Tak się marnuje dobry pomysł - recenzja komiksu "Ósma Czara"

Autor: Kormak
9 marca 2007

Święta krowa polskiego komiksu niezależnego jest taka, jak przedstawiony w niej Bóg: ułomna i niedoskonała.

Od kiedy pamiętam, komiksy Prosiaka (Krzysztofa Owedyka) towarzyszyły mi przez cały okres mojego zainteresowania polską sceną anarchopunkową. W głowie wciąż mam Blixę i Żorżetę, Prosiacki, krótsze i dłuższe historyjki, pojedyncze obrazki, celnie komentujące subkulturowe paradoksy, świat polityki, ekologii oraz religię, oczywiście. Kiedy więc w moje ręce wpadło pierwsze wydanie Ósmej Czary, którą już wówczas otaczał spory szum, oczekiwania miałem wielkie. Poczułem jednak ogromny zawód. Czy dlatego, że z pewnych poglądów już wówczas wyrosłem? Może. Wznowienie tego komiksu przyjąłem bez ekscytacji, nie miałem najmniejszej ochoty do niego wracać. Teraz znów minęło parę lat i Ósma Czara doczekała się trzeciego wydania. Tym razem postanowiłem dać temu komiksowi jeszcze jedną szansę. Chciałem sprawdzić, czy rzeczy, które dawniej mnie w nim drażniły, nadal będą mi przeszkadzać. A może dostrzegę na jego stronach coś, co wcześniej mi umykało i poprzez to umniejszało jego wartość w moich oczach?

Ósma Czara to historia młodego mężczyzny, który cudem wychodzi cało z Armageddonu. Bóg w końcu powrócił na Ziemię, zgładził grzeszników, a garstka wybranych dostarcza wątpliwego zaszczytu wstąpienia do Raju, który bardziej przypomina luksusowe więzienie i totalitarną wspólnotę. Pierre myśli tylko o jednym: chce odnaleźć swoją ukochaną, Anitę, która jako osoba wierząca i miłująca Boga, trafiła do Raju. Tak rozpoczyna się podróż przez zgliszcza świata, który miał tego pecha, że jego Stwórca nie jest ani miłosierny, ani doskonały.

Prosiak wziął się jednocześnie za kilka motywów. Raz: historia miłosna. Dwa: epicka, pełna rozmachu opowieść o końcu świata. Trzy: wątki religijne i filozoficzne. Rzadko komu udaje się zrobić z tymi tematami coś, co nie będzie wtórne, banalne i dosłowne. Niestety autor nie uniknął popadnięcia w te pułapki. Nadal podczas czytania przeszkadzały mi te same rzeczy co kiedyś. Historia jest naiwna, sam komiks przegadany. Kadry momentami duszą się od ilości słów w dymkach. O wiele lepiej byłoby pozwolić przemawiać samym obrazom, a nie postaciom. Zwłaszcza, że często to, co one mówią, to banały. Łopatologiczne, antyreligijne frazesy i płytkie filozofowanie niestety było / jest zmorą twórców, których korzenie tkwią w polskiej punkowej scenie niezależnej. Gnostyckie odniesienia (widoczne szczególnie w prequelu Genesis) tak naprawdę są dosyć prostackie, a głębszej refleksji nad kondycją rodzaju ludzkiego, natury Boga czy przeznaczenia tu zwyczajnie nie ma. Aluzje są zbyt oczywiste, czytelnik nie ma szansy sam się zastanawiać, domyślać - wszystko dostaje na tacy.

Jeśli chodzi o rysunki, to najlepiej Prosiakowi wychodzą krajobrazy (np. żegluga po morzu czy zrujnowane miasta), najsłabiej sami ludzie - zarówno twarze (te same rysy), jak i sylwetki (koślawe). Mocne sceny w rodzaju olbrzymich stosów trupów czy kobieta tuląca do siebie martwe dziecko oczywiście poruszają, ale nie są niczym nowym - takie motywy stosowano już wielokrotnie. Cieszą małe szczegóły, jak tytuły bluźnierczych ksiąg rodem z opowiadań H.P. Lovecrafta w bibliotece czy skomplikowane ornamenty na ścianach rajskiego pałacu.

Martwi to, że mimo już trzeciego wydania nadal nie poprawiono błędów w dymkach - przydałaby się korekta nazw czy właściwe dzielenie wyrazów przy przenoszeniu. Szkoda też, że zabrakło kilku stron wprowadzenia, gdzie sam autor mógłby napisać coś o swoim dziele. W końcu od jego powstania minęło tyle lat, ciekawi mnie jak on ocenia swój komiks, czy zmienił się sposób, w jaki patrzy na pewne sprawy.

Ósma Czara to kawał historii polskiego komiksu, wybija się ponad przeciętność. Nie oznacza to jednocześnie, że zasługuje na wszystkie pochwały, którymi jest obdarzana. Pewne rzeczy można sobie tłumaczyć młodym wiekiem i ideologicznym zaangażowaniem autora, etosem komiksu niezależnego, ale zachowajmy jakieś proporcje. Mam wrażenie, jakby ten komiks był trochę świętą krową, o której nikt nie śmie powiedzieć złego słowa. Tymczasem ani rysunki, ani scenariusz nie są rewelacyjne. Co z tego, że tematyka interesująca i bluźniercza, jeśli wykonanie słabe.




Ósma czara - (wyd. III, rozszerzone)

Scenariusz: Krzysztof Owedyk
Rysunek: Krzysztof Owedyk
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 2/2007
Liczba stron: 110
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN: 83-923986-7-X
Wydanie: III, rozszerzone
Cena z okładki: 27,80 zł


blog comments powered by Disqus