Recenzja komiksu "Piotruś Pan: Losy"

Autor: Tomasz Kleta

Regis Loisel bez wątpienia jest jednym z najciekawszych autorów komiksów na świecie. Charakteryzuje się oryginalnym stylem rysunków, łączących swoisty naturalizm z bajkową fantazją. Dzięki temu idealnie kreował w serii W poszukiwaniu ptaka czasu mroczny świat fantasy, pełen niezwykłych stworzeń, fascynujących i epatujących brzydotą jednocześnie. W autorskim cyklu Piotruś Pan przyjął rolę nie tylko rysownika, ale też scenarzysty, transponując swoje mroczne zainteresowania i ponury styl w samą opowieść, co stanowi tym bardziej niezwykłą rzecz, że za podstawę scenariusza Loisel wziął jedną z najsłynniejszych opowieści dla dzieci, z typową krainą rodem z baśni.

Piotruś Pan według Regisa Loisela od początku zaskakiwał ponurym klimatem, podejściem do tematu w dziwny, powykrzywiany sposób. Nieczęsto zdarza się, by z równie pięknej i pełnej optymizmu historii ktoś zdołał wydobyć tyle mroku, zła i okrucieństwa. Loisel potrafi to robić nadzwyczajnie, obdzierając fabułę i postać tytułowego bohatera z wszelkiej niewinności, utrzymując jednak baśniowy nastrój. Jednocześnie powiększa systematycznie dawki okrucieństwa, bezwzględności i zanurza się z niebywałą przyjemnością w naturalizm. Efekt zaskakuje, onieśmiela i wzbudza podziw.

Piękna postać chłopca przenoszącego się do Nibylandii, gdzie wraz ze swymi przyjaciółmi przeżywa fantastyczne przygody, walczy ze złym piratem, może latać za sprawą wróżki, staje się u Loisela karykaturą. Świat jaki Piotruś tworzy przekształcając swoją obecnością wyspę, wpływając na przyjaciół i zmieniając losy baśniowych stworów nieuchronnie staje się koszmarem. O ile na początku autor starał się zestawiać elementy baśniowe z takimi, które ocierały się o konwencje horroru, to teraz z lubością sięga po najgorsze motywy i działania ludzi. A że na warsztacie ma dzieci, z natury skłonne do amoralności, a do tego zniekształcone warunkami w jakich przyszło im dorastać, to może z łatwością tak sterować ich zachowaniami, że świat Piotrusia Pana staje się powoli małym piekłem z Władcy much.

W zamykającym serię albumie Losy, chłopcy, których główny bohater zawiódł do Nibylandii ujawniają swoje najgorsze oblicza, stają się okrutni, czego nawet nie są i nie chcą być świadomi. I Piotruś wcale nie jest inny. Zabawy prowadzą do tragedii, która szybko jest zapomniana, bo korzyści jakie można odnieść wskazują, żeby winowajczyni nie pamiętać jej postępku. Równie łatwo chłopcom przychodzi pozbyć się niewygodnego kolegi, odesłać go do brudnego i niebezpiecznego Londynu. A w stolicy Anglii czeka jeszcze jedna zagadka, którą w doskonały sposób Loisel połączył z historią Piotrusia Pana. Ulicami miasta przechadza się bowiem najsłynniejszy morderca w historii, nigdy nie ujęty Kuba Rozpruwacz. Autor kontynuuje dwuznaczną grę z czytelnikiem podsuwając mu nieustannie tropy prowadzące do szokującego podejrzenia. Tożsamość okrutnego zabójcy prostytutek nie zostaje podana na talerzu, z okrzykiem sławiącym świetny pomysł autora. Loisel zdecydował się genialnie rozegrać ten wątek, pozostawiając odpowiedź czytelnikowi. Ale najgorsza jest świadomość, że przy każdej możliwej odpowiedzi, i tak nie będziemy już odczuwać sympatii do Piotrusia Pana, jak i do innych nieszczęśliwych chłopców tęskniących do swojej mamusi.

A gdy opowieść zostaje zamknięta, gdy przychodzi nam się pożegnać z dziełem Loisela, daje on nam na koniec najciężej strawne danie, jednoplanszowy epilog, którego interpretacje mogą być przeróżne. Takie zakończenie jeszcze podnosi wartość całej serii. I jakby w ślad za szokującymi od pierwszych stron Piotrusia Pana rysunkami, tak kontrastującymi z pierwowzorem opowieści, idzie myśl, że tylko Loisel mógł tak ubrudzić, spaskudzić i obedrzeć z wszelkiej niewinności jedną z najsłynniejszych i najwspanialszych historii dla dzieci. W takich posunięciach Regis Loisel, wspaniały scenarzysta i rysownik, okazuje się być prawdziwie mistrzem, a dzięki temu jego Piotruś Pan jednym z najlepszych komiksów w historii.

Piotruś Pan - 6 - Losy

Scenariusz: Regis Loisel
Rysunek: Regis Loisel
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2005
Tytuł oryginalny: Peter Pan: Destins
Wydawca oryginalny: Vents d'Ouest
Rok wydania oryginału: 2004
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9117-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus