"Papierowy rewolwer" - recenzja komiksu

Autor: Aleksander Krukowski
28 lutego 2018

www.gildia.pl
Papierowy rewolwer.
Dostępność: 24h
Cena: 27,00 zł 42,00 zł
dodaj do koszyka

Ja to ktoś inny

Wrażliwość przecina pewna granica. I tak, jak każdy posiada sobie tylko właściwą wrażliwość, tak i ta granica przebiega w niej na sposób indywidualny. Granica ta wyznacza obszar pretensjonalności. Dla mnie Papierowy rewolwer znalazł się po jej niewłaściwej stronie.

Szaweł Płóciennik opowiedział historię Włodzimierza Szymanowicza. Jeśli nie znacie tej postaci, podpowiem, że to "polski malarz, grafik i poeta, zaliczany do poetów przeklętych" - przynajmniej według Wikipedii. Przymioty te dodane są jednak trochę na wyrost, jeśli wziąć pod uwagę, że Szymanowicz był zaledwie studentem warszawskiej ASP i w wieku dwudziestu lat zginął - podczas imprezy, którą świętował sprzedanie pierwszego (i ostatniego) obrazu w życiu. A tom jego wierszy ukazał się pośmiertnie dzięki staraniom matki. Nie wyżywając się jednak na biednym chłopaku warto tylko podkreślić, że nie jest on postacią znaną czy znaczącą, poza kręgiem bardzo wąskim i specyficznym. Do komiksu Płóciennika - także studenta warszawskiej ASP - trafił dzięki Włodzimierzowi Zakrzewskiemu, dziś wykładowcy Płóciennika, dawniej koledze Szymanowicza. Mamy zatem do czynienia nie tyle z biografią, co odtworzeniem pewnej lokalnej (tj funkcjonującej w ramach warszawskiej ASP) legendy.

Papierowy rewolwer ukazuje ostatni dzień i ostatnią noc życia Szymanowicza. Z założenia miał to być dzień pełen radości, celebracja pierwszego malarskiego sukcesu. Ale Szymanowicz - przynajmniej ten z kart komiksu - należy do rodzaju ludzi, dla których trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu, i zapowiada odejście od malarstwa ku poezji. Impreza na warszawskiej ASP nie kręci się szczególnie dobrze, w każdym razie nie dla organizatora, który z manierą studenta MISHu pomstuje na otoczenie a nawet ukierunkowuje swój Weltschmerz w pojedynczym i średnio udanym akcje agresji. Finał imprezy - a zarazem finał historii - góruje swoją tragicznością, gdy bohater spada z parapetu uczelni. Ponieważ okoliczności śmierci realnego Szymanowicza są niejasne, Płóciennik stosuje rozwiązanie rodem z Fight Clubu, wprowadzając postać Doppelgängera będącego emanacją (chorobowego?) rozszczepienia osobowości bohatera. Sytuacja pozostaje zatem "niejasna" o tyle, że nie wiemy, czy Tyler popchnął Jacka, czy Jack skoczył sam. I chyba najbardziej zastanawiające jest to, na czym ta niejasność miałaby się opierać?

Przy całej miałkości tej historii, przy całej pretensjonalności, której jeszcze nie udało mi się zmieścić w recenzji, przyznać trzeba, że Szaweł Płóciennik wykonał kawał pracy, który godny jest lepszej sprawy. Odnalazł obrazy Szymanowicza a zaginione odtworzył samodzielnie na podstawie czarno-białych zdjęć. Elementy te wkomponował w kadry swojego komiksu, tworząc osobliwy kolaż. Sceny rysował przy zaangażowaniu kolegów i koleżanek z ASP w charakterze modeli. A do tego wykorzystał wiersze Szymanowicza...

...co jeszcze bardziej pogrążyło niezbyt już udaną historię. Napchanie poezji w kadry komiksu było pomysłem zupełnie chybionym. Spotęgowało pretensjonalność obrazu, odejmując mu przy okazji wiarygodności. Bo postaci mówiące wersami Szymanowicza są jak bohaterowie musicalu, którzy w najmniej odpowiednim momencie zaczynają śpiewać a później wracają do normalnych zajęć, jak gdyby nigdy nic. Ale któż z nas nie pozwala sobie na kilka poetyckich strof podczas rozmowy telefonicznej z matką?... Nie? Wy też nie? Dobrze, żartowałem. Te wiersze nie są stroficzne.

Nie ma zasad mówiących o tym, jak wybrać bohatera biografii. Nie ma i nie powinno być zasad mówiących o tym, w jaki sposób łączyć sztuki w obrębie komiksu. Nie ma wreszcie modelowej wrażliwości, podług której można by mówić o esencjonalnej pretensjonalności lub jej braku. Ale jeśli przeczytacie Papierowy rewolwer i wam się nie spodoba, nie przekona was, to nie jest wynik braku zrozumienia czy wyczucia. To po prostu słaby komiks, który dobrze udaje.

Papierowy rewolwer

Scenariusz: Paweł Płóciennik
Rysunek: Paweł Płóciennik
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 9/2016
Liczba stron: 80
Format: 150x210 mm
Oprawa: twarda
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-65527-16-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 42 zł


blog comments powered by Disqus