Tajemnica kluczem sukcesu - recenzja komiksu "Ostatni wynalazek"

Autor: Tomasz Nowak
2 września 2011

www.gildia.pl
Ostatni wynalazek.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 22,40 zł 32,00 zł
dodaj do koszyka

W rozlicznych ostatnio komisach promujących różne miasta, odkrywa się miejsca i ludzi, których zdałoby się pochłonęło zapomnienie. To dobrze zatem, bardzo dobrze, że nagle komiks stał się medium przywracającym pamięć i to w jakże twórczej formie. Tym razem chodzi o znajomość dziejów mieszkańców kaszubskiego Lęborka.

Oto w mieście - lata 80.?, wskazywałby na to dobór przytaczanych lektur książek i filmów oraz słownictwo bohaterów - mieszkają tajemnicze postaci, wynalazcy, z których każdy ma własne cele, niekoniecznie dobre. Do ich realizacji zaprzęgnięty zostaje cały sztab ludzi, w tym trójka młodych, chyba trochę nudzących się w wakacje przyjaciół - Wacek, Pietrucha i Kazik.

Osią fabuły, a więc jakże pożądanej przez chłopaków letniej przygody, będzie postać urodzonego w Lęborku Paula Nipkowa, również wynalazcy, twórcy tarczy Nipkowa - urządzenia do telewizji mechanicznej, prekursorki swej młodszej, współczesnej siostry. Ich zadaniem natomiast stanie się przechwycenie innego, nieznanego szerzej wynalazku Nipkowa, który ktoś chce wykorzystać w niecnych celach.

Dość zgrabnie skonstruowana - graficznie i językowo - prosta historia. Któż w końcu w wieku piętnastu lat (a czasem i później...) nie pragnie zostać wybrańcem, nawet "jakimś-tam", który "coś tam odmieni"? Niemniej, jej lektura wymaga czasem przymknięcia, a przynajmniej przymrużenia oka. Trochę problemów nastręcza styl i nie chodzi tu wcale o archaizmy, widoczne w narracji, lecz m.in. choćby niezrozumienie idei telewizji interaktywnej. No, chyba, że chodzi tu też o jakąś jej jeszcze bardziej zaawansowaną - futurystyczną wersję... Ale to w końcu mamy dopiero te lata 80., czy też nie?

Cieszy zatem prostota, ale przeszkadza, niestety naiwność, ot choćby "spadanie z prędkością światła"... No i finał - jakiś taki dziwny, urwany, nie do końca jasny. Pozostający w silnym kontraście z uprzednią promocyjną "łopatologią". Trochę trąci to zwyczajnym brakiem lepszego pomysłu.

Oko radują natomiast ładne, soczyste rysunki, których nie mąci kilka błędów, wynikających pewnie z chęci "przedobrzenia", jak, np. oświetlenie sali króla. Jedyne, co nasuwa pewne wątpliwości, to czy aby współcześnie nastolatki nie maja nieco innych wymagań estetycznych, co do grafiki... Młodszym jednakże winno się to spodobać.

Komiks zostawia więc mieszane uczucia. Niemniej, jak na autorów wywodzących się z "Ziniola" i twórczości póki co raczej undergroundowej (co znaczy, eufemistycznie: nieprzeznaczonymi dla szerszego odbiorcy ze względu na treść i formę) jest to produkcja wyjątkowo przystępna i komercyjna (w dobrym znaczeniu tego słowa). Ukłon należy się także twórcom za autoironię. Zatem trzymając się zawartej na koniec sugestii o możliwych częściach dalszych, po niezgorszym, choć niedopracowanym początku, zaczekajmy na nie...

Ostatni wynalazek

Scenariusz: Dominik Szcześniak
Rysunek: Rafał Trejnis
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Rok wydania polskiego: 1/2012
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 32 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus