disqus